Wszystko o klawiterapii – z mojego punktu widzenia

Moje pierwsze zetknięcie z klawiterapią miało miejsce 7 lat temu. Sceptycyzm mieszał się z szyderą bo tak jak większość niedowiarków nie potrafiłam sobie wyobrazić tego, że jakieś gwoździe mogą leczyć, rozładowywać ból, pomagać po prostu. Byłam jedną z tych osób w społeczeństwie, które twardo stąpając po ziemi wierzyły tylko w moc medycyny konwencjonalnej. We wszelakie inności medycyny alternatywnej nie dowierzałam. O ile jednak ból ciała można próbować opanowywać tabletkami i zastrzykami (mniej lub bardziej silnymi) tak w przypadku chorób ducha tabsy nie do końca zdają swój egzamin. A ja nerwicowa dziewczyna byłam. W pewnym momencie mojego życia skumulowało się we mnie tak dużo negatywnych i ciężkich do strawienia emocji, że po prostu organizm zaczął szwankować. Psychika spadła z wysokiego C na łeb i szyję. Lęki? Fobie? Smutki? Bóle żołądka? Bóle głowy? Zawroty głowy? I obawa przed nawrotem? Dzień dobry – to nerwica. Możesz aplikować sobie uspokajacze, ale to nie rozwiąże Twojego problemu. Zamieciesz go po prostu pod dywan. Bujając się kilka miesięcy z takimi przebojami z przypadku i bez przekonania poddałam się jednej sesji.


Czym jest klawiterapia?
To metoda odruchowa – biocybernetyczna (nieinwazyjna), skórno – wewnętrzna w resocjalizacji i rehabilitacji psychologicznej i neurofizjologicznej. Zapewnia odreagowanie psychologiczne i nerwowe, znosi napięcia stresowe ośrodkowego i obwodowego układu nerwowego.
Zabiegi wykonuje się klawikami (klavus – gwóźdź) lub znanymi patyczkami do szaszłyków i wykałaczkami (mają atest Zakładu Higieny).
Klawiterapia działa odtruwająco i oczyszczająco w organizmie człowieka. Klawiterapia reguluje w kilka dni układy: nerwowy, trawienny, wegetatywny, enzymatyczny i hormonalny dla pełnej odbudowy krwi, którą wywołuje się samozdrowienie w holistycznym usprawnianiu cierpiącego i niepełnosprawnego człowieka.
Stymulując – bodźcując powierzchnię skóry, nad anatomią układu nerwowego oraz na strefach i punktach biologicznie czynnych, także akupunkturowych, wywołuje się samoregulację, samo zdrowienie.
Twórcą metody  poprzedzonej wieloletnimi badaniami i obserwacjami jest dr Ferdynand Barbasiewicz.

Źródło: www.klawiterapia.com


 

Tak na chłopski rozum … Klawikami wkłuwamy się w różne punkty naszego ciała. Pobudzamy układ nerwowy. Zwykle podczas tego zabiegu czujemy ból i pieczenie. Klawiki wkłute są w bolesne miejsce tak długo aż zaczniemy opanowywać nasz ból. To taka walka z samym sobą, z naszymi słabościami. Zwykle gdy osoba wykonująca zabieg trafi w mega czuły punkt i ból rozchodzi się na spory obszar ciała nasze myśli kierują się w stronę nierozwiązanych problemów, spraw z przeszłości, przypominają nam się historie , które odcisnęły mniejsze lub większe piętno na naszym życiu. W moim odczuciu wygląda to w ten sposób: jeśli opanujesz i przezwyciężysz ból jaki sprawiają Ci wkłuwające się w Twoje ciało klawiki – odwalisz kawał dobrej roboty dla swojej psychiki, uwolnisz się od toksycznego myślenia. Podczas tych zabiegów ludziom zdarza się szlochać, śmiać się, przeklinać…Szereg emocji. Wszystko to ma jeden cel: pomóc pacjentowi uporać się bólem, fizycznym i psychicznym.

Wiem, że dla niektórych brzmieć to może jak wciskanie ludziom ciemnoty i nachalna propaganda medycyny alternatywnej. Ja jednak z dala trzymam się od popadania ze skrajności w skrajność. Szanuję i doceniam zarówno medycynę konwencjonalną jak i alternatywną. Uważam, że umiejętne łączenie tych dwóch ,,przeciwniczek” może się okazać kluczem do wykaraskania się z wielu trudnych schorzeń.

A jak to było w moim przypadku?

Po pierwszym zabiegu moje lęki i fobie szlag trafił. Podczas zabiegu płakałam i faktycznie na tapetę poszły jakieś stare historie, które prawdopodobnie wywołały stany nerwicowe. Pamiętam, że moje ciało wyglądało po zabiegu tak jakbym przed chwilą wpadła w jakieś kolczaste krzaczory.

A potem…

Pojechaliśmy razem z Tomkiem nad wodę, popływać…Czułam się jakby jakiś wielki ciężar spadł mi z serca. Było mi błogo, lekko i przyjemnie. Po powrocie padłam jak kawka i spałam. Długo…

Od tamtej pory nie ma w moim życiu miejsca na ,,koleżaneczkę” nerwicę. Wykopałam ją ze swojego życia ,,bo … (cytując klasyka) to zła kobieta była”… 🙂

Aktualnie przechodzę ciężkie boje z kolanem, które prawdopodobnie mocno przeciążyłam podczas moich szalonych biegów. Klawiki oczywiście poszły w ruch!

Podsumowując…
  • Zabieg klawiterapii warto skonsultować z lekarzem prowadzącym.
  • Jednym z przeciwwskazań do stosowania klawiterapii mogą być: stany po przeszczepach narządów, zdiagnozowany chłoniak, stan tuż po zabiegach chirurgicznych.
  • Należy zachować szczególną ostrożność przy przeprowadzaniu zabiegu: u kobiet w ciąży, po przebytych zawałach serca, u osób z wszczepionym rozrusznikiem i problemami z zakrzepicą.
  • Metoda postrzegająca nie tylko ciało pacjenta, ale także umysł i emocje.
  • Idealna dla niedowiarków i sceptyków,  swoim działaniem wykracza bowiem poza efekt placebo.
  • Pomaga w chorobach ciała i duszy…

 

Archiwum prywatne

 

6 comments
  1. Pierwszy raz o tym slysze. Bardzo ciekawy artykul.

    1. Dziękuję! Ta metoda naprawdę podbiła moje serce 🙂

  2. Nie słyszałam o tej terapii, ale skoro pomaga , to warto nią się zainteresować …

  3. Ja też pierwszy raz o tym słyszę. Jak dla mnie wbicie się czymkolwiek w moje ciało jakoś mnie nie pociąga..

    1. Też tak myślałam, ale na mnie to wbijanie bardzo dobrze działa 😀

  4. Bardxo ciekawa metoda , pierwszy raz o niej słyszę, ale warta zastosowania skoro pomaga 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.