Podsumowanie 2 miesięcy biegania

Gdyby ktoś zapytał mnie na starcie mojej przygody z bieganiem czy dam radę pociągnąć tę chwilową fanaberię (bieganie) odpowiedziałabym, że z całą pewnością nie! Cierpliwość i pokora to dwa słowa klucz, które idąc ze sobą w parze dają satysfakcjonujące rezultaty i ciągłość całego tego procesu…Procesu jakim jest bieganie. O swoich początkach pisałam Wam tutaj http://zyciebezmejkapu.pl/index.php/2018/04/17/biegne-dokad-i-dlaczego/

Byłam wówczas nakręcona i mocno zdeterminowana. Biegałam każdego dnia, nawet pod dwa razy. Przegięłam i zaczęłam odczuwać silne bóle kolana, które uniemożliwiały mi bieganie. Musiałam zrobić przerwę. Byłam zła, rozczarowana i obawiałam się, czy przerwa nie popsuje tego co udało mi się osiągnąć. Czyli: braku zadyszki, braku kolki, możliwości swobodnego rozmawiania podczas biegu, pokonywania coraz to dłuższych dystansów. Pauzowałam tydzień. Potem, nieśmiało wróciłam do krótkich przebiegów, około 2 – 3 km. Kolano już nie dokuczało, okazało się też, że moje obawy co do utraty kondycji okazały się niepotrzebne. Udało mi się na nowo wpaść w rytm, ale wiedziałam już, że nie ma sensu ,,cisnąć na siłę”. Zdałam sobie sprawę, że absolutnie niepotrzebne mi są codzienne biegi. Wystarczy mi spokojnie 3-4 razy w tygodniu. Mam wtedy autentyczną chęć i czerpię z biegu radość. Nie czuję, że jest to obowiązek. Wychodzi na to, że kontuzja wyszła mi na dobre bo pozwoliła mi z większym szacunkiem podejść do swojego ciała i jego kondycji. Nie świruję już – jednym słowem!

Po dwóch miesiącach jestem w stanie z całą pewnością stwierdzić, że bieganie to naprawdę jeden z najlepszych i najtańszych sportów. Zamierzam kontynuować nadal tę wspaniałą przygodę. Mam jednak kilka przemyśleń i wskazówek, którymi chętnie się z Wami podzielę, a zwłaszcza z tymi, którzy rozważają podjęcie jakiejś aktywności ruchowej, ale nie za bardzo mają na siebie pomysł.

www.pixabay.com

Co autentycznie się przydaje / jest potrzebne:

