Domowy smalec z mięsiwem

Swojskie jedzenie to jest to co tygryski lubią najbardziej, a jeśli na dodatek ma się w pobliżu dobre dusze, które robią wyborny smalec i chętnie podzielą się przepisem to już w ogóle pełnia szczęścia 🙂 Nie każdy go lubi, jedni uważają, że jest obrzydliwy, drudzy z kolei zajadają się nim na okrągło. Pajda chleba ze swojskim smalcem i ogórek kiszony – zestaw wymarzony nie tylko dla prawdziwych mężczyzn – takich co to lubią dobrze pojeść 😀  W przeszłości przyrządzałam tylko i wyłącznie smalczyk z samej słoniny, teraz przyszedł czas na wkładkę mięsną, żeby było jeszcze bardziej sycąco i kalorycznie, ale przede wszystkim smacznie! Z podanych poniżej proporcji wyszedł mi jeden cały litrowy słoik i większa połówka drugiego litrowego.

Składniki:

1 kg słoniny

30 dkg boczku surowego wędzonego

1 laska kiełbasy podwawelskiej

1 średnia cebula

2 ząbki czosnku

sól, pieprz i papryka słodka – wedle uznania.

Mięsiwo w pełnej krasie (słonina nadal uwięziona w worku)

 

Cebulka i czosnek
Cebulka i czosnek


Sposób przygotowania:

Wyciągamy pokrytą kurzem 😉 maszynkę do mielenia mięsa. Zakładamy całe ustrojstwo pamiętając żeby wybrać sito o cienkich oczkach. Mięso kroimy na pasy/części – ułatwi to mielenie przez maszynę. Odpalamy maszynkę i mielimy. UWAGA! Trzeba się liczyć z tłustymi rękoma, a mycie maszyny po takiej pracy lepiej powierzyć…zmywarce. Po zmieleniu wyżej wymienionych składników mięsnych dusimy je na wolnym ogniu przez ok 2 do 3 godzin, w zależności od tego jaki stopień wytopienia i podsmażenia chcemy uzyskać.

Widok średnio zachęcający, ale to efekt przejściowy 🙂

 

Zaczynamy duszenie

 

Efekt po około 2 godzinach

 

Na 10 minut przed wyłączeniem kroimy drobno cebulę i wrzucamy ją do wytopionego tłuszczu z mięsem, rozgniatamy 2 ząbki czosnku i również wrzucamy do całości. Doprawiamy. Kiedy cebula jest już zeszklona, ale nie spalona (!) wyłączamy ogień. Do umytych słoików dowolnej wielkości przelewamy np. chochlą nasz smalczyk. Dobrze zakręcone słoiki ustawiamy do góry dnem na ścierce i czekamy na ostudzenie. Dobrze jest wymieszać jeszcze nie stężony smalec żeby nie było efektu opadania na dno cięższych elementów: mięsa i cebuli. Ostudzone słoiki wkładamy do lodówki. Kiedy nasz smalczyk stężeje można zacząć degustację 🙂

Lekcje krojenia cebuli pobierałam u „najlepszych” 😀
Czeka na ostudzenie 🙂

Smacznego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *