Mydło dziegciowe brzozowe – hit kosmetyczny.

Dobrego mydła w kostce poszukiwałam już od dawna. Postanowiłam rzucić w kąt wszystkie chemiczne kremowe żele pod prysznic, które zamiast domywać moją skórę zostawiały na niej tłustą warstwę nie wiadomo czego. Po użyciu większości tych żeli miałam wrażenie, że jestem niedomyta…To pewnie te „cudowne substancje nawilżające” , które z powodzeniem zastępują balsam. Kiedyś zachwycałam się takimi żelami bo po wyjściu spod prysznica faktycznie skóry nie trzeba było balsamować, ale z wiekiem pojawiają się różne „dziwactwa” 😉 i zamarzyło mi się naturalne mydło w kostce. Wybór na sklepowych półkach jest naprawdę spory. Począwszy od mydła za 70 groszy, które najlepiej sprawdzi się do mycia rąk, aż po ekskluzywne naturalne mydełka, których ceny przyprawiają o zawrót głowy.

Z radą przyszła mi dobra duszyczka, która poleciła mydło dziegciowe z brzozy. W Jej przypadku mydło to, jako jedyne poradziło sobie z ukojeniem skóry dotkniętej pokrzywką alergiczną.

 

Czym jest dziegieć brzozowy?

Jest to oleisty płyn, o ciemnym kolorze i charakterystycznym zapachu palonego drewna. Dziegieć jest produktem naturalnym, a uzyskuje się go poprzez suchą destylację kory brzozowej. Nie każdy toleruje jego specyficzny zapach, dla jednych będzie nie do wytrzymania, inni ( w tym ja ) będą się nim zachwycać.

Ma on przede wszystkim właściwości przeciwzapalne, przeciwświądowe , dzięki czemu jest z powodzeniem wykorzystywany do produkcji naturalnych kosmetyków. Natomiast w lecznictwie ma zastosowanie do produkcji maści. Z powodzeniem używany może być przez osoby o cerze trądzikowej, ponieważ reguluje pracę gruczołów łojowych, ma działanie ściągające i oczyszczające.

Pozytywne opinie zachęciły mnie do zakupu. W sklepach stacjonarnych nie spotkałam się jednak z wyrobami kosmetycznymi z dziegiecia. Dlatego też zdecydowałam się na zamówienie specyfików przez Internet. Po kilku dniach oczekiwania dotarła przesyłka z mydłami. Zamówiłam trzy sztuki, ale wiem już, że na tych trzech sztukach się nie skończy, zakup okazał się bowiem strzałem w dziesiątkę.

Mydło jest ciemnobrązowe, dobrze się pieni (choć na pewno nie tak obficie jak te bardziej naszprycowane) i ma charakterystyczny zapach palonego drzewa, który ja osobiście uwielbiam. Używam go do mycia całego ciała i twarzy. Jestem w  szoku jak dobrze oczyszcza ciało nie zostawiając tłustej warstewki. Odkąd myję nim twarz moja cera nie jest pozapychana i nie mam problemów ze strefą T.

 

Na rynku  dostępnych jest kilka produktów z dziegieciem brzozowym, oprócz wspomnianego mydła w kostce są to: balsamy, szampony, maści. Być może kiedyś ich wypróbuję bo mydło jest naprawdę trafionym zakupem i jak na razie widzę same plusy jego stosowania.

Niestety istnieją przeciwwskazania do stosowania kosmetyków których bazą jest właśnie dziegieć brzozowy. Są to: ciąża, otwarte rany, ropnie i egzemy. Natomiast po zastosowaniu balsamów z tym specyfikiem powinno się unikać słońca.

Podsumowując moja przygoda z kosmetycznymi produktami brzozowymi dopiero się zaczyna. Jest to pewnego rodzaju powrót do korzeni. Pasuje mi też prosty skład tego mydła i świadomość, że nie zawiera sztucznych barwników i dodatków zapachowych.

 

Fotografie własne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *