1361126909_by_PokazeCiPrawdeNicWiecej_600

Usmaż rybę tak aby nie rozleciała się na patelni !

Do czego to dochodzi żebym ja – niegdyś noga kulinarna dawała jakieś porady w Internetach 😀 Kiedy związałam się z moim lubym, szczytem moich możliwości kulinarnych było przyrządzenie zupy z torebki, odgrzanie gotowego sosu i ugotowanie do niego makaronu…Potem zaczęłam się troszkę bardziej zagłębiać w kulinaria, próbowałam różnych dań i uczyłam się na błędach. W międzyczasie ktoś usilnie próbował dawać mi rady 😀 Wiadomo – teścióweczka, która potrafi dobrze gotować, ale przekazywanie wiedzy kulinarnej nie szło jej najlepiej. Wiecie jak to jest: źle kroiłam warzywa, źle formowałam mielone, źle doprawiałam jedzenie, używałam nie takich składników jak należy… Zniechęciłam się i zaczęłam robić po prostu swoje. Metodą prób i błędów doszłam do całkiem niezłej wprawy i dziś powiem Wam jedno: NIE ZGNIECIE ZE MNĄ W KUCHNI 😀

Jest co prawda jeszcze sporo potraw, których zrobienie mogłoby sprawić mi niezłą trudność. Do niedawna nie potrafiłam na przykład usmażyć ryby w taki sposób żeby mi się nie rozpadła na patelni! 🙂 Cudowałam z jakimiś panierkami, z patelniami, tłuszczem na patelni i zawsze zwalałam winę na rodzaj ryby jaki kupiłam. W rezultacie na obiad jadaliśmy tylko kupne paluszki rybne lub śledzie opiekane.

Na szczęście mam obok siebie Dobrą Duszę, która pokazała mi banalnie prosty sposób panierowania ryb, który sprawi, że nie rozleci się nam ona na patelni, będzie pięknie wysmażona, rumiana i co najważniejsze -> w jednym kawałku 😀 Być może znacie już ten sposób i też go stosujecie, ale jeśli jest wśród Was osoba, która pod górkę ze smażeniem rybek to zapraszam Was do przeczytania dalszej części tegoż wpisu 😀

Dziś na obiad przygotowywałam filety z miruny z frytami (,,zdrowiutko” jak cholera) i ogórkiem konserwowym. Odmrożoną wcześniej rybę doprawiłam moim ulubionym ostatnio zestawem : TYMIANEK, NATKA PIETRUSZKI I PIEPRZ OGNISTY.

Do panierowania filetów rybnych używam 3 składników w tej oto kolejności (jest ona istotna):

  1. Mąka pszenna.
  2. Jajko.
  3. Bułka tarta.

 

Przyprawioną rybę najpierw obtaczam w mące, następnie maczam w rozbełtanym jajku i na koniec obsypuję solidnie bułką tartą.

Trzy kroki po których na rozgrzaną patelnię z olejem wrzucam owe fileciki 🙂 Nie ma opcji żeby ryba przywarła, wysmaża się na piękny złocistobrązowy kolorek, w środku jest miękka i soczysta 🙂

 

 

 

Spróbujcie – ten sposób naprawdę działa 🙂

Smacznego!

 

Fotografie własne.

1361126909_by_PokazeCiPrawdeNicWiecej_600

Bardzo dobre ciacho – chałwowiec z dżemem porzeczkowym

Święta trwają w najlepsze, a obżarstwu nie ma końca. Dziś wpadłam na stronkę z myślą o wrzuceniu Wam przepisu na chałwowiec, który obiecałam w sobotę. Wczoraj nie dałam rady go wrzucić, ale generalnie nie jest ciasto typowo świąteczne więc można go robić o każdej porze dnia i roku 🙂

Składniki:

  1. 3 łyżki mąki pszennej.
  2. 3 łyżki mąki ziemniaczanej.
  3. Pół szklanki cukru.
  4. Dwa żółtka.
  5. 1 litr mleka.
  6. 200 g masła.
  7. 500 g chałwy waniliowej.
  8. 600 g herbatników kakaowych.
  9. 2 słoiczki dżemów z czarnej porzeczki.

Potrzebne będą także: blacha i papier do pieczenia.

