Wiersz, który był kalką moich pragnień

Zawsze byłam lekko oderwana od rzeczywistości, lubiłam wiersze, poezję, romantycznych facetów i filmy o miłości. Choć życie, którym żyłam raczej nie przypominało komedii romantycznej miałam głębokie przekonanie, że znajdę kiedyś swój ideał. Celowo podkreślam słowo swój bo jak wiadomo ideał ogółu nie istnieje (są różne gusta).

Wyszperałam dawno temu w internetach pewien wiersz, który wywarł na mnie ogromne wrażenie. Przykuł moją uwagę i uczepiłam się go jak przysłowiowy rzep psiego ogona. Wracałam do niego po różnych nieudanych historiach miłosnych, w chwilach smutku, jakieś wewnętrznej samotności. Z perspektywy czasu wiem, że wyszło mi to na dobre.

Przeczytajcie. Zinterpretujcie. Może i Was chwyci za serce. Nie ważne czy poszukujecie miłości, wolicie żyć same, czy też macie już odpowiednią osobę u Waszego boku.  Na samym dole znajdziecie odrobinę moich przemyśleń. Oto słowa, które stały się kalką moich pragnień. Spełnionych pragnień.


 

 Oriah Mountain Dreamer .„Zaproszenie”-wypowiedz starego

Nie interesuje mnie czym się trudnisz.

Chcę wiedzieć, nad czym bolejesz 
i czy śmiesz marzyć o spotkaniu
z tym, za czym tęskni Twoje serce.
 
Nie interesuje mnie ile masz lat.
Chcę wiedzieć czy jesteś gotów wyjść na głupca dla miłości,
dla marzeń, dla przygody jaką jest życie.
 
Nie interesuje mnie jakie planety zrównają się z Twoim księżycem.
Chcę wiedzieć czy dotknąłeś środka własnego smutku;
czy zdradzony otworzyłeś oczy, czy skurczyłeś się
i zamknąłeś w sobie ze strachu przed dalszym cierpieniem!
 
 
Chcę wiedzieć czy potrafisz siedzieć z bólem,
moim lub Twoim,
nie poruszając się by go ukryć, stłumić lub uleczyć.
Pragnę wiedzieć, czy możesz współistnieć z radością
moją lub swoją;
czy umiesz zapomnieć się w tańcu
i pozwolić, by ekstaza wypełniła Cię po czubki dłoni i stóp,
nie każąc zachować ostrożności,
myśleć realistycznie, 
czy pamiętać o ograniczeniach kondycji ludzkiej.
 
Nie interesuje mnie czy opowiadasz mi prawdziwą historię.
Chcę wiedzieć czy potrafisz rozczarować innych,
aby pozostać wiernym sobie;
czy umiałbyś znieść oskarżenie o zdradę 
i nie zdradzić własnej duszy.
Chcę wiedzieć czy potrafisz zaufać, 
a zatem i być godnym zaufania.
Chcę wiedzieć czy potrafisz dostrzec piękno nawet,
gdy nie co dzień jest ładna pogoda.
I czy umiesz wywodzić swoje życie z obecności Boga.
 
Chcę wiedzieć czy umiesz żyć z porażką, nie tylko swoją.
Stanąć nad brzegiem jeziora i do srebrnego księżyca krzyczeć: „Tak!”
 
Nie interesuje mnie gdzie mieszkasz
i ile masz pieniędzy.
Chcę wiedzieć czy umiesz wstać po nocy żalu i rozpaczy, wyczerpany, zbity jak pies
i robić co trzeba dla swoich dzieci.
 
Nie interesuje mnie kim jesteś, 
skąd się tu wziąłeś.
Chcę wiedzieć czy staniesz ze mną na środku ognia i nie cofniesz się.
 
Nie interesuje mnie gdzie, jakie i u kogo pobierałeś nauki.
Chcę wiedzieć, 
co podtrzymuje Cię od środka,
gdy wszystko inne odpada.
 
Chcę wiedzieć czy umiesz być 
sam ze sobą
i czy naprawdę lubisz tego,
z którym przystajesz w chwilach pustki.

W tych słowach zawarte było wszystko to co byłoby spełnieniem moich marzeń o człowieku z którym przyjdzie mi iść razem przez życie. Siła przeplatająca się ze słabością, mężczyzna z krwi i kości, który normalnie i po ludzku potrafi zapłakać  (bo Superman to tylko w filmach). Niby takie nic, taka normalność, żadnego wow, a jednak o takiego normalnego mężczyznę w tych zwariowanych czasach dziś piekielnie trudno. Panowie (zapewne Panie również ) z jakiś niezrozumiałych powodów tworzą nową kreację samego siebie i zaczynają przypominać kreatury. Wartości giną, a ich miejsce zajmuje obłuda i fikcja. Ten tekst utwierdził mnie kiedyś w przekonaniu, że nie chcę bylejakości nawet w najpiękniejszym opakowaniu, z kilkoma zerami na koncie.

Od niespełna ośmiu lat w moim życiu jest człowiek, który razem ze mną i naszą córką tworzy wszystko. Cytując klasyka (Zenona Martyniuka 😉 ) i fragment jego zacnej pieśni : ,,Jak do tego doszło, nie wiem?” Nie wiem czym sobie zasłużyłam na to co zawsze było dla mnie najważniejsze (miłość a jakżeby inaczej)?

Dlatego:

doceniam. pielęgnuje. szanuje.

A do słów powyżej zdarza mi się wracać i uśmiecham się wówczas do siebie. Zawieś poprzeczkę, nie bierz kota w worku, doceń siebie i uwierz w to, że normalność jest kluczem do szczęścia.

 

www.pixabay.com

 

2 comments
  1. Tak mnie chwycił, że muszę trochę pomyśleć i się zastanowić, a nie od razu interpretować 🙂 jest piękny, czytając takie wiersze, wiem, że warto ale to warto jest czekać na prawdziwą miłość 🙂

    1. Warto. Wiersz chwyta za gardło, serce, wszystko 😉 Cieszę się, ze zostawiłaś ślad 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.