pierwszy śnieg, uśmiech mój

Wiem, że dawno mnie nie było, wypaliłam się twórczo. Choć może lepiej określić to mianem przejściowej posuchy, zbieraniem doświadczeń i gromadzeniem pomysłów? Nie ma tutaj chyba chętnego na moje ciągłe wypociny wierszowe? Tego mogłabym tutaj wrzucać codziennie po kilka sztuk, ale nie tędy droga. Wczoraj w Katowicach spadł pierwszy śnieg. Lichy bo lichy, ale był.

uchyl … *wierszowo*

Do tego pomieszczenia nie wpada światło, nie widać przez okna słońca. Nie słychać deszczu bębniącego o parapet. Jest duszno i czuć pustkę, choć ludzi i oddechów nie brakuje. A ona siedzi i wpatruje się w jeden punkt. Beznamiętnym wzrokiem. Żadnego ruchu, gestu. Czasami tylko powieka jej drgnie, a w kąciku oka zakręci się łza. Kiedyś

Janusz matematyki

Odrzuciło mnie od wszelakich paskudztw żywieniowych i postanowiłam, że w parze z aktywnością ruchową wystąpi dieta. Coś w stylu nie daj się zwariować, ale nie jedz śmieciowego żarcia. Para ta razem wywija takie tańce, że nie jestem w stanie za nimi nadążyć. W sensie zrozumienia ich. Bo ciało ma się świetnie. Rozciągnęło się jakoś, może

nie chcę śnić *wierszowo*

Żaden to sen, w którym muszę znowu widzieć Twoją twarz. Znosić objęcie, wsłuchiwać się w Twój szept, pieszczący moją duszę. Próbuję zgadnąć. Co czujesz, o czym myślisz, dlaczego nie możesz być? Nie mogę się obudzić i chcę zrozumieć. Przecież daję miłość, a otrzymuję niepewność. Wciąż jednak śnię, a Ty do mnie przychodzisz. Zawsze tak samo

*teatr życia* wierszowo

Zapytaj mnie kim nie byłam, żeby się Tobie przypodobać? Jak bardzo wysilałam się, abyś grymasu na mej twarzy nie dostrzegł? Ile razy skłamałam, mając na uwadze Twoje dobro? Nadstawiając oba policzki... do ciosów, które za Ciebie, na siebie przyjęłam. Zapytaj mnie czy udawałam bo przecież do takich wniosków doszedłeś. Nie umiem zdjąć maski. Bo wciąż