Zapalenie zatok – dolegliwość uprzykrzająca życie…

Zapalenie zatok to jedna z najbardziej przykrych dolegliwości okresu jesienno – zimowego. Niestety wielu z nas zdarza się często zapomnieć czapki, ubrać się za lekko lub wyjść do pracy z mokrymi niewysuszonymi włosami… Skutki takiej lekkomyślności są różne, począwszy od lekkiego przeziębienia, aż po zapalenie płuc.

Dwa lata temu po raz pierwszy dopadło mnie zapalenie zatok, niedoleczone przeziębienie i chodzenie bez czapki zimą poskutkowały gorączką i rozpierającym bólem czoła i skroni. Towarzyszył temu ropny katar i pogorszenie zmysłu smaku i węchu. Zamiast iść do lekarza – leczyłam się na własną rękę. Łudziłam się, że szybko stanę na nogi, ale zamiast poprawy z dnia na dzień było coraz gorzej, doszło do tego, że kompletnie nie czułam smaku i zapachu jedzenia, a bóle zatok nasiliły się. W rezultacie wylądowałam u lekarza, dostałam antybiotyk, który zadziałał i zapomniałam o sprawie. Do czasu następnej infekcji. Znowu zapchany nos, ropa, gorączka, ból…Antybiotyk…Brak jakichkolwiek badań, brak skierowań i moja głupota bo zamiast drążyć temat u lekarza pierwszego kontaktu ja zadowalałam się coraz to nowymi wymyślnymi chemioterapeutykami… Doszło do tego, że w zimowych miesiącach przyjmowałam co chwilę antybiotyki.  Niestety pomimo tego, że znalazłam się w końcu pod opieką laryngologa – nadal mam odnawiające się co jakiś czas problemy z zatokami. Przetestowałam natomiast sporo polecanych w Internecie metod wspomagających prawidłowe funkcjonowanie zatok i z powodzeniem stosuję kilka z nich kiedy dopada mnie ostry ból.

Moje top 3 w walce z bólem zatok.

1. Zestaw do płukania zatok Fixsine.

Składa się z butelki i saszetek z roztworem chlorku sodu ( koszt ponad 20 zł ).  Do buteleczki wlewa się wodę o temperaturze zbliżonej do temperatury ciała, rozpuszcza się w niej jedną zawartość saszetki i wymieszaną zawiesiną płucze się zatoki. Ma on za zadanie oczyścić zatoki z zalegającej wydzieliny. Na youtube można znaleźć filmiki z dokładnym opisem całej tej procedury, która do najmilszych nie należy, ale jest to mój zdecydowany faworyt w walce z uporczywym i rozsadzającym moją czaszkę bólem … Saszetki można dokupić w aptece, ale ja używam zwykłej soli albo kilka kropel wody utlenionej ( wskazówka od przemiłego Pana aptekarza 😉 ). Jest to naprawdę godny polecenia sposób na pozbycie się dużej ilości zalegającej wydzieliny i udrożnienie nosa. Warto pamiętać żeby po takich zabiegach nie wychodzić od razu na zewnątrz, zwłaszcza zimą. Zdarzało mi się także płukać zatoki wodą + kilka kropel olejku z drzewa herbacianego (ma działanie przeciwzapalne i przeciwbakteryjne) jednak intensywność olejku sprawiała, że podczas takiego płukania czułam pieczenie i lekki ból.

 

 

2. Inhalacja z rumianku.

Dosyć archaiczny, ale skuteczny sposób, który oprócz tego, że ma działanie kojące na obolałe zatoki i udrażnia nos to jeszcze działa korzystnie na poprawę jakości naszej cery. Czyli przyjemne z pożytecznym 🙂 Oprócz rumianku można użyć także szałwii, mięty, tymianku lub po prostu wszystkiego po trochę. Taką parową kąpiel robię w wielkim garnku, zalewam saszetki z ziołami lub sypkie zioła (rzadziej) wrzącą wodą, przenoszę gar na stół, biorę ręcznik i zanurzam buzię nad gorącym naparem zasłaniając się ręcznikiem uważając żeby się nie poparzyć  😉 Taka parówka świetnie rozgrzewa i łagodzi ból w zatokach czołowych i szczękowych. Po takich inhalacjach raczej powinno się unikać wychodzenia na zewnątrz przez co najmniej dwie godziny żeby nie narażać na wychłodzenie rozgrzanych miejsc.

3. Niezawodny Sinupret.

Kupując w aptece te małe zielone tabletki nie byłam przekonana o ich skuteczności. Pamiętam, że byłam wówczas pod koniec antybiotykoterapii, średnio skutecznej…chciałam wspomóc się jakimiś preparatami rozrzedzającymi wydzielinę, ale doustnymi bo płukanie zatok co godzinę żeby sobie ulżyć nie wchodziło wówczas w grę. Skład tabletek to zioła: ziele werbeny, ziele szczawiu, ziele bzu czarnego, kwiat pierwiosnka i korzeń goryczki. Prawdopodobnie skuteczność tego preparatu opiera się głównie na działaniu kwiatu pierwiosnka, które polega na upłynnieniu zalegającej wydzieliny. Lek ten okazał się strzałem w dziesiątkę,  po kilku dniach od rozpoczęcia kuracji zatoki zaczęły się oczyszczać, wydzielina spływać, oczywiście co za tym idzie nasilił się mokry kaszel . Przyjmowałam 2 tabletki 3 razy dziennie przez 3 tygodnie. Poprawa była zdecydowana. W aptece znaleźć można sporo zamienników, ale żaden z nich nie ma takiej kombinacji ziół, a co za tym idzie ich działanie może nie być tak skuteczne jak Sinupretu.

Ostatnimi czasy natrafiłam na bardzo ciekawy blog Agnieszki Maciąg, na którym znalazłam wiele ciekawych wpisów i informacji o alternatywnej terapii leczenia przewlekłego zapalenia zatok. Bo szczerze mówiąc mam już dosyć faszerowania się antybiotykami, które totalnie upośledzają mój układ odpornościowy.

 

Zdjęcia: fotografie własne i  www.pixabay.com

 

 

 

2 comments
  1. […] Ten sezon jesienno-zimowy jest dla nas raczej łaskawy jeśli chodzi o chorowanie. Tfu, tfu – żeby nie zapeszyć 🙂 Pomijając drobne krótkotrwałe przeziębienia Julka była poważniej chora dotychczas tylko jeden raz na przełomie grudnia/stycznia. Niedoleczony katar i intensywny świąteczny czas poskutkowały bakteryjnym zapaleniem zatok i w efekcie terapią antybiotykową. Z moich obserwacji wynika, że podobnie jak ja – moja córka ma tendencję do łapania infekcji zatok. Zaczyna się zwykle od mówienia przez nos, lekkiego kataru i opuchniętych zatok czołowych. Próbowałam szukać w Internecie informacji o środkach zapobiegających rozwojowi tych infekcji, oczywiście przeznaczonych dla dzieci bo jeśli chodzi o zawalone zatoki u dorosłego mam już spore doświadczenie w temacie (o czym pisałam tutaj -> http://zyciebezmejkapu.pl/index.php/2017/07/13/zapalenie-zatok-dolegliwosc-uprzykrzajaca-zycie/ […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *