Czy Ty też masz w domu pomieszczenie do którego lepiej nie wchodzić?

W naszym domu jest kilka takich pomieszczeń, które nazywamy górnolotnie: gospodarczymi…Żeby tam wejść musisz być domownikiem lub należeć do rodziny. Reszta raczej ciężko zniosłaby ten widok. Panuje tam najprościej rzecz ujmując bałagan, artystyczny nieład lub brzydziej mówiąc totalna rozpierducha. Taki stan rzeczy zastałam kiedy tutaj przybyłam. Zawsze walało się w owej pralni pełno roboczych męskich (jak się później okazało nie tylko męskich) ubrań, starych szmat, nikomu niepotrzebnych zepsutych urządzeń typu trymer lub zajechana maszynka elektryczna do strzyżenia. Nie rozumiałam jak takie składowisko można nazywać pralnią. Pralka co prawda też tutaj była, ale ginęła gdzieś w stercie gratów.

Kiedy w końcu przyszedł czas żebym zajęła się oporządzeniem tej klitki musiałam najpierw przedzierać się przez gęstwiny ubrań. Większości z nich nawet bezdomny by nie chciał. Po wyniesieniu około 7 dużych worów z tymi cudeńkami nadal nie było widać końca, ale dało się w końcu wejść i względnie ogarnąć ten bajzel. Poukładałam nawet resztę ciuchów na półkach, które zostawiłam pod presją mojego T (bo przecież przydadzą się do roboty, do garażu, na off-road itp.).


Było idealnie…do czasu… To pomieszczenie nadal przypomina starą graciarnię. Ja natomiast wyglądam przed wejściem do niego mniej więcej tak 😀 :


Tuż przed świętami zakasałam rękawy i ruszyłam ze szczotką i mopem w stronę ,,pralni”. Zrobiłam co mogłam, serio 😀 Było naprawdę dobrze, zważywszy na to, że nasze wizyty tam ograniczają się do wstawienia prania, wyjęcia prania i włożenia czegoś do zamrażalki… Moje szczęście nie trwało jednak długo. Nagle z jakiegoś niewiadomego powodu mój mężczyzna w poszukiwaniu jakiejś starej znoszonej koszulki porozwalał ułożone na półkach ciuchy, natomiast te nadające się już tylko do prania (na pewno nie włożę tego do pralki, będę czekać do wiosny i upiorę to ręcznie na dworze) powiesił na wieszakach.

Tadam!

Z kolei po pięknie ułożonych i posegregowanych przeze mnie ubraniach roboczych pozostało tylko wspomnienie…A było tak pięknie…

Totalny kataklizm. Tak wiem. I najgorsze jest to, że te ubrania aż się proszą o ponowne ułożenie tak jak należy 😀  Niestety jak większość kobiet (sorry dziewczyny za uogólnianie) mam przeświadczenie, że tylko i wyłącznie ja mogę zrobić to najlepiej. W sensie poukładać 😉 Także na nic zdaje się teoria mojego T, że On to przecież w 5 minut ogarnie. Mhm…Jasne. Wystarczy, że po zmyciu naczyń nasza suszarka wygląda tak jak na obrazku poniżej 😀

Gdybyście wiedzieli jakie hity udało mi się znaleźć na tych półkach…Oj myślę, że w second handzie nie jedna kobieta byłaby w stanie wyszarpać drugiej kobiecie z rąk takie gustowne wdzianka…:D Na przykład kiecka z fotki poniżej, z jej kroju wnioskuję, że jest to letnia sukienka, ale z jakiegoś kompletnie niezrozumiałego przeze mnie powodu jest ona wykonana w stu procentach z poliestru…Być może moja teściowa dała radę przechodzić w niej kilka, a może kilkanaście lat i z sentymentu sobie ją zostawiła?! 😀 Nie wiem, nie pytałam bo doprawdy nie ogarnia tego mój umysł. Trzeba przyjąć do wiadomości, że taka była kiedyś moda 😀

Takich wystrzałowych wdzianek w mojej pralni pod dostatkiem, ostatnio nawet moja siostra stwierdziła, że generalnie mam mini lumpeks w tej pralence 😀 Także zapraszam 😉 Oddam w dobre ręce 🙂

Pocieszcie mnie proszę, czy ktoś też ma takie pomieszczenie w domku, które najchętniej zamknął by na klucz i nie wchodził tam przez najbliższe dni, miesiące, lata?! 🙂

2 comments
  1. Oj tak 🙂 mam czwarty pokój, mój gabinet, suszarnia, a w przyszlosci nasza sypialnia 🙂 zwany potocznie zielonym pokojem. Gdy nie ma gdzie czegoś dac, to ładuje właśnie tam. Przed świętami go ogarnelam i narazie jest tam względnie porządek 😉

    1. Aaaa, chyba wiem o który pokój Ci chodzi 😀 U nas właśnie pralnia jest takim miszmaszem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *