małe, wielkie marzenia

Z marzeniami to jest tak, że kiedy przestajesz o czymś marzyć to znaczy, że jest z Tobą źle (no chyba, że zrealizowałeś to marzenie). Generalnie marzyć jest cudownie, ale od spełnienia do realizacji to droga daleka, wyboista, kręta i piekielnie trudna. Możesz być słabiak, ale jeśli zagryziesz zębiska to na czworakach, ale dojdziesz do celu.

*

Jestem monotematyczna.

W ubiegłą niedzielę miałam przyjemność podziwiać przebiegających przez naszą dzielnię (jasne, odmładzaj się dalej trzydziestko) maratończyków. W sumie do dzisiaj zbieram szczękę z podłogi. Dżizas, jak Oni to przebiegli? 42 km! Kurła, ja to pięć pobiegnę i czuję się jakbym z wojny wróciła. Nasuwają mi się oczywiście spostrzeżenia pewne. To jest ciężka harówka – jasne, ale ile trzeba mieć uporu, wytrwałości i sił żeby stawić czoła takiemu dystansowi? Ile po drodze chwil zwątpienia? Bólu? Otarć? Skurczy? Kryzysów jednym słowem. Stałam tak sobie w niedzielę na Nikiszu i podziwiałam.Jednak jest coś takiego w takich biegach (nie tylko tych długodystansowych), że biorąc w nich udział i biegnąc z tymi ludźmi nie czujesz chorej rywalizacji, wręcz przeciwnie, ten tłum napędza się wzajemnie. Wszyscy są dla siebie serdeczni, motywują, dzielą się wodą, poklepią po ramieniu…Można się zainspirować, kto wie, może kiedyś i ja przebiegnę maraton? To by było coś …

No i o tych wierszach znowu.

Pisanie wierszy to moja tajna (już nie 😀 ) broń, która pozwala dać ujście emocjom kłębiącym się w mojej głowie. Nie jestem stylistycznym orłem, ale piszę od serca, próbując trzymać się podstaw ortografii. Bo dla mnie interpunkcja w wierszach to totalny freestyle. A te trzy kropki (…) , które wplatam między wyrazy to tzw.: westchnienie autora. Nic nie poradzę na to, że tak mam. Muszę wstawić te trzy kropki. Lubię pisać o miłości, ale w szufladzie mam też pełno takich o … (trudne sprawy). Inspiracją jest życie jednym słowem. Chciałabym aby wszystkie one ujrzały kiedyś światło dzienne. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Jestem jednak potrzebna.

Kilka ostatnich tygodni upłynęło mi na ciągłym udowadnianiu sobie, że jestem… potrzebna? Wiecie jak to jest…Dyplom leży na dnie szuflady, pokrywa się kurzem, dwa wyższe tytuły…A ja czułam się jakbym zaśmiecała tę planetę. Nie polecam tego stanu, na szczęście mija.

Podsumowując…

Ty sobie największym krytykiem. Tylko się nie zmiażdż tak jak jak ostatnio. Bądź dla siebie łaskawy.

Ahoj.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.