Prawo jazdy po trzydziestce.

Pochodzę z rodziny, która wszędzie przemieszczała się komunikacją miejską, rowerem albo pieszo. Tata mój nie miał ciągotek do prowadzenia samochodu, mama tym bardziej. Siłą rzeczy, kiedy moja siostra ukończyła 18 rok życia, a dziesięć lat później tyleż samo ukończyłam ja – nasi rodzice mieli zupełnie inne pomysły niż sprezentowanie nam kursu na prawo jazdy. Prawdę powiedziawszy, żadna z nas nie była jakoś specjalnie chętna aby cokolwiek w tym temacie zadziałać. Całe życie w autobusie, na luzaka, bileciki miesięczne, potem semestralne, czasami na gapę, innym razem na piechotę pół miasta. Stolica Podkarpacia w porównaniu z Katowicami jest zdecydowanie przystępniejsza pod względem przemieszczania się. Żeby nie powiedzieć komunikacyjnie totalnie dwie różne bajki. Dlatego kiedy siedem lat temu przeprowadziłam się do Katowic zrozumiałam, że długo bez prawa jazdy to ja nie pociągnę. Od pomysłu do realizacji trochę wody jednak upłynęło, ale w końcu to prawo jazdy zrobiłam i co najważniejsze – jeżdżę samochodem w miarę regularnie.

Mój pierwszy raz za kółkiem to był rok 2011, marzec. Luby postanowił zapoznać mnie (totalnego matoła motoryzacyjnego) z obsługą volkswagena golfa 3, którego wówczas posiadał. Na miejsce pierwszych samochodowych manewrów mój towarzysz wybrał jakieś przemysłowe tereny kompletnie opustoszałe w sobotę i niedzielę. Długo to ja sobie nie pojeździłam, ale spodobało mi się. Bilans przejażdżki: zero zarysowań, kolizji, trochę przypalonego sprzęgła i nastawienie, ze zapiszę się na kurs lada chwila. Nie wypaliło, niedługo potem zaszłam w ciążę, więc miałam już totalne usprawiedliwienie na kolejne lata. Temat ucichł, ale powrócił dosyć niespodziewanie w lipcu 2015 roku. Luby zapisał mnie na kurs, a ja nie oponowałam. I tak oto rozpoczęła się moja przygoda z prawem jazdy. Oto cała moja droga (wypunktowana 😉 ) począwszy od otrzymania PKK do wydania dokumentu prawa jazdy :

  1. Udałam się do Wydziału Komunikacji żeby złożyć wniosek o wydanie numeru PKK (Profilu Kandydata na Kierowcę). Żeby takowy numer otrzymać musiałam przejść badania i otrzymać orzeczenie lekarskie stwierdzające brak przeciwskazań zdrowotnych do kierowania pojazdami silnikowymi (kategorii B). Oprócz tego potrzebna była fotografia o wymiarach 3,5 x 4,5 cm, dokument potwierdzający tożsamość i prawidłowo wypełniony wniosek.
  2. Wraz z nadaniem mi PKK mogłam rozpocząć oficjalnie kurs. Na początek wykłady: 30 godzin.
  3. Po teorii przychodzi czas na praktykę: 30 godzin jazd. Z doświadczenia wiem, że to nie wystarcza, chyba, że mamy do czynienia z wybitną jednostką.
  4. Po wyjeżdżonych godzinach podeszłam do egzaminu wewnętrznego, najpierw teoretycznego, a później praktycznego. Praktykę powtarzałam 😉
  5. Po zdaniu egzaminów wewnętrznych OSK odesłało moje PKK do Wydziału Komunikacji z informacją, że ukończyłam kurs i mogę podejść do egzaminów państwowych.
  6. Podreptałam do WORD-u i zapisałam się najpierw na egzamin teoretyczny (koszt 30 zł). Na egzamin praktyczny były naprawdę potężne kolejki: 3-4 tygodni. Z kolei na teorię czekałam chyba około tygodnia.
  7. Zdałam teorię i zapisałam się na praktykę, czekałam 2 tygodnie (koszt 140 zł)
  8. Brałam dodatkowe jazdy przed egzaminem.
  9. Oblałam pierwszy egzamin – wymusiłam pierwszeństwo – standarcik.
  10. Znowu jazdy doszkalające. Wymarzona waga 60 kg bo stres mnie pożerał.
  11. Po 10 dniach egzamin drugi – zdane.! Ufff.
  12. Dwa tygodnie później miałam już swój dokumencik 🙂

Trzy miesiące przygody, niesamowitych nerwów i emocji. Było warto. Niestety refleks po trzydziestce już nie jest taki wyborny jak u osiemnastolatków (którzy notabene) stanowili 90% kursantów 😀 Kiedy patrzyłam na ich wyczyny za kierownicą było mi trochę wstyd bo ja dwa razy musiałam pomyśleć zanim wykonałam jakiś manewr, stresując się przy tym niemiłosiernie. Młodzież była nastawiona na działanie, dynamiczna i poniekąd motywująca bo spięłam poślady i dopasowałam się!

Korzyści płynących z posiadania prawa jazdy jest mnóstwo, począwszy od niezależności, a skończywszy na czerpaniu czystej przyjemności z jazdy samochodem. Żałuję, że tyle czasu zwlekałam i wcześniej się za to nie zabrałam. Uprawnienia kierowcy zdobyłam więc już jako trzydziestka 🙂 Dlatego każdej kobiecie (która ma już trochę więcej niż osiemnaście wiosenek 😉 ), wahającej się przed podjęciem decyzji związanej z pójściem na kurs, obawiającej się panicznie tego, że nie podoła radzę żeby zaryzykowała i spróbowała. A nóż okaże się, że jesteście świetne i macie duże predyspozycje aby zostać dobrym kierowcą. Dziś jest bardzo duży wybór dobrych szkół nauki jazdy ,a instruktorzy mają naprawdę świetne podejście do kursantów w różnym wieku. Wystarczy po prostu się za to zabrać bo kiedy już zasmakujecie jazdy autkiem wówczas Wasz facet będzie miał przerąbane. Po prostu będzie grzał siedzenie pasażera 😀

Opcja mniej optymistyczna 😀 :

www.wojnaplci.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *