*wierszowo* Do szaleństwa.

Z cyklu...NA DNIE SZUFLADY...Odgrzebane i stare, warto czasami wysprzątać szuflady 😀 To chyba było pisane pod wpływem jakiś fajerwerków 😀 Do szaleństwa. Na fali namiętności obserwowałam  zachodzące słońce. Zapragnęłam byś znów porwał mnie w głąb siebie i obmył cudowną morską wodą. Tak niewiele nam potrzeba. Pieścisz każdy zmysł, odkrywasz ... Twoje spojrzenie, wywołuje gęsią skórkę.

poigram z losem dziś wieczorem

Rozpoczyna się właśnie sezon sprzyjający oglądaniu filmów (tzw. starych odgrzewanych kotletów) z podtekstem świąteczno romantyczno komediowym. Filmów, w których kluczową rolę odgrywa przeznaczenie, choinka, śnieg i dwójka ludzi, zakochanych w sobie. To moje ulubione pozycje. Do zajechania je oglądam. Nawet w środku lata. Jestem wyjątkowo niereformowalna pod tym względem. Więc w tym roku nie będzie

pierwszy śnieg, uśmiech mój

Wiem, że dawno mnie nie było, wypaliłam się twórczo. Choć może lepiej określić to mianem przejściowej posuchy, zbieraniem doświadczeń i gromadzeniem pomysłów? Nie ma tutaj chyba chętnego na moje ciągłe wypociny wierszowe? Tego mogłabym tutaj wrzucać codziennie po kilka sztuk, ale nie tędy droga. Wczoraj w Katowicach spadł pierwszy śnieg. Lichy bo lichy, ale był.

uchyl … *wierszowo*

Do tego pomieszczenia nie wpada światło, nie widać przez okna słońca. Nie słychać deszczu bębniącego o parapet. Jest duszno i czuć pustkę, choć ludzi i oddechów nie brakuje. A ona siedzi i wpatruje się w jeden punkt. Beznamiętnym wzrokiem. Żadnego ruchu, gestu. Czasami tylko powieka jej drgnie, a w kąciku oka zakręci się łza. Kiedyś

Janusz matematyki

Odrzuciło mnie od wszelakich paskudztw żywieniowych i postanowiłam, że w parze z aktywnością ruchową wystąpi dieta. Coś w stylu nie daj się zwariować, ale nie jedz śmieciowego żarcia. Para ta razem wywija takie tańce, że nie jestem w stanie za nimi nadążyć. W sensie zrozumienia ich. Bo ciało ma się świetnie. Rozciągnęło się jakoś, może