Książki, które mają TĘ MOC – Śp. Ksiądz Jan Kaczkowski

Lipcowy dzień, rok 2015, kupuję książkę obok której nie mogę i nie chcę przejść obojętnie. Książkę, która nie zmieni mojego życia, nie natchnie mnie do robienia wielkich rzeczy, ale pozwoli mi poznać „bliżej” jej bohatera. Podejrzewam, że Ksiądz Jan wkurzyłby się gdyby ktokolwiek użyłby takowego określenia w odniesieniu do Jego osoby…Bohater….

Do moich rąk trafia „Życie na pełnej petardzie”, zapis rozmów Piotra Żyłki z Księdzem Janem Kaczkowskim.  Czytać zaczynam już w samochodzie ku zdziwieniu drugiej połowicy, dosłownie chłonę każdą drobnicę, cel mam jeden: „poznać się” dzięki tej lekturze z ciekawą i inspirującą osobą.  Po powrocie do domu książka wędruje na stolik nocny, a ja wpadam w wir domowych obowiązków, ale upragniony wieczór nastaje, latorośl zasypia, więc czytadło z powrotem wędruje w moje ręce i dawaj…Czytamy. Rugam się przez chwilę w myślach, że zamiast ogarniać testy na prawo jazdy, mnie bardziej interesuje dosyć kontrowersyjna lektura. Skąd takie zaciekawienie osobą Księdza Jana? Jasnej odpowiedzi udzielić się nie da. Na pewno wpływ na decyzję o kupnie książki miały strzępki informacji, które sobie o Nim i o Jego działalności wygooglowałam. Zaimponowała mi  niezłomna postawa życiowa i kultywowanie zapominanych dziś wartości: miłości i bezinteresownej pomocy dla bliźniego. Ciekawa byłam genezy powstania Hospicjum pw. św. Ojca Pio w Pucku, pracy Księdza Jana, a także Jego osobistych zmagań z chorobą nowotworową. Generalnie chciałam poznać fakty z życia interesującego człowieka, który dla wielu młodych ludzi stał się wzorem i osobą godną naśladowania.  Przeczucie mnie nie myliło, książkę pochłonęłam migiem, ale nie miałam po jej przeczytaniu poczucia straconego czasu, wręcz przeciwnie, dostarczyła mi ona potężnej dawki optymizmu. Po jej przeczytaniu przestałam marudzić  i zaczęłam doceniać pozytywne wydarzenia, które mają miejsce w moim życiu. Oprócz  fantastycznie spędzonego czasu podczas czytania „Życia na pełnej petardzie” wzięłam sobie z tej książki tyle ile chciałam i ile dałam rady unieść.

Idąc za ciosem w sierpniu stałam się szczęśliwą posiadaczką „Szału nie ma, jest rak”. Jest to pierwsza książka z zapisem rozmów które z Księdzem Kaczkowskim przeprowadziła  wówczas Katarzyna Jabłońska. Właściwie to od niej powinnam zacząć.  W tej rozmowie poruszone zostają tematy trudne. Dużo jest o chorowaniu, cierpieniu i umieraniu. Wydawać by się mogło, że będzie to trudniejsza do przebrnięcia historia. Nic z tych rzeczy. Czyta się jednym tchem, robi wrażenie i zostaje w człowieku. Jeżeli ktoś potrzebuje wsparcia bo np. ma w rodzinie bardzo poważnie chorą osobę albo sam choruje może z tej książki czerpać  ile wlezie. Co jak co, ale Ksiądz Jan był niesamowicie doświadczonym duchownym. Jego bliskie relacje z chorymi będącymi w terminalnej fazie choroby dały Mu z pewnością wiedzę jak takie ciężkie tematy krótko mówiąc ogarnąć najmniej boleśnie.  Otwarcie mówił o tym, że egoizmem jest naciskanie nawet na najbliższą chorującą  nam osobę do poddania się terapii uporczywej, która często daje złudne nadzieje na przedłużenie życia, a w rezultacie odbiera siły, osłabia i wyniszcza… Te ostatnie tygodnie i miesiące warto wykorzystać na bycie razem i  czerpanie z życia maksimum. Bo czasami trzeba odpuścić i pozwolić komuś odejść…

Śp. ks. Jan Kaczkowski był człowiekiem, który pomimo swoich zdrowotnych zawirowań potrafił z powagą, należytym szacunkiem i zrozumieniem tych wierzących  i niewierzących głosić Słowo Boże. Znalazł też w sobie dość siły żeby wspólnie z dobrymi ludźmi stworzyć Hospicjum pw. św. Ojca Pio w Pucku. Poświęcił się tej idei totalnie.

Był doktorem nauk teologicznych i bioetykiem, człowiekiem inteligentnym i oczytanym. Facetem tryskającym poczuciem humoru, którego pomimo całej powagi tematów w książkach zabraknąć nie mogło 😉  Z glejakiem mózgu w najcięższej postaci Ksiądz Jan dawał radę…!

Obok mnie leży trójeczka: „Grunt pod nogami”… nieco poważniej niż zwykle. Nie ruszona, ale nadejdzie pora i trafi w moje ręce.. 🙂 Na odwrocie książki widnieją daty: 1977-2016… i wciąż nie wierzę, ze Gość, który tyle dobrego zrobił dla ludzi jest już w innym wymiarze…

„Grunt to twardo stąpać po ziemi, nie przestając patrzeć w niebo. Zamiast ciągle na coś czekać – zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później, niż Ci się wydaje.”

Fotografia własna.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.