  • WYGODNE BUTY. Wystarczy, że będą to buty, które dobrze trzymają stopę, mają dobrze wyprofilowany kształt, są wygodne i lekkie. W moim przypadku strzałem w 10 okazały się zwykłe adidasy z Decathlonu za 39,90 zł. Póki co nie zamierzam kupować innych, ale jeśli będę chciała i dam radę pociągnąć bieganie do jesieni – czeka mnie wydatek na buty, które będą nieprzemakalne.  [a teraz wisienka na torcie: moja przyszła niedoszła teściowa ostatnio zaliczyła bieganie w chodakach ogrodowych…dziwiąc się przy tym dlaczego omal nie skręciła nogi  😀 Nie róbcie sobie tego! Japonek też nie polecam! 😀 ].
  • WYGODNY STRÓJ – RACZEJ OBCIŚLEJSZY DÓŁ , GÓRA DOWOLNA. Niestety w dresach biega się beznadziejnie, nogawki oplatają się niezdarnie, przeszkadzając w biegu. Polecam za to zwykłe getry lub kolarki. Góra – ja ostatnio biegam w koszulkach mojego wikinga. XXL. Podobno oversize jest w modzie 😉
  • TELEFON Z APLIKACJĄ MIERZĄCĄ ODLEGŁOŚĆ I PRĘDKOŚĆ TWOJEGO BIEGU. Niby taka teraz moda, że aplikacje, że udostępnianie, że chwalenie, itp. itd… Moda modą, ale Endomondo jest naprawdę przydatną aplikacją, zachęcającą jeszcze bardziej do biegania, pokazuje Ci Twoje własne rekordy, pozwala brać udział w wyzwaniach. Któż z nas nie lubi się chwalić sukcesami? 😛  Przy okazji motywując innych udostępniając jakiś  osobisty rekord.
  • OPASKA NA RAMIĘ Z MIEJSCEM NA TELEFON. Nie polecam nerki. Moja partnerka biegowa (ależ zaszczytny tytuł! 😀 ) wie ile się oklnęłam razy na tę nieszczęsną nerkę z telefonem w środku, który latając bezwiednie totalnie gubił zasięg i ścinał trasę. W rezultacie, kiedy przebiegłam 4 km , aplikacja pokazywała, że przebiegłam 3,65 km…Wrrrr!!  Ale doczekałam się w końcu własnej opaski i mam nadzieję, że od tego momentu pomiary będą autentyczne 🙂
  • Na dłuższych dystansach zaczyna człowiekowi zasychać w buzi i dobrze jest mieć wówczas buteleczkę wody pod ręką. Jeden raz zdecydowałam się wziąć ze sobą (w nerce) małą buteleczkę picia i muszę przyznać, że okazało się to wówczas mega pomocne. Przede mną zakup bidonu dla biegacza, ale najpierw trzeba dobić do wymarzonej dziesiątki! 🙂

 

www.zyciebezmakeupu.pl

 

RADY…

Dla początkujących:

  • Warto na początek zacząć biegać z kimś. Jest raźniej, można  również wzajemnie się motywować w chwilach zwątpienia.
  • Nie inwestuj w drogie ubrania i tysiące gadżetów. Wystarczą wygodne buty.
  • Obierz cel – np. zaczynam od 1 km.
  • Wyznacz trasę. Nie biegnij na spontanie bez celu, to rzadko zdaje na początku egzamin.
  • Nie jedz i nie pij minimum 45 minut przed bieganiem. Kolka i odbijanie murowane.
  • Umyj i dokładnie osusz twarz przed bieganiem. Zwłaszcza jeśli się malujesz lub stosujesz ciężkie kremy po których Twoja buzia się świeci.
  • Dobrze zwiąż włosy. Nie ma nic bardziej irytującego niż klejące się do spoconej buzi włosiska.
  • Nie biegaj z plecakiem. Podskakujący plecak naprawdę potrafi rozpraszać!

 

Dla chcących zacząć:

  • SPRÓBUJ. Jeśli nie spróbujesz , nie przekonasz się czy to odpowiednia dla Ciebie forma aktywności fizycznej.
  • PRZEJDŹ SIĘ NA SPACER PO OKOLICY. Obczaj jakie trasy byłyby idealne dla Ciebie, a jakie kompletnie Ci nie odpowiadają.
  • POGADAJ Z OSOBĄ, KTÓRA BIEGA (NIE WAŻNE ILE KM.) Taka rozmowa bardzo często potrafi przekonać nawet największego niedowiarka.
  • POCZYTAJ CIEKAWE ARTYKUŁY O WPŁYWIE BIEGANIA NA SYLWETKĘ, NA ZDROWIE. Takich artykułów jest na internecie całe mnóstwo 🙂

Po 2 miesiącach moim życiowym rekordem było przebiegnięcie ponad 6 km w 40 minut. Niewiele, ale i tak pękam z dumy. Zamierzam na wakacjach dobić do 10 km, choć będzie ciężko bo latem w duchocie i gorącu biega się naprawdę ciężko. Nie ma jednak wymówek, apetyt bowiem rośnie w miarę jedzenia! Pamiętam jednak, że całe to bieganie należy uprawiać z głową! 😀

2 comments
  1. 10km -trzymam kciuki. Dla mnie 1 km to jest wyczyn.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.