Zwierzak w domu. Kiedy? Co będzie potrzebne? Koszty utrzymania?

Tuż przed czwartymi urodzinami naszej Córki, podjęliśmy decyzję o kupnie świnki morskiej. Wszystko potoczyło się szybko, zaczęliśmy od zakupów na targowisku w Będzinie : klatka, poidełko na wodę, trociny, siano i karma. Kiedy skompletowaliśmy ,,wyprawkę” brakowało tylko najważniejszego: świnki 😉 Wybór padł na długowłosego biało czarnego samca, a nadanie mu imienia przypadło Córce. I tak oto powitaliśmy w naszych skromnych progach nowego członka rodziny o imieniu Tutuś 🙂

Tutuś

Pierwsze dni Tutusia w naszym domu to był typowy okres adaptacyjny. Zwierzątko czuło się trochę nieswojo, było płochliwe i nieruchomiało kiedy podchodziło się do klatki… Jednak po kilku tygodniach oswajania było już coraz lepiej. Świniaczek dawał się głaskać, brać na ręce i jadł z ręki np. kawałek jabłka bądź marchewki. Córka poważnie (jak na te swoje niespełna 4 lata) podeszła do tematu, z rana biegała do Tutusia, po przedszkolu od razu kierowała się do pokoju w którym Tutuś ma swoją klatkę. Uczestniczyła w zmienianiu trocin, dokładała sianka, zanosiła kawałek ogórka lub pomidora. Podsumowując – wczuła się w rolę.

Potem przyszedł czas kiedy minęło pierwsze zauroczenie. Mała miała tysiące ważniejszych spraw do zrobienia i nie wykazywała zbytniego zapału podczas sprzątania śwince klatki, na szczęście pozostały chęci do zabawy z Tutusiem. Zabawy te polegały na ułożeniu go na łóżku i głaskaniu, pokazywaniu maskotek, a starałam się to nadzorować.  Podczas tych zabaw krzywda się Tutusiowi nigdy nie działa 🙂 Razem z Córą pilnujemy przycinania śwince pazurków, robię to specjalnymi dużymi cążkami – mam wprawę – wszak jako dziecko miałam dwukrotnie świnkę morską: Basię i Hipolita i królika: Tulisię  😛 Na dzień dzisiejszy wygląda to tak: staram się angażować dziecko do opieki nad świnką, ale nie oszukujmy się – od czarnej roboty (zmiana trocin, mycie klatki, obcinanie pazurów, podcinanie sierści) jestem ja 😉 Mała z kolei dokarmia, tzn. wkłada jedzonko do klatki, bierze na rączki Tutusia i głaska. Z perspektywy czasu uważam jednak, że troszkę pośpieszyliśmy się z kupnem zwierzaka dla Córki, choć nie wyobrażam sobie teraz żeby Tutusia nie było 🙂 Każde dziecko jest inne, niektóre bardzo wcześnie mają duże poczucie odpowiedzialności, inne natomiast są jeszcze na zakup zwierzaka nie do końca przygotowane i mogą zwierzę traktować jako zabawkę.

Świnki morskie, które posiadałam w dzieciństwie trzymane były w akwariach, natomiast teraz widzę zdecydowaną przewagę klatek – jako potencjalne miejsca do bytowania tych zwierzaków. Klatki są zdecydowanie wygodniejsze w czyszczeniu niż akwaria. Warto pod trociny na dnie klatki wyłożyć np. folię ochronną. Nasza klatka ma wymiary: 60×40 cm. Jest dosyć spora, kosztowała 60 zł. Do tego poidło na wodę o pojemności 320 ml – niestety nie pamiętam ceny. Jako podłoże można wykładać tradycyjne trociny drzewne lub podłoże w granulacie dla gryzoni, które jest zdecydowanie ekonomiczniejsze i lepiej absorbuje wilgoć. To tyle jeśli chodzi o sprzęt 😉 Pozostaje jeszcze kwestia wyżywienia małego stworka, który jak się okazało w praniu naprawdę sporo wcina! Podstawą w klatce jest zawsze: siano, sucha karma i woda. Siano i suche mieszanki dla gryzoni dostaniecie w sklepach zoologicznych i większych supermarketach, np. Auchan, Leclerc. Ja polecam gorąco sianko firmy Megan i karmę dla  świnek morskich z Vitapolu (ma suszone warzywa i pestki dyni-Tutusia przysmaki). Oprócz tzw. suchych pokarmów ważne jest podawanie pupilowi świeżych warzyw i owoców. W naszym przypadku są to: pomidor, ogórek zielony, sałata, marchew, korzeń i natka pietruszki, seler, koperek, jabłko, arbuz, a także świeża trawa, krwawnik, koniczyna i mlecze.

Największe koszty ponieśliśmy na początku, kiedy trzeba było kupić całe wyposażenie i świnkę, która kosztowała tyle samo co klatka…60 zł. Ceny trocin są bardzo zróżnicowane, od 2 zł w supermarkecie po 4-5 zł za jakieś specjalne ekologiczne trociny pochłaniające lepiej wilgoć i niwelujące zapachy. Paczkę trocin zwykle dzielę na pół i mam ją na dwa przebrania. Trociny zmieniam co 2-3 dni, latem raczej co drugi dzień. Opakowanie siana to koszt rzędu 2-4 zł, w naszym przypadku wystarcza ono na około 10 dni. Sucha karma wystarcza na niespełna tydzień, ta z Vitapolu kosztuje 5 zł. Na bieżąco zaopatruję się w warzywa, które kupuję z myślą zarówno o nas jak i o Tutusiu 😉 Generalnie miesięcznie koszty utrzymania i wyżywienia takiej świnki to ok. 60 zł.

Jeżeli klatka będzie utrzymywana w czystości, a trociny zmieniane często nie ma szans na jakieś nieprzyjemne zapachy 🙂 Choć prawdą jest że świnki morskie mają charakterystyczny zapach nie dla każdego przyjemny 🙂

 

1 comment
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *