No to jadymy

Torby przygotowane, ubrania wybrane, listy porobione, myśli skupione, gorączka podróży jeszcze się co prawda nie pojawiła, ale przyjdzie pora i na nią. Wszystko nowe, nieznane i ekscytujące. Dzieje się!

Jeszcze tydzień temu nasz wspólny wyjazd wydawał mi się tak odległy jakby to miało być za miesiąc. Dziś, odhaczając na kalendarzu kolejny dzień zdałam sobie sprawę, że to tylko! 3 dni. A potem – toboły do auta, tyłki na siedziska, stacja paliw i …dawaj nad morze. Nie wiem czy usnę, ale wątpię. Mam być zmiennikiem kierowcy (już to widzę jak się zmieniamy!) i pewnie walnę sobie jakąś mocną kawunię na tę okoliczność. Młode będzie spało zapewne. Rączki już zacieram. Przebieram nogami, niecierpliwię się i chcę już wieźć te szanowne 4 litery.

Tyle co ja się w ostatnich czasach o naszym morzu nasłuchałam (i naczytałam) to aż głowa mała! O tym, że same Janusze i Grażynki jeżdżą nad Bałtyk, że sinice i syf, że drożyzna i ryby smażone w syfiastych warunkach, że brud na plażach, pogoda koszmarna i w ogóle to polskie morze to fatalne miejsce wypoczynku. Nie wiem, nie byłam, nie widziałam, nie dotknęłam, nie poczułam. Więc dlatego jadę. Żeby sobie przeżyć. Tyle mojego.

Ostatnie nasze wspólne wakacje na wyjeździe spędziliśmy jeszcze z mikroskopijną Julką w brzuszku. Mazury. Byliśmy wtedy wyluzowaną parą, która mogła do woli szaleć i cieszyć się sobą w różnych okolicznościach przyrody 😉 Teraz jedziemy jako ogarnięci rodzice, którzy mają oczy dookoła głowy. To będzie więc inny wypoczynek niż ten 7 lat temu. Wierzę jednak, że pomimo upływu lat i statusu rodziców uda nam się wyskoczyć na spacer tylko we dwoje wzdłuż plaży (jedziemy ze znajomymi, więc może chwilę nam z rozbrykaną 6 latką zostaną 😉 ).

Wybaczcie taką luźną pogadankę, ale skoro w głowie lato to nie będę Wam smęcić. Po prostu spontaniczna notka wpadła, ot tak! Moja serdeczna koleżanka blogerka nazwałaby ten post postem o niczym 🙂 Takie fiu bździu u mnie pod kopułką 🙂 Trzymajcie się ciepło! Odpoczywajcie i cieszcie się latem.

Ps. Na fejsie i insta będą wpadały foty z naszego pobytu. Do przeczytania po powrocie! 🙂

1 comment
  1. Posty o niczym zaczynają się robić kultowe! Prekursorką zostałam, ale nie o mnie bo to nie moja strona a Twoja. Kochana jak czytam to Wy w pełni pewnie korzystacie z urlopu. Cieszcie się tym 🙂 Młoda zapamięta na zawsze chwile spędzone z Wami 🙂 Potem recenzja z sinicami, brudem i pięknymi zachodami słońca 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.