Wielkie nadzieje

Każdy czegoś oczekuje. Żeby było śmieszniej, zamiast oczekiwać od siebie, oczekuje od innych.  Każdy ma jakieś nadzieje, skryte, lub takie, które wypowiada na głos i zaklina. W duchu wypowiadamy często: ,,Mam nadzieję”. Czekając na cud. Czekając aż się spełni. Z realizacją zwykle bywa na bakier. Boimy się realizować. Marzeń, pragnień, nadziei, pasji. Wszystko stoi w miejscu jak to cholerne upalne powietrze. Zero wiatru, zero szans, zero werwy. Ciągle tylko bujanie w obłokach. To akurat czynność, którą uprawiam permanentnie, tyle, że z wiekiem już nie tak bezmyślnie jak kiedyś.

W pobliżu mnie ludzie, którzy kiedyś byli drapieżcami życia, a teraz stanęli w miejscu na skutek różnych ograniczeń zewnętrznych. Czekają na lepsze czasy, a ja obserwuję. Jak w człowieku zmieniają się priorytety. Zmęczeni biegiem, gonitwą, za czymś konkretnym, nie łapali po drodze drogocennych momentów i stracili niemało w tej gonitwie, pomimo tego, że dobiegli do mety. Mieli wielkie nadzieje, że ich gonitwa zostanie doceniona. Tymczasem po drodze spotkali się z niezrozumieniem w dążeniu do swoich pragnień. Bo niestety świat nie lubi zwycięzców, którzy żyją obok, są namacalni. Społeczeństwo lubi bohaterów, których może podziwiać w odbiornikach telewizyjnych. Tylko.

Pisząc słowo ,,zwycięzca” nie mam na myśli krezusa a’la ojciec harował jak wół, a ja spijam śmietankę, tylko kogoś realnego. Człowieka, który zaczynał pracę u podstaw, który niczego nie dostał za darmo, który do wszystkiego dochodził sam i kosztem wyrzeczeń jest teraz tam gdzie jest. Czyli dajmy na to na x-dziesiątym piętrze jakiegoś wypasionego wieżowca i popija zajebiście drogiego szampana w towarzystwie dubajskich księżniczek. Nawet jeśli, to któż mu zabroni? Sam zapracował. Wielkie nadzieje stały się faktem.

Odfajkowałam ostatnio na liście kilka bardzo cennych osiągnięć życiowych. Sam fakt egzystencji w zdrowiu i miłości jest wyczynem w dzisiejszym społeczeństwie. Wszędzie bowiem pełno niespełnionych póki co wielkich nadziei na miłość, szczęście, hajs i rodzinę. Ostrożnie się więc rozglądam w tym tłumie nieszczęśliwców. Niektórzy z chęcią by życzyli Ci odmiany losu. Jaki szczęśliwy, naprawdę szczęśliwy człowiek może życzyć komuś źle? W sumie to po modlitwie Polaków usłyszanej w ,,Dniu świra” mogłabym wskazać palcem na sąsiada. Bo skąd pewność czy to, że do Ciebie szczerzy japę i klepie po plecach oznacza, że Cię szanuje, dobrze Ci życzy? [A tak na marginesie, mam wypasionego sąsiada,+70 . Światły umysł, giętkie ciało, człowiek na medal. Taki małomiasteczkowy 😀 ].

Osiągnięcia więc są. Wielkie nadzieje również w sobie roznieciłam i nawet krokiem żółwia próbuję sprawić żeby nie pozostały niespełnione. Tymczasem wciąż z miłą chęcią obserwować będę tych, którzy idą po zwycięstwo do celu, byle nie po trupach.

 

1 comment
  1. Wpis motywacyjny, też szanuję takich ludzi, którzy sami swoją ciężką pracą. Sama też do takich należę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.