pms istnieje

Kiedy słyszysz pierwszy grzmot, a w oddali widnieją ciemne chmury, z poczuciem ulgi stwierdzasz, że nadchodzi ona – burza – . Błyski na niebie, porywisty wiatr, wzmagający się z każdą chwilą, niebo ciemnoszare i pierwsze wielkie krople deszczu. Potem jest już tylko intensywniej, głośniej i potężniej. Chyba, że mamy do czynienia z przejściowym stanem rzeczy i na grzmotach, błyskach i kilku kroplach bardzo szybko się kończy. Jeśli jednak to ma być burza z prawdziwego zdarzenia  – będziesz musiał szukać jakiejś bezpiecznej kryjówki. W tej kryjówce można sobie z zachwytem obserwować to niesamowite letnie zjawisko, można również zamykając oczy i uszy – przeczekać je -. Różnie to bywa. Po burzy niby wychodzi tęcza, powietrze w zależności od kaprysu pogody albo ochładza się i robi się rześko, albo nadal jest duszno i parno. Jeśli to pierwsze – słońce zwykle znika – zasłonięte przez chmury. Jeśli to drugie – staje się wręcz parzące, grzejąc jeszcze silniej niż przed burzą.

Jestem czasami taką burzą,  Ty zapewne też jesteś, może już o tym wiesz, a może nie. Przede mną i moimi nastrojami też trzeba się czasami schować. Zejść z widoku, z obszaru działania. Czasami jednak postraszę tylko, zagrzmię niegroźnie, błysnę tu i ówdzie. Żeby za moment się rozpogodzić i ogrzewać ciepłem promieni słońca. Niestety, kiedy powietrze jest już zbyt gęste, nastrój nadszarpnięty do granic możliwości i robi się parno – jedyną opcją pozostaje wyładowanie atmosferyczne. Tylko, że nie zawsze doczekam się pięknej tęczy i nie zawsze odczuwam ulgę tuż po…

Do któregoś tam roku swojego życia nie wierzyłam w pms. Sądziłam, że to brednie dotyczące kobiecego, często trudnego do zniesienia nastroju, wciskane ogółowi. Niestety te pmsy to nie żarty, swój nastrój poprzedzający krwawe dni mogłabym właśnie porównać do burzy. Nie pytajcie mnie proszę, ile jeszcze razy padnie to słowo w tym wpisie.  Od jakiegoś roku mam permanentnie parszywy nastrój przed. Nie polecam. Straszne rzeczy się wówczas z człowiekiem dzieją. A to płacze, a to krzyczy, marudzi, przeklina, ciśnie w kąt jakimś przedmiotem, przypali jedzenie, rozsypie cukier, wyleje kawę na stół i zje całą czekoladę milka oreo. Ponadto bolą cycki, w nocy zalewają siódme poty, łeb łupie niemiłosiernie, cera się zapycha i powstają pryszcze. Same ,,wspaniałości” jednym słowem. I owszem, próbowałam się wyciszać, pić melisę, medytować i rozładowywać (w różnoraki) sposób napięcie. Niestety wszystko na nic. Udało mi się jednak na tyle opanować sytuację, że wyładowuję się tylko na martwej naturze i rodzinny armagedon póki co nam nie grozi.

Ale, ale…

Aktualnie delektuję się stanem rzeczy po burzy…Nie wyszła co prawda tęcza bo bóle mam prawie jak te z pierwszej fazy porodu i słaba jestem jak osowiała mucha, ale … w końcu spokojnam. Zmęczona cholernym napięciem, zmęczona oczekiwaniem, ale ukontentowana, że nie miotają już mną nerwy i inne cholerstwa. A dlaczego akurat o takich ,,babskich dziwadłach” dzisiejszy wpis? Ano dlatego, żeby powiedzieć, że te ,,babskie dziwadła” to nie jest wyimaginowana ,,prawdziwa historia” rodem z bravo listy do moniki, tylko faktyczny stan psychofizyczny dotykający sporą część kobiet. Tymczasem w naszym społeczeństwie są jakieś dwie skrajne grupki wyrażające swoje opinie w tym temacie. Pierwsza z nich wyszydza i krytykuje babski wkurw przed okresowy i wytyka kobietom (żeby było fajniej kobiety – kobietom), że są np. histeryczkami, ściemniają, wymyślają sobie te całe ,peemesy’ , że są niestabilne emocjonalnie, słabe, ogólnie to do psychiatry niech idą albo niech je facet porządnie wyrucha to im te peemesy z głowy (i nie tylko) wybije. A druga grupa to kobiety, które gdyby mogły, założyłyby fanpage MAM PMS – wymagam specjalnej troski , urządzałyby parady ,peemesowe’ i żądałyby ustanowienia dni przed menstruacją dniami wolnymi od pracy. W sumie nic odkrywczego nie napisałam, ale wiecie, jak to jest. Człowiek się irytuje, że u nas to ze skrajności w skrajność. Tak jak nasz były prezydent pan Wałęsa kiedyś powiedział : ,,Czarne jest czarne, a białe jest białe.”  Nie ma szarości! Tak właśnie na wiele tematów tych ważnych i tych prozaicznych  patrzy nasze społeczeństwo. Nie można stanąć pośrodku bo nazywają Cię niezdecydowaną pierdołą. Ale ja, pierdoła z peemesem mówię Wam: PMS istnieje i ma się kuźwa zajebiście, a tak by się chciało żeby trafił go szlag!

 

www.pixabay.com

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.