nie chcę śnić *wierszowo*

Żaden to sen, w którym muszę znowu widzieć Twoją twarz. Znosić objęcie, wsłuchiwać się w Twój szept, pieszczący moją duszę. Próbuję zgadnąć. Co czujesz, o czym myślisz, dlaczego nie możesz być? Nie mogę się obudzić i chcę zrozumieć. Przecież daję miłość, a otrzymuję niepewność. Wciąż jednak śnię, a Ty do mnie przychodzisz. Zawsze tak samo

*teatr życia* wierszowo

Zapytaj mnie kim nie byłam, żeby się Tobie przypodobać? Jak bardzo wysilałam się, abyś grymasu na mej twarzy nie dostrzegł? Ile razy skłamałam, mając na uwadze Twoje dobro? Nadstawiając oba policzki... do ciosów, które za Ciebie, na siebie przyjęłam. Zapytaj mnie czy udawałam bo przecież do takich wniosków doszedłeś. Nie umiem zdjąć maski. Bo wciąż

małe, wielkie marzenia

Z marzeniami to jest tak, że kiedy przestajesz o czymś marzyć to znaczy, że jest z Tobą źle (no chyba, że zrealizowałeś to marzenie). Generalnie marzyć jest cudownie, ale od spełnienia do realizacji to droga daleka, wyboista, kręta i piekielnie trudna. Możesz być słabiak, ale jeśli zagryziesz zębiska to na czworakach, ale dojdziesz do celu.

stagnacja * wierszowo

Już na nic nie czekam, o niczym nie marzę. Nie szukam poklasku, pozbyłam się pragnień. Zamknęłam drzwi i okna wszystkie. Nikt nie zaskoczy mnie, bo nikt tu nie przyjdzie. Może wegetuję, może lewituję... A może? obojętnieje. Na wszystko. Nie widzi nikt, nie słyszy nikt, nie czuje nic... Autor zyciebezmakeupu.pl ( z szuflady)    

Ciche dni.

Czekam, aż coś powiesz kilka tonów ciszej i spokojniej. Już parę dni minęło od naszej kłótni. I choć mieszkamy pod jednym dachem , nie zaszczycasz mnie nawet spojrzeniem. Wiem, że znowu sprowokowałam, że nie zostawiłam Ci wyboru. A nasze krzyki słyszeli wszyscy, słyszały dzieci... Rzuciłam w Ciebie jakimś przedmiotem, a Ty w odwecie nazwałeś mnie