Tańcowała Panna z Rakiem…

TAŃCOWAŁA PANNA Z RAKIEM…

…ja sierpniowa, on czerwcowy

ja brunetka, a on blondyn.

Starszy, bardziej doświadczony

mógłby mieć już ze dwie żony.

Ale nie miał, Bogu dzięki,

czym oswoił moje lęki.

Opiekuńczy, czuły, dobry

do wikinga jest podobny.

Nie uznaje słowa kryzys,

toż to przecież głupi wymysł.

Nie ma ze mną lekko Raczek,

niecierpliwa jestem Panna.

Maruderka bezustanna.

Ale On ugłaskać umie

i się zawsze dorozumie.

Czego mi na gwałt potrzeba:

jego silnego ramienia,

jego wsparcia

i poparcia.

Pocałunku, łez otarcia.

Górki optymizmu z rana,

kiedy wstaję niewyspana.

Rozdrażniona, przeziębiona,

byle być w niego wtulona.

No i pecha mi nie przyniósł,

ten mój Raczek ukochany.

Choć go w piątek trzynastego

pierwszy raz me gały ujrzały.

W sierpniowy wieczór, upalny,

pod blokiem zodiakalnej Panny.

www.zyciebezmakeupu.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2 comments
  1. Matko, sama to napisałaś? Zajebiste!!! Masz talent do rymów, chce więcej. Księciunia gratuluję 🙂

    1. Dziękuję! 🙂 Sama naskrobałam to wierszysko 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *