Dotrzymać postanowień nie tylko noworocznych

Zaczął się nowy rok, zewsząd słyszymy nawoływanie do tego aby zrobić pewne postanowienia noworoczne. Generalnie chodzi o zmianę i wyzbycie się złych nawyków jak np. obżeranie się po nocach chipsami i lodami 😉 Z tych bardziej poważnych i znaczących zmian – mamy stać się lepszymi ludźmi, lepszą wersją samego siebie. Nie do końca to kupuję. Doprawdy po 1 stycznia mam się nagle stać innym człowiekiem niż byłam jeszcze 31 grudnia? 😉

Tym bardziej, że…

jestem typem osoby, która bardzo często ma słomiany zapał. Podejmuję się czegoś nowego, a po chwili (dłuższej lub krótszej) podkulam ogon, zaczyna mi się wydawać, że nie podołam, że to nie to i jak ja mogłam na coś takiego wpaść?

Ale…

ten blog pokazuje jednak, że nie każda moja fascynacja musi być chwilowa 😉 Może dlatego, że od momentu zakiełkowania w mojej głowie pomysłu o takim miejscu do czasu jego powstania upłynęło kilka miesięcy? Miałam więc dość dużo czasu aby się zniechęcić zanim życie bez make-upu powstało… 🙂 Dziś nie wyobrażam sobie żeby tego miejsca nie było. Jestem też wdzięczna osobom, które umożliwiły mi realizację moich planów,

a…

plany te były ściśle związane z postanowieniami (niekoniecznie noworocznymi). Przyszedł taki czas, mniej więcej pod koniec 2016 roku kiedy w końcu zrozumiałam, że samo nic się nie zrobi i żeby zamiast odwlekać pomysł o założeniu bloga zacząć działać. Wiedziałam, że mój słomiany zapał może być głównym winowajcą niepowodzenia całego przedsięwzięcia… Póki co: Ja vs. Słomiany zapał 1:0 🙂


Jako rodzic życzyłabym sobie niekończących się pokładów cierpliwości. Tego zawsze mi brakowało, ale uczę się. Mam nawet świetny wzorzec do naśladowania i to na wyciągnięcie ręki – moja druga połówka to oaza spokoju i cierpliwości. Dla mnie, osoby w gorącej wodzie kąpanej cierpliwość to piekielnie trudna sztuka. Jest to jednak jeden z kluczy do sukcesu zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym. Moje relacje z córką są zdecydowanie lepsze kiedy wszystkie nerwy wkładam do kieszeni.

A z cyklu tych bardziej przyziemnych postanowień…Pojedziemy nad to morze w tym roku…Nawdychamy się jodu i pospacerujemy o zachodzie słońca delektując się pięknym widokiem zachodzącego słońca skąpanego w morzu.

I…

Powiemy sobie: TAK…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *