Abecadło rodzicielstwa wg MAMY

Mam Ją tylko jedną i tylko na tym jednym wyjątkowym przykładzie postanowiłam stworzyć coś na kształt abecadła.  Abecadło rodzicielstwa widziane moim okiem…

A jak AKCEPTACJA.  Akceptacja zmian jakie zaszły odkąd się urodziła. Akceptacja macierzyństwa. Akceptacja siebie jako mamy. W końcu akceptacja tego, że moje dziecko ma już coś do powiedzenia. I to nie mało, tylko coraz więcej i więcej. Akceptacja płynącego szybko czasu, czego wyznacznikiem jest dla mnie rozwój mojego dziecka. Jeszcze niedawno wesoło gugającego w wózeczku, a dziś już sześcioletniego.

B jak BLISKOŚĆ. Cokolwiek by się nie wydarzyło, lepszego lub gorszego – chcę zawsze być w pobliżu. Nie tyle fizycznie, ale przede wszystkim emocjonalnie. Chcę, żeby bliskość/ więź dała mojemu dziecku pewność, że zawsze będę służyć jej radą, wsparciem, obecnością.

C jak CIERPLIWOŚĆ. Moja pięta achillesowa, moja bolączka i wyzwalacz ciągłej pracy nad sobą. Zawsze życzę sobie jak najwięcej cierpliwości żeby nie krzyknąć, żeby nie pozłościć się, nie powiedzieć czegoś przykrego lub po prostu nie dać odczuć tego zniecierpliwienia, które mnie nie raz i nie dwa ogarnia. Chcę mieć jej jak najwięcej w stosunku do mojego dziecka.

D jak DOJRZAŁOŚĆ. Dzień w którym urodziło się moje dziecko stał się jednocześnie pierwszym dniem w którym musiałam dojrzeć. Dojrzeć i wziąć odpowiedzialność za nowe życie.

E jak ENERGIA. Dzięki mojemu dziecku, które rozpiera energia – wiem jedno – brak ruchu mi nie grozi. Co więcej, córka zaraża mnie tą energią, a jak wiadomo razem przyjemniej jest ją spożytkować.

F jak FANTAZJA. Świat dziecka jest barwny, kolorowy, oderwany od rzeczywistości. Moja latorośl czasami mnie wtajemniczy, dzięki czemu mogę przez chwilę dać się ponieść fantazji i np. zjechać wspólnie z Młodą na tyrolce piszcząc wniebogłosy (choć podobno szanowanym mamusiom tak nie wypada…).

G jak GOSPODARNOŚĆ. Niby banał, ale kiedy masz dziecko starasz się inaczej zarządzać domowym budżetem. Z różnym skutkiem, ale z tyłu głowy masz jednak poczucie racjonalności w wydawaniu każdego grosza. Uważniej gospodarujesz też zasobami w lodówce, poświęcając np. ostatni plaster ulubionego żółtego serka swojemu dziecku 😉

H jak HARTOWANIE (DUCHA, ALE TEŻ CIAŁA). Nie uchronię dziecka od całego zła tego świata. Nie uchronię przed złośliwościami, chamstwem, krytyką i egoizmem. Dlatego też staram się otwarcie (na tyle na ile sześcioletnia dziewczynka jest w stanie unieść) otwarcie mówić o trudnych tematach i pozwolić doświadczać.

I jak IRRACJONALNY STRACH…o dziecko. O to, że nagle wydarzy się jakiś armagedon i … Nawet nie będę kończyć, ale mamy wiedzą o co kaman.

J jak JUŻ nie szukam wymówek. Rodzicielstwo wymaga. Oj sporo wymaga. Ale oddaje z nawiązką. To moje JUŻ NIE SZUKAM WYMÓWEK, wcale nie jest okupione jakimś wielkim poświęceniem. Rodzicielstwo jest to po prostu próba (ciągła) odnajdywania się w rzeczywistości, która co rusz się zmienia, tak samo jak zmieniają się nasze dzieci…

K jak KOCHAM CIĘ…Powtarzane często i gęsto. W różnych okolicznościach. No może nie w towarzystwie kolegów (żeby obciachu nie narobić), ale jednak…Zarówno ja jak i Tomek mówimy naszej córce często słowa Kocham. Słowa oprócz czynów również mają moc. Wypowiedziane nawet n-ty raz w ciągu dnia dają dziecku pewność, że jest po prostu kochane.

L jak LENISTWU PRECZ! Niestety zmora numer dwa mojej osoby to właśnie lenistwo, które zostało znacząco utemperowane dzięki przyjściu na świat mojej córki. Cud rodzicielstwa, czyli jak nagle z osoby, która odkłada różne obowiązki na ,,jutro” staję się w miarę ogarnięta i (trochę na wyrost napisane) uporządkowana.

Ł jak ŁAPIĘ każdą chwilę i każdą chwilę z Młodą staram się spędzić dobrze. To piekielnie trudna sztuka, ale staram się zawsze kiedy Ona chce – po prostu być z Nią, przy niej i wspólnie przeżywać każdy momencik.

Łapię chwile ulotne jak ulotka
Ulotne chwile łapię jak fotka

[PAKTOFONIKA]

M jak … MIŁOŚĆ. No i pojechałam klasykiem i zarazem ulubionym serialem milionów Polaków 🙂 Nie napiszę jednak czym jest dla mnie miłość bo nie umiem słowami opowiedzieć o tym co jest dla mnie wszystkim . Nie zmieszczę tego WSZYSTKIEGO tutaj.

N jak Niedzielne spotkania, które COŚ znaczą…Jeśli chcecie, odsyłam Was do wpisu: http://zyciebezmejkapu.pl/index.php/2017/10/10/niedzielne-spotkania-ktore-cos-znacza/  Wspólne niedzielne msze to coś, co robimy dla Góry, dla siebie i naszej córeczki, dla naszej rodziny. Nie ma sensu dyskutować, czy to dobrze, czy źle. My tak zdecydowaliśmy i tego staramy się trzymać.

O jak OPTYMIZM. Dzięki Julii mam w sobie dużo więcej optymizmu niż miałam przed Jej pojawieniem się na świecie. Jej obecność nie pozwala mi na oddanie się pesymistycznemu myśleniu. Próbuję dopatrywać się dobrych stron wszystkiego…Dosłownie. Ze skutkiem różnym, ale … staram się! Naprawdę!

P jak PRZYJAŹŃ. Mój ostatni wpis był poświęcony właśnie naszej przyjaźni, matki i córki. Dlatego jeśli chcecie poczytać więcej na ten temat, serdecznie zapraszam Was do tego wpisu -> http://zyciebezmejkapu.pl/index.php/2018/03/27/przyjazn-corki-i-mamy/

R jak ROZMOWY. Moja teściowa zawsze powtarza, że rozmowy kształcą. Jest to jedna z niewielu kwestii w jakich się z nią zgadzam 😉 Rozmowy z córką dają dużo…dobrego. Czasami są to rozmowy burzliwe, łzawe, nieraz spokojne, mozolnie prowadzone, nie zawsze skuteczne, ale jedno jest pewne – są bardzo potrzebne! Rozmowa z dzieckiem jest zapewne kluczem do rozwiązania wielu spraw spędzających sen z powiek.

S jak STANOWCZOŚĆ. Przychodzi z trudem. Zwykle wymaga dużo samozaparcia. Kiedy już coś postanowię i dotyczy to mojego dziecka, muszę wytrwać, nie mogę być chwiejna jak chorągiewka na wietrze. Rodzic jest poniekąd autorytetem.

T jak TRUDNOŚCI. Napotykane na pięknej drodze (niestety nieusłanej różami) rodzicielstwa, potrafią dać w kość. Bunty dziecka, nerwowość rodzica, problemy w pracy, w domu, towarzystwo. To wszystko może próbować zachwiać naszą rodzicielską równowagę. My kobiety, mamy, niczym superbohaterki potrafimy wykrzesać z siebie naprawdę wiele żeby nie dać się. Po prostu!

U jak UWAŻNOŚĆ. Nie ma bata, oczy i uszy dookoła głowy plus słuchanie intuicji. Nawet jeśli dziecko mówi Ci, że jest ok to bardzo często co innego można wyczytać z jego zachowania. Czujny (w miarę niespanikowany) rodzic to ważna sprawa.

W jak WIELOZADANIOWOŚĆ. Jesteś rodzicem – dla swojego dziecka potrafisz wszystko. Masz tę moc po prostu. Dziecko bardzo długo wierzy, że rodzic potrafi zrobić wszystko, np.: ogarnąć przyjęcie urodzinowe, upiec ulubione ciasto, znaleźć w czeluściach Internetu wymarzoną zabawkę itp.

Z jak ZYSKAŁAM RODZINĘ. Najprościej byłoby napisać, że wyfrunęłam z rodzinnego gniazda po to aby założyć swoją rodzinę. Którą kocham, która daje mi poczucie bezpieczeństwa, a której kropką nad i jest właśnie córka, dzięki której to abecadło … z pieca nie spadło! 🙂

www.zyciebezmakeupu.pl
16 comments
  1. Takie abecadło powinna stworzyc kazda z nas 🙂 Swietnie wszystko ujęłaś 🙂

    1. Dziękuję! 🙂

  2. Świetne jest to abecadło, niestey dużo z nas zapomina o nim. Warto przypominać!

    1. Dziękuję! 🙂

  3. Cierpliwość też jest moją piętą achillesową. Niestety zdarza mi się ją tracić i wtedy zwykle mam wyrzuty sumienia.

    1. Znam ten stan, mam bardzo podobnie!

  4. Pięknie i mądrze napisane !

    1. Dziękuję! 🙂

  5. Najfajniejszy wpis parentingowy z jakim się spotkałam 🙂

    1. Bardzo, bardzo dziękuję za te słowa 🙂 Cieszę się, że wpis przypadł do gustu! 🙂

  6. Świetne trafiłaś w samo sedno i to z każdą literką 🙂

    1. Dziękuję! 🙂

  7. Piękny wpis, bardzo dobry pomysł!

    1. Dziękuję Ci bardzo 🙂

  8. Abecadło bliskie mojemu sercu, piękny wpis. 🙂

    1. Dziękuję <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *