Nasze sposoby na przeziębienie

Sezon na przeziębienia uważam za otwarty. Drugi tydzień przedszkola, a moja córka już jest zakatarzona i kaszle. Nie napawa mnie to optymizmem  bo od przeziębienia do zapalenia oskrzeli jeden krok, ale spróbujemy nie dać się czającemu się choróbsku 🙂

Zacznijmy od tego, że nie jestem zwolenniczką latania po lekarzach z byle pierdołą, ale jeśli oprócz kataru i kaszlu pojawia się stan podgorączkowy, a później temperatura wolę podjechać z dzieckiem do pediatry. Są choroby, które przebiegają bez jakiś drastycznych objawów, a okazują się bardzo poważne, np. bezobjawowe zapalenie płuc. Dlatego, jeśli dziecko męczy uporczywy kaszel, który po różnorakich syropkach nie mija, dobrze byłoby przestać „leczyć” dziecko na własną rękę i w końcu skorzystać z porady lekarskiej.

Moja pięciolatka jak każdy przedszkolak łapie różne infekcje, bywają tygodnie świetnego samopoczucia, przeplatane mega ciężką jelitówką albo zapaleniem oskrzeli. O ile jeszcze zapalenie oskrzeli leczy skutecznie antybiotyk, tak w przypadku grypy jelitowej musi przejść samo, po kilku naprawdę ciężkich godzinach, dniach… Istny hardcore, a pomiędzy zdarzają się jeszcze przeziębienia. Katar, chrypa, sporadyczny kaszel, podwyższona temperatura…Niby nic, ale jednak coś się zaczyna dziać, nie wiadomo co podawać, czy już jechać do pediatry, czy poczekać jeszcze jeden dzień, może przejdzie…

U nas w takich sytuacjach dobrze sprawdzają się:

Nebulizacje solą fizjologiczną, które nawilżają drogi oddechowe i pomagają lepiej oczyścić z wydzieliny zatkany nosek. Odkąd zakupiliśmy inhalator kompresorowy microlife i nasza córa zaczęła z niego korzystać, przeziębienia i choroby przechodzi łagodniej i szybciej. Leki podawane wziewnie szybciej docierają tam gdzie mają dotrzeć i nie obciążają układu pokarmowego (syropy). Inhalator można dostać od ręki lub na zamówienie w każdej aptece, nasz kosztował ok 150 zł (gwarancja 3 lata). Uważam, że warto zainwestować w taki sprzęt, zwłaszcza jeśli ma się dziecko/dzieci w wieku przedszkolnym kiedy infekcje dróg oddechowych zdarzają się często.

Napary z owoców jarzębiny, które bogate są w kwasy organiczne, witaminę C, garbniki i beta karoten. Mają działanie przeciwbakteryjne i przeciwzapalne. W ubiegłym roku zaopatrzyłam się w wielką paczkę suszonych owoców jarzębiny, robiłam z nich w zimie napar dla córki kiedy widziałam, że „coś się kroi” (zaczyna się katar, jakiś kaszel, chrypka).

 

 

Picie dużej ilości płynów. Obojętnie czy to letnia herbatka, woda z sokiem, zwykła woda. Płyny nawilżają śluzówkę, zapobiegając wysuszeniu, łatwiej też odkrztusić jest dziecku flegmę. Niedobór wody w organizmie może nasilać objawy przeziębienia, a dziecko gorączkujące szybciej się odwadnia. Dlatego też chcąc nie chcąc moja córka ma podsuwane pod nos picie 😉

Ciepłe (nie gorące!) kąpiele np. z dodatkiem soli bocheńskiej. Same plusy bo nagle okazuje się, że Twoje osowiałe dziecko dostaje niezłego kopa i zaczyna brykać w wannie jak oszalałe, bawi się, chlapie, odzyskuje normalny głos (chrypa nagle zanika). Ponadto udrażnia się zatkany nos i dziecku zdecydowanie lepiej się oddycha. Wyziębiony organizm ogrzewa się i Twój maluch zaczyna normalnie funkcjonować 🙂

 

Rozgrzewająca zupka, najlepiej sprawdza się u nas rosół, ja najczęściej gotuję go na skrzydłach indyczych plus włoszczyzna i natka pietruszki- do tego makaron nitki lub kluski jajeczne. Jedna z moich ulubionych zup na chłodniejsze dni.

 

Jeśli te triki nie skutkują zabieram córkę do lekarza i wtedy wdrażam leczenie farmakologiczne zalecone przed pediatrę.

Fotki własne i www.pixabay.com

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.