Ile cierpienia jest w stanie znieść jedna osoba?

Miałam dziś pisać o czymś zupełnie innym. Temat jednak musi poczekać. W obliczu pewnej tragicznej historii, która dotknęła bliską mi osobę nie chcę przejść obojętnie. Tak, to ten wpis z cyklu: ,,z potrzeby serca”. O osobie, która zniosła wiele. I którą los w przykry sposób doświadcza. Wiem, czytelniku, że cierpienie cierpieniu nie równe. Moja serdeczna nazwijmy: ,,koleżanka po fachu”, autorka bloga Więcej serca niż rozumu, stworzyła kiedyś piękny wpis o wielkim cierpieniu. Jeśli doświadczyłeś, albo ktoś z Twoich bliskich go doświadczył – przeczytaj wpis koniecznie. A jeśli nigdy nie dotknął Cię los okrutnie, ale lubisz tzw.: dobre pióro to rozgość się u Niej.  A teraz pozwól, że opowiem Ci trochę o Niej, o Magdalenie : Bohaterce tego wpisu.

*

Rodzinne Podkarpacie to ważne miejsce w moim sercu. Tam żyje moja rodzina, przyjaciele, koleżanki, znajomi. Nie z każdym utrzymuję stały kontakt, ale pamiętam. Nie wyparłam z pamięci. Jedną z osób o których zawsze będę z sentymentem wspominać jest moja serdeczna koleżanka Magdalena. Na magisterce trzymałyśmy się razem. To dzięki Jej motywacji i zapałowi dostałyśmy się wspólnie na wymarzony staż, który mógł być zapowiedzią powiedzmy ciekawej kariery. Ja jakoś szczególnie w siebie nie wierzyłam, ale ta drobna istota udowodniała mi na każdym kroku, że warto! Utrwalała w sobie optymizm, który był Jej tarczą. Tarczą chroniącą Ją przed nieszczęściami, problemami, smutkami, rodzinnymi zawirowaniami. Nie dawała się temu. Walczyła. Zasługiwała na wszystko co najlepsze. Zawsze wiedziałam, że jeśli kiedyś trafi na wspaniałego faceta będzie kochającą żoną, a później troskliwą mamą.

Kiedy wyjechałam i nasz kontakt ograniczył się tylko do telefonów, w Jej życiu zawodowym rozpoczęły się różne zawirowania, serce podpowiadało rzuć to w cholerę, a rozum trzymał Ją w ryzach. Bujała się kilka ładnych miesięcy. W międzyczasie odnalazła miłość. Dobre w jej życiu, przeplatało się ze złym. Wesele, a niedługo potem śmierć ukochanego brata…Szczęście mieszające się z nieszczęściem. Jedna osoba, która oprócz opanowania własnego bólu musi twardo wspierać mamę. Podziwiałam Ją.  Potem cudowne macierzyństwo. Cieszyłam się Jej szczęściem. I życie, swojskie, na wsi, o którym po cichu marzyła. Byłam o Nią spokojna. Wiedziałam, że ma obok siebie cudownych ludzi, że … spełnia się. Rozleniwiłam się w kontaktach z Nią. Nie dopytywałam. Zapomniałam jednak, że z tym szczęściem to jest tak jak w kole fortuny. Życie nie może być jednostajne, po świetnej serii możesz nagle stać się bankrutem. Ponieść dotkliwą stratę. Nigdy nie wiesz kiedy zostanie Ci dane, a kiedy zabrane.

Kolejna strata.

Dziś rano odczytałam wiadomość. Wysłana prawie przed północą. Wywalona jak koń po westernie spałam i dopiero nad ranem kiedy przecierając oczy próbowałam dostrzec godzinę na telefonie zobaczyłam jedno zdanie. Ku..a, nie wierzę po prostu. Nie wierzę …

Nie ma już z nami ukochanej siostry bohaterki wpisu …

Zawsze uśmiechniętej, serdecznej i oddanej siostry…

Którą miałam przyjemność znać, którą lubiłam…

Świat mojej koleżanki, pomimo tego, że ma swoją rodzinę, męża, zatrząsnął się ponownie. Zastanawiam się, ile jest w stanie znieść jedna osoba? Straty, ból, pocieszanie, siła….Może to prawda co piszą, że w małym ciele duży duch? Że pozornie kruchy człowiek jest w stanie znieść bardzo wiele złego ? Tak chciałabym znać odpowiedzi na te pytania. Chciałabym znaleźć jakieś sensowne słowa pocieszenia, ale nie potrafię. Wszystko wydaje mi się jakieś takie mdłe, jałowe, bezsensowne i małe. Nie mam też wpływu na to jakie karty rozda Magdzie znowu los. Może to cierpienie jest po coś? A zrozumienie przyjdzie dopiero z czasem?

Magda…

www.pixabay.com
2 comments
  1. To strasznie przykre 🙁 Przesyłam wirtualne wyrazy wsparcia.

  2. Zawsze w takich momentach sobie myślę, że Bóg nie zsyła na nikogo więcej niż ten człowiek jest w stanie unieść. Nie jestem osobą szczególnie wierzącą, ale w to wierzę.
    Czytając pierwszy akapit tego wpisu to szczerze się wzruszyłam, choć bałam się co dalej bo takich tekstów nie przywołuje się w radosnych chwilach. Odświeżam „Wielkie cierpienie” u mnie na fp.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.