Wiersz (d)o przyjaźni.

 

Egoistycznie marzę o wielkiej przyjaźni.

Chcę aby w jesienny chłodny wieczór zaproponowała mi lampkę wina.

Aby otuliła mnie ciepłym kocem i zapaliła zapachową świeczkę w oknie.

Może poczęstować pysznym ciastem z dyni. Zjem ze smakiem.

Z głośników popłynie przyjemna muzyka, która podkreśli nostalgię chwili.

Rozgości się obok mnie na kanapie.

Złapie za rękę i ściśnie pokrzepiająco.

Obetrze łzę, która kręci się w oku od rana,

ale dopiero w jej obecności może swobodnie spłynąć po policzku.

Wysłucha szlochu, nieskładnych skarg i pretensji do świata.

Wysłucha o rozstaniu, o kłótni, o bólu, tęsknocie.

Będzie doskonałym słuchaczem.

A nawet jeśli nie znajdzie leku na całe zło,

myślami nigdzie mi nie odleci,

bo jest oddana i jedyna …

prawdziwa przyjaźń.

 

*

pixabay

2 comments
    1. Dziękuję …:*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.