1361126909_by_PokazeCiPrawdeNicWiecej_600

Zapalenie zatok – dolegliwość uprzykrzająca życie…

Zapalenie zatok to jedna z najbardziej przykrych dolegliwości okresu jesienno – zimowego. Niestety wielu z nas zdarza się często zapomnieć czapki, ubrać się za lekko lub wyjść do pracy z mokrymi niewysuszonymi włosami… Skutki takiej lekkomyślności są różne, począwszy od lekkiego przeziębienia, aż po zapalenie płuc.

Dwa lata temu po raz pierwszy dopadło mnie zapalenie zatok, niedoleczone przeziębienie i chodzenie bez czapki zimą poskutkowały gorączką i rozpierającym bólem czoła i skroni. Towarzyszył temu ropny katar i pogorszenie zmysłu smaku i węchu. Zamiast iść do lekarza – leczyłam się na własną rękę. Łudziłam się, że szybko stanę na nogi, ale zamiast poprawy z dnia na dzień było coraz gorzej, doszło do tego, że kompletnie nie czułam smaku i zapachu jedzenia, a bóle zatok nasiliły się. W rezultacie wylądowałam u lekarza, dostałam antybiotyk, który zadziałał i zapomniałam o sprawie. Do czasu następnej infekcji. Znowu zapchany nos, ropa, gorączka, ból…Antybiotyk…Brak jakichkolwiek badań, brak skierowań i moja głupota bo zamiast drążyć temat u lekarza pierwszego kontaktu ja zadowalałam się coraz to nowymi wymyślnymi chemioterapeutykami… Doszło do tego, że w zimowych miesiącach przyjmowałam co chwilę antybiotyki.  Niestety pomimo tego, że znalazłam się w końcu pod opieką laryngologa – nadal mam odnawiające się co jakiś czas problemy z zatokami. Przetestowałam natomiast sporo polecanych w Internecie metod wspomagających prawidłowe funkcjonowanie zatok i z powodzeniem stosuję kilka z nich kiedy dopada mnie ostry ból.

Moje top 3 w walce z bólem zatok.

1. Zestaw do płukania zatok Fixsine.

Składa się z butelki i saszetek z roztworem chlorku sodu ( koszt ponad 20 zł ).  Do buteleczki wlewa się wodę o temperaturze zbliżonej do temperatury ciała, rozpuszcza się w niej jedną zawartość saszetki i wymieszaną zawiesiną płucze się zatoki. Ma on za zadanie oczyścić zatoki z zalegającej wydzieliny. Na youtube można znaleźć filmiki z dokładnym opisem całej tej procedury, która do najmilszych nie należy, ale jest to mój zdecydowany faworyt w walce z uporczywym i rozsadzającym moją czaszkę bólem … Saszetki można dokupić w aptece, ale ja używam zwykłej soli albo kilka kropel wody utlenionej ( wskazówka od przemiłego Pana aptekarza 😉 ). Jest to naprawdę godny polecenia sposób na pozbycie się dużej ilości zalegającej wydzieliny i udrożnienie nosa. Warto pamiętać żeby po takich zabiegach nie wychodzić od razu na zewnątrz, zwłaszcza zimą. Zdarzało mi się także płukać zatoki wodą + kilka kropel olejku z drzewa herbacianego (ma działanie przeciwzapalne i przeciwbakteryjne) jednak intensywność olejku sprawiała, że podczas takiego płukania czułam pieczenie i lekki ból.

 

 

2. Inhalacja z rumianku.

Dosyć archaiczny, ale skuteczny sposób, który oprócz tego, że ma działanie kojące na obolałe zatoki i udrażnia nos to jeszcze działa korzystnie na poprawę jakości naszej cery. Czyli przyjemne z pożytecznym 🙂 Oprócz rumianku można użyć także szałwii, mięty, tymianku lub po prostu wszystkiego po trochę. Taką parową kąpiel robię w wielkim garnku, zalewam saszetki z ziołami lub sypkie zioła (rzadziej) wrzącą wodą, przenoszę gar na stół, biorę ręcznik i zanurzam buzię nad gorącym naparem zasłaniając się ręcznikiem uważając żeby się nie poparzyć  😉 Taka parówka świetnie rozgrzewa i łagodzi ból w zatokach czołowych i szczękowych. Po takich inhalacjach raczej powinno się unikać wychodzenia na zewnątrz przez co najmniej dwie godziny żeby nie narażać na wychłodzenie rozgrzanych miejsc.

3. Niezawodny Sinupret.

Kupując w aptece te małe zielone tabletki nie byłam przekonana o ich skuteczności. Pamiętam, że byłam wówczas pod koniec antybiotykoterapii, średnio skutecznej…chciałam wspomóc się jakimiś preparatami rozrzedzającymi wydzielinę, ale doustnymi bo płukanie zatok co godzinę żeby sobie ulżyć nie wchodziło wówczas w grę. Skład tabletek to zioła: ziele werbeny, ziele szczawiu, ziele bzu czarnego, kwiat pierwiosnka i korzeń goryczki. Prawdopodobnie skuteczność tego preparatu opiera się głównie na działaniu kwiatu pierwiosnka, które polega na upłynnieniu zalegającej wydzieliny. Lek ten okazał się strzałem w dziesiątkę,  po kilku dniach od rozpoczęcia kuracji zatoki zaczęły się oczyszczać, wydzielina spływać, oczywiście co za tym idzie nasilił się mokry kaszel . Przyjmowałam 2 tabletki 3 razy dziennie przez 3 tygodnie. Poprawa była zdecydowana. W aptece znaleźć można sporo zamienników, ale żaden z nich nie ma takiej kombinacji ziół, a co za tym idzie ich działanie może nie być tak skuteczne jak Sinupretu.

Ostatnimi czasy natrafiłam na bardzo ciekawy blog Agnieszki Maciąg, na którym znalazłam wiele ciekawych wpisów i informacji o alternatywnej terapii leczenia przewlekłego zapalenia zatok. Bo szczerze mówiąc mam już dosyć faszerowania się antybiotykami, które totalnie upośledzają mój układ odpornościowy.

 

Zdjęcia: fotografie własne i  www.pixabay.com

 

 

 

1361126909_by_PokazeCiPrawdeNicWiecej_600

Kruche ciasto z truskawkami

Sezon truskawkowy dobiegł końca. Nie zaspokoiłam niestety głodu na truskawy, choć  wiadomo, że rekordów z czasów dzieciństwa nie pobiję (2-3 miseczek dziennie – truskawy z cukrem i śmietaną). Udało mi się zmobilizować i zrobić ciasto z truskawkami. Dwukrotnie co prawda, ale zawsze coś. Pierwsze ciasto było smaczne, ale przez to, że proporcje których się trzymałam przeznaczone były na małą keksówkę, a ja użyłam dużej prostokątnej blachy – wysokość ciasta pozostawała wiele do życzenia… Za drugim razem wszystko poszło zgodnie z planem. Opierałam się na przepisie mojej mamy. Bazą jest ciasto kruche, które możemy z powodzeniem łączyć z różnymi owocami: sezonowymi i tymi całorocznymi (głównie jabłkami). Przepis można urozmaicić dodając np. budyń jako warstwę pod owoce.

Składniki:

3 szklanki mąki pszennej

pół szklanki cukru pudru

2 jaja

kostka margaryny

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

cukier wanilinowy / laska wanilii

owoce w dowolnej ilości (truskawki, śliwki, wiśnie, czereśnie, jabłka lub inne)

Sposób przygotowania:

Na stolnicę wysypujemy mąkę, cukier, cukier wanilinowy i proszek do pieczenia. Mieszamy. Lekko miękką margarynę kroimy w kawałki na wymieszane składniki, wbijamy 2 jaja i wszystko zagniatamy. Po dokładnym połączeniu wszystkich składników ciasto owijamy w folię spożywczą i wkładamy do zamrażalnika. W tym czasie przygotowujemy owoce: obieramy i kroimy jabłka w dowolny kształt lub ścieramy, drylujemy owoce z pestkami, pozbawiamy truskawek listków i szypułek. Blachę smarujemy tłuszczem i obsypujemy bułką tartą lub mąką. 3/4 z naszego ciasta wałkujemy i układamy na spodzie. Na spodzie układamy owoce, można posypać je cukrem, warto też odsączyć te bardziej soczyste np. jabłka (jeśli są starte). Na warstwę owoców ścieramy na tarce (grube oczka) resztę zamrożonego lekko ciasta. Pieczemy od 45-60 minut w 170-180 stopniach, sprawdzając patyczkiem czy spód jest dopieczony. Aby uniknąć zakalca można przed wyłożeniem owoców podpiec sam spód ok. 20 minut w 160 stopniach.

Smacznego!

Fotografie własne.