W czerwcu minie rok odkąd powstał ten blog.

Rok temu pod koniec czerwca w sieci pojawił się blog. O nazwie: życie bez make-upu. Autorką wszystkich wpisów jestem ja : Dominika K, a inspiracją moje życie, czasami nudne jak flaki z olejem, zwykłe, codzienne, bez upiększaczy, bez ściemy, no i oczywiście bez makijażu. Mój wymarzony kąt, w którym daję ujście swoim emocjom, tym pozytywnym i negatywnym również. Przez pierwsze miesiące bloga odwiedzałam tylko ja i prawdopodobnie najbliższe osoby. Dopiero od września podjęłam próby pokazania się szerszej publiczności. Małymi kroczkami, wręcz krokiem tip-top starałam się zostać zauważona. W tłumie. Tłumie ludzi, którzy podobnie jak ja próbują swoich sił w blogosferze. Ludzi, których szanuję, lubię i czytuję. Pomimo tego, że nie z każdym mi  będzie po drodze. Żadnego z moich wpisów nie wstydzę się. Choć wiem, że są nieokrzesane, bardzo często nierozumiane i troszkę ,,pod prąd” bo jednak w tym właśnie przypadku nie chcę iść na łatwiznę. Nie chcę pisać zapchajdziur, nie chcę prezentować byle jakich treści, chcę pisać o tym, o czym aktualnie mam chęć napisać. Nawet jeśli dla odbiorcy będzie to byle jakie – to będzie to moja autorska bylejakość. Kropka.

Szablon bloga to totalna asceza na tle innych, naprawdę świetnie dopracowanych blogów. To moja bolączka, bo pomysł jest, ale wykonać sama takich cudów nie potrafię. Więc póki co nie przykuję Twojego oka czytelniku ładną grafiką. Może uda mi się zatrzymać Cię treścią. A piszę o wszystkim i o niczym tak naprawdę. Bo oprócz górnolotnych wartości i ich niezaprzeczalnej sile nasze życie składa się jednak głównie z takich drobnych pierdółek. Ostatni wpis jaki popełniłam o moim partnerze to rymowanka. Składająca się z niby nic nieznaczących szczegółów, nawołująca do dat, lekko zdziecinniała dla poważnych i statecznych. Dla mnie bomba, Proszę Państwa.

Dlaczego lifestyle i parenting? Odpowiedź to pocisk naładowany egoizmem. Moje jedyne dziecko to sześcioletnia pannica, a moje życie to też czas spędzany oddzielnie, bez córki. Taką mamą jestem. Szczypta egoizmu płynie w moich żyłach. Nie zmienia to jednak faktu, że jest …wszystkim.

Oczywiście poszłam z duchem czasu i promuję się mniej lub bardziej regularnie na Facebooku, a ostatnio także na Instagramie. Nie jaram się tak tymi statystykami, ale wielce raduje mnie fakt, że docieram do większej liczby ludzi. To był główny cel, który przyświecał mi kiedy prosiłam pewnego dobrego człowieka o pomoc. Żeby to miejsce powstało. Chciałam i nadal chcę docierać do jak największej ilości ludzi, którzy może zatrzymają się u mnie na dłużej.  Zostaną w tym dziwolągowie i rozgoszczą się jak u siebie w domu. Nic tak bardzo nie cieszy jak czytelnicy.

Dziękuję za motywację. Chce mi się tutaj być, tworzyć i publikować.

Piona!

www.pixabay.com
2 comments
  1. Pisz dalej bo mi się bardzo podoba! Prosto, z sercem i żarcikiem, czyli tak jak lubię 🙂 Gratuluję roku 🙂 Oby mi starczyło sił i zapału.

    1. Bo się zaraz zaczerwienię ! 🙂 Dziękuję i z całego serducha życzę aby nie zabrakło Ci sił i zapału!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *