Nasz niedzielny śląski obiad

Wychodząc z założenia, że jedzenie jest jedną z największych przyjemności człowieka nie zamierzam się jakoś specjalnie ograniczać, zwłaszcza w niedzielę. Weekend bowiem to czas kiedy mam zdecydowanie więcej chęci na zrobienie czegoś ekstra, czegoś co zostanie docenione przez domowników. Ostatnio moja wena kulinarna trochę kulała i zrobiło się monotematycznie: kotlet schabowy, frytki, ogórek albo kotlet z kurczaka, frytki i jakaś surówka na szybko. Pomijając fakt, że frytki (nawet z domowej frytownicy) nie są jakieś specjalnie zdrowe, miałam ochotę w tą niedzielę zrobić jakieś konkretne danie z sosikiem. Wiedziałam, że na bank muszą być kluski śląskie z dziurką w rzeczy samej. Moja córka uwielbia mączne potrawy, więc takie kluski zaakceptowała bez mrugnięcia okiem. Tak, muszę z Młodą konsultować menu weekendowe 🙂 Do tego kapusta czerwona, przyrządzona bardzo łagodnie, tak aby nie było kręcenia nosem nad talerzem. No i oczywiście główny składnik – mięsiwo. Nie, tym razem nie były to roladki śląskie, choć bardzo je lubię. Postawiłam na pałki/ podudzia z indyka. Można je przyrządzić na wiele sposobów, ale ja najbardziej lubię dusić je w ,,przedwojennym” żeliwnym garze 😀 . Do okraszenia klusek śląskich potrzebny był mi sosik. Dlatego też pałki z indyka podlewałam wodą, dodałam przypraw, pora i cebulki. Dzięki temu mięso nie tylko przeszło aromatami warzyw, ale też udało się uzyskać naturalny sos, którego jakoś specjalnie nie chciało mi się zagęszczać (tak, robię to czasami mąką i gotowymi tytkami 😛 ).


Składniki:

MIĘSO

  1. Trzy pałki z indyka.
  2. Dwie cebule.
  3. Garść suszonych grzybów.
  4. Pół pora (część biała).
  5. Sól.
  6. Pieprz.
  7. Zioła Prowansalskie.
  8. Papryka słodka.
  9. Woda do podlewania mięsa.

Potrzebne sprzęty: dobry garnek do duszenia mięsa.

KLUSKI ŚLĄSKIE

  1. 10  średnich sztuk ugotowanych ziemniaków.
  2. 250 g mąki. Polecam sypać mąkę na oko, tzn. oceniać konsystencję masy na bieżąco, żeby nie była zbyt rzadka albo zbyt twarda.
  3. Jedno jajko.
  4. Sól – wedle uznania.

Potrzebne sprzęty: stolnica.

PRZYSTAWKA/SURÓWKA

  1. Główka kapusty czerwonej (mała, lub pół)
  2. Jedno jabłko.
  3. Pół cebuli.
  4. Sól.
  5. Pieprz.
  6. Ocet (ja nie miałam i użyłam soku z cytryny).

Potrzebne sprzęty: maszynka do szatkowania warzyw w odpowiednim ostrzem lub ostry nóż.


Całe danie można przygotować na raty. Z samego rana umyłam pałki, umieściłam je w żeliwnym garze, podlałam wodą i zaczęłam dusić na ogniu. Pilnowałam tylko tego aby zbyt nie przywierały do spodu garnka i żeby woda całkowicie nie odparowała dolewając jej co jakiś czas.

Następnie poszatkowałam niewielką główkę kapusty czerwonej w maszynce, zalałam wodą do połowy garnka i gotowałam na wolnym ogniu. Po pewnym czasie dodałam obrane i starte na grubych okach jabłko, pół drobno posiekanej cebulki, sól, pieprz, a pod koniec soku z cytryny bo niestety nie miałam w domu octu. Kiedy kapusta uzyskała zadowalającą miękkość zdjęłam ją z ognia.

Kapustka czerwona i jej śliczny kolorek.

 

Do duszącego się mięsa dodałam 2 pokrojone w kostkę cebule, pół pokrojonego pora (biała część), kilka suszonych grzybów i przyprawy: sól, pieprz, zioła prowansalskie i paprykę słodką.

Duszą się smakowitości.

 

Ziemniaczki obrałam, zalałam wodą, osoliłam i wstawiłam do gotowania. Po ugotowaniu i odcedzeniu ziemniaki zmieliłam maszynką do mięsa. Można użyć praski, jeśli ktoś takową posiada. Najpierw oczywiście ziemniaki musiały ostygnąć. Zmielone ziemniaki łączymy z jajkiem, mąką i solą. Ugniatamy wszystko na jednolitą masę i z małych kawałków formujemy kulki, które następnie lekko rozpłaszczamy na stolnicy (potrzepanej mąką) i robimy małą dziurkę palcem. Ja miałam profesjonalną pomocnicę do robienia dziurek 🙂

Niezastąpiona w kuchni 🙂

 

W sporym garze zagotowujemy osoloną wodę. Na wrzątek rzucamy taką ilość klusek, żeby miały miejsce na ugotowanie się i nie skleiły się ze sobą w jedną wielką kluchę. Kluski należy lekko przemieszać, a od momentu wypłynięcia gotujemy je jeszcze około 1,5-2 minut.

Całe danie nie prezentuje się może jakoś arcypięknie na talerzu, ale jest bardzo smaczne i zdecydowanie nadaje się na niedzielny obiad. Pałki z indyka mają ciemne mięsko, które dzięki duszeniu pod przykryciem dosłownie odchodzi od kości. Domyślam się, że widok nie dla każdego będzie zachęcający, ale skoro powiedziałam A, to muszę powiedzieć również B i wstawić fotę (lekko naruszonego już 😀 ) gotowego dania, które prezentuje się tak:

 

Tacy głodni, że nie czekali na zrobienie fotki i zaczęli jeść 😀

 

Wszystkim bardzo smakowało i z ręką na sercu mogę polecić Wam takie smakołyki 🙂 Niech Was nie zwiedzie ten indyk – świetnie pasuje do klusek śląskich i kapusty 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.