Nowe muzyczne ciągoty

Wspominałam kiedyś, że mam ulubiony kawałek. ,,With or without you” U2. Od pierwszego po ostatni dźwięk ukochana przeze mnie. Chrzanić to, że jestem starsza od tego numeru o marne dwa lata. Pamiętam jak na przedmieściach YouTuba znalazłam wersję koncertową z Bostonu, rok 2001. Wówczas Bono wyciągnął na scenę pewną dziewczynę. Położył się obok niej, wziął ją za rękę i śpiewał dla niej…A na koniec numeru złożył czuły pocałunek na jej ustach. Od tego czasu oprócz ulubionej wersji z teledyskiem molestowałam jeszcze namiętnie wersję z dziewczyną, głównie ze względu na obrazek…Szczęściara 🙂

Muzyka podobno jest lekiem na całe zło tego świata. Dlatego od jakiegoś czasu przekopywałam cały YouTube w poszukiwaniu nowych obszarów, w których poczuję się w końcu dobrze. Odsunęłam od siebie wszystkie moje fascynacje muzyczne. Nadeszła pora na coś innego. Ludzie wszak zmieniają się i podobno wciąż poszukują. Ten, kto przestał poszukiwać prawdopodobnie jest martwy w środku. I nie mam tutaj na myśli tylko kwestii związanych z gustem muzycznym…

Ok, do rzeczy. Więc podczas tych moich podróży na ślepaka po serwisach muzycznych dotarłam do czegoś przepięknego. Piękno pojęcie względne, ale mam to gdzieś. Dla mnie jest to wszystko to czego potrzebowało teraz moje jestestwo. Balsam na duszę i inne ckliwości w których babram się od jakiegoś czasu. I co najśmieszniejsze – nikt tam nie śpiewa. Tylko gra, a raczej grają. Na wiolonczeli. Dwaj panowie. Jeden Chorwat Stjepan Hauser, drugi Słoweniec Luka Sulic. Duet zwie się 2 Cellos.

Grają tak, że chłonie się każdym zmysłem muzykę. A ich cover ,,With or without you” U2 gwałcę namiętnie. Myślałam, że tylko Bono jest w stanie tak oddać tę piosenkę, że po jej wysłuchaniu brakuje mi słów. Jednak po tym co usłyszałam, zmieniłam zdanie. Oni z tymi wiolonczelami wyprawiają takie rzeczy, że na samą myśl  zaczyna mi się kręcić w głowie, myśli mam splątane, emocje sięgają zenitu. Można to porównać z pewnym szczytem 😉

Obydwaj oddają się muzyce bez reszty. Przemaglowałam już większość cudeniek z ich udziałem w sieci i za każdym razem, kiedy wydaje mi się, że nic mnie już nie zaskoczy – dostaję jakby obuchem w głowę. Rozwalają mnie Panowie swoim talentem na łopatki. Mogłabym tak słuchać i słuchać. I cieszyć się, że dzięki tym pieprzonym internetom dotarłam do takiego skarbu. Mam jednak przed oczyma jeszcze obrazek. Widzę więc dobrze co się dzieje z ciałami i mimiką twarzy obu Panów….

…i Oni są tą muzyką. Tutaj mamy do czynienia z pasją.

Znalazłszy ukojenie tkwię w tym opatrunku, choć nie wiem na ile on jeszcze wystarczy…

 

 

2 comments
    1. Dobre męskie granie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.