After holidays

Byli, zobaczyli, doświadczyli. Tak mogłabym podsumować w skrócie nasz rodzinny wypad nad morze. Dla mojej córeczki i dla mnie jak wiecie był to pierwszy raz. Jestem raczej z tych co to strachają się nowych miejsc i zmian. Nawet chwilowych i zapowiadających się dobrze. Dlatego tuż przed podróżą byłam kłębkiem nerwów. Cóż, taki typ. Cały pobyt okazał się jednak cudny. Wiem, ostatnio nadużywam tego słowa, ale ono doskonale oddaje wszystko to co moje oczyska zobaczyły.

www.zyciebezmakeupu.pl

Nie pamiętam abym w swoim życiu spotkała osobę, która nie była nad morzem. Większość ziomków zobaczyła je już za dzieciaka. Być może dlatego moje doznania związane z wlepianiem gał w bezkres Bałtyku były jakieś mistyczne bo jak wiecie (lub nie) mam tych lat już trochę na karczydle. Choć nie czuję tego w życiu codziennym. W sensie, że stara, że mamuśka, że po trzydziestce. To jednak nad tym morzem poczułam jakbym straciła zbyt dużo cennego czasu, którego nie cofnę. Uderzyło mnie to, że jako 33 latka w końcu coś wiem o sobie, o swoim życiu. Że nie uzależniam wszystkiego od jakiś pierdów z dzieciństwa, które wciąż się proszą tutaj na tapetę (aby o nich pisać). Że jestem świadoma życia, na tyle na ile mogę być w danej chwili.

Dobra, dosyć tych smętów…

Co mi się w tym morzu naszym podobało? Co mnie urzekło?

Przede wszystkim odczuwam ogromny respekt. Dla natury, potęgi żywiołów..bo kiedy olbrzymie podmuchy powietrza zderzają się z wodą i morze szaleje (szumiąc, falując) ja stoję i obserwuję. Nie rzucam się na falę niczym podpity turysta, który ma sny o potędze. Ciesząc się, że mogę doświadczać napawam się widokiem roztaczającym się przede mną. Pływać nie umiem. Fale są potężne, głębia zdradliwa. Kilkadziesiąt metrów ode mnie powiewa czerwona flaga. A coraz dalej w fale włażą rodzice z dziećmi. Albo same dzieci na dmuchanych pączusiach. Rozmyślam o tym co się stało. Tak, o tym dramacie podkręcanym przez media. Będąc w Darłówku, dzień po, mam możliwość ujrzeć ,,ten,,  falochron i rozbryzgujące się o niego fale. Myślę sobie w duchu, że byłam zdrowo porąbana wkurzając się na moje dziecko, o to, że ono się boi często i gęsto zanurzać, brykać w tej wodzie, że nie idzie ślepo, jest zachowawcze. Moja wewnętrzna pani lekkoduch pokazuje mi jęzor bo nie wypiłam ni razu piwa na plaży. Jakoś tak mi niewygodnie by z tym stanem rzeczy było. Uwiera ta tragedia. Utkwiła w głowie i siedzi.

www.zyciebezmakeupu.pl

www.zyciebezmakeupu.pl

www.zyciebezmakeupu.pl

Czuję jod w powietrzu. To jakiś totalny odjazd. Dlatego każdego dnia się zaciągam. Moczę stopy, kostki, łydki, kolana, zadek. Podziwiam piękne kamienie. Jakieś takie inne, kolorowe, mieniące się. Zbieram bursztyny. Tzn. wydaje mi się, że to są bursztyny, w rzeczywistości zgrywam znawczynię i oglądam każdy pseudobursztyn pod słońcem. Selekcja, a potem niektóre lądują w kieszeni softshellu. Zbieramy z Młodą muszelki, pióra ptasie (chyba mew), kamyczki, ziarenka. Wszystko nas fascynuje, nie wiem jednak czy nie mnie bardziej. Zachowuję się jak zdrowo kopnięta.

www.zyciebezmakeupu.pl

www.zyciebezmakeupu.pl

www.zyciebezmakeupu.pl

 Ludzie.

Mieliśmy siebie. Mieliśmy również fajną ekipę. Przepraszamy Kochani, co złego to nie my 😉 A pozostali… Turyści, jak to turyści. Jedni nastawieni na totalny chillout wyskokowo zabawowy, drudzy rodzinnie chcący spędzić czas, a jeszcze inni totalnie solówkowo podchodzący do tematu. Miałam tylko lekki wkurw na palaczy. Jak mi zwykle nikotyna pachniała, tak nad morzem mi cholernie obrzydła. Nie mogłabym jednak mieszkać z palaczem pod jednym dachem (sorry mamo).

Jedzenie.

Ryby, ryby, ryby… Dorsz z frytkami i surówką. Na Bosmańskiej. W Wiciach. Mniam! Uderzajcie tam. I zupy. I śledzie z sałatką bawarską. Niestety nie ma ich poza sezonem, a szkoda (Ich w sensie Panów prowadzących restaurację 😀 nie wiem jak się sprawy mają ze śledziami 😀 ). Pyszna kuchnia.

I na sam koniec wisienka na torcie. (albo jak mawia Tomasz Hajto – truskawka) Ośrodek wypoczynkowy Jantar i mega sympatyczna Pani Małgorzata. Polecam bez lizusostwa. Wicie są super! Ahoj!

2 comments
  1. Hej.
    Cieszę się, że wypoczęłaś razem z rodziną. Nasze morze zawsze mi się podobało, byłam zarówno zimą jak i latem, w moich wspomnieniach będzie ten pierwszy widok z klifu w Jastrzębiej Górze. Warto tam pojechać, mam nadzieję, że kiedyś mojego Krzysia tam zabiorę. Córa wygląda na bardzo szczęśliwą, pewnie bardzo jej się tam podobało. Pozdrawiam Cię serdecznie.

    1. Dziękuję Ci Kochana za ten komentarz, gdzieś mi się niestety wcześniej zapodział :/ ale już jest zatwierdzony 🙂 Na pewno Wam się uda pojechać we dwoje 🙂 Krzyśkowi się spodoba, człowiek im starszy tym bardziej doświadcza i się cieszy 🙂 Pozdrawiam Was :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.