kobiety mafii w internetach

Zawsze byłam fanką filmowych gniotów, łagodniej rzecz ujmując – filmów, które nie podobają się większości. Dlatego, kiedy wczoraj w końcu rozsiadłam się w średnio wygodnym fotelu i odpaliłam ,,Kobiety mafii” Vegi, podświadomie wiedziałam, że w ogólnym rozrachunku i tak ten film uznam za dobry 🙂 Pomiędzy kurestwem i łaciną sypiącą się z rękawa, odnalazłam się w tej wartkiej akcji i przewidywalnej do szpiku kości fabule. Natomiast aktorskie akrobacje naszej czołówki top aktorek i aktorów jakby nie było robiły na mnie pewne wrażenie.

I pomyśleć, że w lutym rozważałam z koleżanką pójście do kina aby obejrzeć ten film. I już miałyśmy nawet bilety rezerwować, ale zwyciężyła sympatia do talentu Pana Dorocińskiego, który nas po prostu wyrwał na Pitbulla tym swoim spojrzeniem z plakatu w stylu: ,,No chodź tutaj maleńka”. I poszły za nim dwie 30+ , a po seansie nie były rozczarowane, ale czuły niedosyt. O kobietach mafii zapomniałyśmy dosyć szybko i w sumie stan obojętności trwałby do dziś gdyby nie to, że internetom się ulało i nagle ni stąd ni zowąd weszłam w posiadanie pewnego zacnego linka, który oprócz tego, że przekierowywał mnie na strony z gejowskim porno (!) uraczył mnie także ostatnią produkcją pana V. No i nadeszła chwila kiedy to mogłam na własne oczy zobaczyć coś, czego odzobaczyć się nie da. Mam tutaj na myśli roztrzaskany łeb pana Oświęcimskiego i uciętą nogę jednego z typów spod ciemnej gwiazdy. Był tak ,,barwną,, postacią, że nawet nie zapamiętałam jak się zwie. Oprócz tego, że w filmie jego szefunio uciął mu nogę piłą ręczną! WTF? wcześniej robiąc mu loda… Tak, to są zdecydowanie rzeczy, których się nie da odzobaczyć!

Skupiając się jednak na pozytywnych aspektach całej tej produkcji muszę oczywiście pochwalić niesamowity talent pani Warnke, pogranicze tragizmu i komizmu. Nie wiem jak ta kobieta to zrobiła, ale wypadła tak przekonująco w roli rozwydrzonego pustostanu vel kurwiszon, że totalnie mnie kupiła. A skoro mamy podążać tropem kobiet (mafii), czyli aktorek wiodących prym na planie: Agnieszki Dygant, Olgi Bołądź, Aleksandry Popławskiej i Julii Wieniawy, to muszę Wam przyznać, że najmniej w tym towarzystwie podobała mi się kreacja pani Agnieszki. Słowo kurwa padło z jej ust w tym filmie chyba najwięcej razy. Olga Bołądź w kwestiach z Sebastianem Fabijańskim podobała mi się najbardziej. Chemia, drodzy państwo, w życiu prywatnym i w filmie też.

Aleksandra Popławska jest moim odkryciem, zarówno jeśli chodzi o urodę jak i o talent aktorski. Nie szczędził Jej w filmie scen miłosnych pan V. Partnera miała również zacnie obdarzonego – Piotra Stramowskiego. Tylko, że takie trochę love story z tego wyszło. I te sceny z Hiszpanii – jakbyśmy oglądali romantyczną telenowelę, a nie prawdziwie ostry gangsterski film. No cóż. Pozostało jeszcze wspomnieć o roli Julii Wieniawy, która całkiem nieźle zagrała uzależnioną od dragów i nieszczęśliwą córunie taty, a jej słynne ,,zaśpiewane” : ,,Happy birthday”  przejdzie zapewne do historii 😀

Panowie w tym filmie chyba celowo mieli być jedynie tłem. Jakoś nie porwał mnie Boguś Linda, ani roznegliżowany Piotr Stramowski. Może dlatego, że i tak całą uwagę skupiał na sobie Fabijański. Zwłaszcza jak już wyżej wspomniałam w scenach z Bołądź. Ich wątek można było jakoś sensowniej poprowadzić. Tymczasem na samym początku pan V nas rozochocił, potem wątek wyciszył, aby na sam koniec rzucić ochłapem i oczywiście jedno z nich uśmiercić.

Kiedy na ekranie posypały się napisy końcowe nie miałam poczucia straconego czasu. Pomimo tego, że już kurwa ciemna noc mnie zastała, nogi zdrętwiały mi na fotelu, a budzik i tak nie miał zamiaru zadzwonić później niż o godzinie 7 rano. Grunt to odpowiednie nastawienie. Nastawiłam się na ten seans tak jak należy, oczekując tego co otrzymałam i nie czując rozczarowania.  Dziwią mnie te wszystkie krytyczne głosy, zwłaszcza ludzi, którzy znają upodobania pana Vegi do maksymalnego przekoloryzowywania rzeczywistości. Jeśli ktoś kocha ambitne kino, gardząc masówką i patosem musi odpowiedzieć sobie na pytanie czy chce krzywić dziubem z niesmakiem oglądając takie produkcje, czy woli sobie oszczędzić tego obrazu dla ,,plebsu” i wybrać się na inny seans.

Jakby nie było – polecam bo nic co ludzkie nie jest mi obce.

4 comments
  1. Magdalena też super aktorka, ale w tym filmie zagrała Aleksandra Popławska:)

    1. Kurczę,ale wtope zaliczyłam, hehe 🙂 Dzięki za podpowiedź,już poprawilam 😀

  2. Nie oglądałam, ale „Botoks” mi się podobał. Teraz proponuje obejrzeć „Jestem taka piękna” – amerykańska propozycja, niby prosta, ale dla mnie super

    1. Właśnie widziałam w kinie zajawki i też planuje się na niego wybrać, ale na razie cel jest jeden: 41 dni nadziei 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.