Ulubieńcy lipca 2018

Półmetek wakacji, lato w pełni, pogoda wymarzona. Czas płynie nadzwyczaj szybko. Lada moment szykuje nam się pierwszy wyjazd wakacyjny we trójkę. Tymczasem dziś przychodzę do Was z ulubieńcami mijającego właśnie lipca. To pierwszy tego typu wpis na blogu i jak zwykle powstał na spontanie. Ok, lecimy z tym koksem:

  1. Książka ,,Rok 1984″ George Orwell. 

Kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z tą książką miałam 17 lat. Chyba za młoda byłam. Nie do końca ogarniałam, mówiąc językiem młodzieży. A szkoda. Trochę latek upłynęło kiedy po raz drugi książka ta wpadła w moje ręce. Pod koniec czerwca będąc w bibliotece i błąkając się bez pomysłu na kolejną lekturę pomiędzy regałami w oczy rzucił mi się Orwell – pomyślałam – trzeba to przeczytać raz jeszcze. Oprócz Roku 1984, wypożyczyłam Brak tchu i Córkę proboszcza. Te dwie ostatnie będę dopiero czytać. Muszę jednak odczekać. Jestem ciągle pod wpływem historii o towarzyszu Winstonie. Nie chcę spoilerować, jeśli nie czytaliście – przeczytajcie. Książka wydana w 1949 roku, ponadczasowa. Winston Smith to postać z którą utożsamiać się może grono osób żyjących na tej planecie.

2. Po przeczytaniu książki, a jakżeby inaczej obejrzałam film ,,Rok 1984″ (reż. Michael Radford) , nakręcony w … 1984 roku.

Dobry, ale nie jest wierną kopią książki przez co trochę traci na wartości. Jednak warto go obejrzeć i chociażby wsłuchać się w genialną ścieżkę dźwiękową, którą stworzył zespół Eurythmics (1984 – For the Love of Big Brother). Dla mnie absolutny hit to: Ministry of love.

3. Bieganie i … szeroko pojęty ruch na świeżym powietrzu.

To już jest monotematyczne, wiem, wiem. Nic jednak nie poradzę, że aktywność jest uzależniająca. Same zalety: dotlenienie, szlifowanie kondycji, wzmacnianie mięśni, endorfiny. Nawet kiedy jest duszno – człowiek wyrywa się do latania 😉

4. Wiśnie! 

Uwielbiam te kwaskowate owoce, a kruche ciasto z wiśniami to mój ostatni faworyt. Szkoda, że to typowe owoce sezonowe. I co najdziwniejsze – moje dziecko, które generalnie jakoś wybitnie nie przepada za ciastami – to wiśniowe pożera jeszcze na ciepło.

5. Nivea q10 z witaminą C – mleczko ujędrniające.

Ten zapach to czysty obłęd! Konsystencja i działanie naprawdę solidne i co najważniejsze produkt jest wydajny. Dobrze się wchłania, a zapach długo utrzymuje się na skórze.

Przede wszystkim jednak w lipcu wrzuciłam na luz.  Odpuściłam na wielu płaszczyznach, tych ważniejszych i tych kompletnie nieważnych. Wzięłam głębszy oddech. Nastrajam się pozytywnie przed wyjazdem. Chwilowo przestałam biec w poszukiwaniu … czegoś.

 

Archiwum prywatne

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.