Sposób przygotowania:

W misce połączyłam ze sobą mleko (1,5 szklanki z litra), mąkę pszenną, mąkę ziemniaczaną, cukier oraz żółtka. Wszystko dokładnie wymieszałam mikserem. W garnku zagotowałam resztę mleka. Stopniowo dodawałam przygotowaną wcześniej mieszankę. Gotową masę – zgęstniałą odstawiłam do ostygnięcia. W mikserze ubiłam miękkie masło. Następnie małymi porcjami dodawałam przygotowaną masę. Do masy na sam koniec dodałam pokruszoną chałwę i wszystko dokładnie wymieszałam. W blaszce wyścielonej papierem do pieczenia ułożyłam herbatniki, a na wierzchu posmarowałam je masą chałwową. Następnie znowu wyłożyłam herbatniki i na nie wyścieliłam 1 słoiczek dżemu plus troszkę kremu. Ponownie przykryłam całość herbatnikami i wyścieliłam masą chałwową z dżemem. Górną warstwę herbatników pokryłam delikatnie resztką kremu i pokruszyłam całość chałwą żeby ozdobić ciasto. Gotowe ciasto chłodzimy w lodówce przez całą noc. Na następny dzień ciasto jest gotowe do jedzenia, a herbatniczki super miękną.

Bardzo smaczne i syte ciacho 🙂 Smacznego 🙂

 

Fotografie własne.

1361126909_by_PokazeCiPrawdeNicWiecej_600

Szalony przedświąteczny czas i krótki przepisik na uszka :)

23 grudzień 2017 rok. Już jutro Wigilia, moja mama dwoi się i troi w kuchni, pomaga siostra, tato i przede wszystkim najmłodsza słodycz – moja córa. Próbuję dorzucić swoje trzy grosze – zaraz lecę robić ciasto. Najpierw jednak chciałam wpaść tutaj, na moją stronkę, którą bardzo, ale to bardzo lubię, do moich czytelników, których stale przybywa (to nie miało brzmieć jak chwalenie się, po prostu cieszę się, że jesteście 🙂 ) Czas pędzi jak szalony, mniej więcej od środy zapierniczam na wysokich obrotach, zaniedbując niestety troszkę bloga. Jako świeżak blogowy nie napisałam żadnych mega przemyślanych i wykwintnych wpisów na zaś…Czyli nie sypnę teraz tekstem z rękawa, wybaczcie. Cały ten blog to totalny spontan 🙂

Dziś moja mama nalepiła 168 pierogów i 105 uszek z grzybami. Chylę Jej czoła. Po prostu Ona robi najlepsze pierogi i uszka na świecie, ja mogę co najwyżej czyścić Jej buty. Poniżej wrzucę Wam parę fotek z tego imponującego wydarzenia 😀 Przepis na ciasto znajdziecie tutaj: http://zyciebezmejkapu.pl/index.php/2017/09/14/ulubione-danie-pierogi-ruskie/

Natomiast jeżeli chodzi o farsz: na te 105 uszek (u na mają kształt pierogów) przypadło 700 g grzybów już ugotowanych, odciśniętych i zmielonych. Do grzybków dodałyśmy jedną podsmażoną na masełku cebulkę pokrojoną w kostkę. Farsz doprawiłyśmy solą i pieprzem.

Uszka podgotowałyśmy lekko i włożyłyśmy do naczynia żaroodpornego. Leżakują sobie do jutrzejszej kolacji kiedy to wylądują w przepysznym barszczyku czerwonym.


Ta gorączka przedświąteczna tak bardzo była mi potrzebna…Tak bardzo potrzebowałam tego aby w końcu coś się działo, abyśmy byli w końcu razem i moja córka czuła się wyjątkowo. Dlatego nawet słowem nie pisnę, że jest mi źle. Teraz pędzę robić chałwowca i nie omieszkam napstrykać dla Was fotek oraz skrobnąć wpis z przepisem 🙂

Dla tych, którzy tak jak ja są zwarci i gotowi do boju – dużo siły.

Dla odpoczywających – miłego chillowania 🙂

 

Foty własne.

1361126909_by_PokazeCiPrawdeNicWiecej_600

Potrawy wigilijne, które zagoszczą na moim stole

Boże Narodzenie tuż tuż, a w mojej głowie pojawia się lista dań, które obowiązkowo pojawią się na naszym stole wigilijnym. Muszę z ręką na sercu przyznać się, że nie ma szans na zrobienie aż kultowej dwunastki potraw wigilijnych. Nigdy zresztą nie uczestniczyłam w takiej kolacji wigilijnej podczas której miałabym możliwość degustacji aż dwunastu dań. Stawiam na kultowe i lubiane przez naszą rodzinę dania. Takie, które podchodzą smakiem wszystkim domownikom i które z powodzeniem można pałaszować jeszcze w Boże Narodzenie 🙂 Nie ma opcji żeby na Wigilijnym stole nie pojawiły się:

  1. PIEROGI. Najlepsze danie pod słońcem, zarówno dla mnie jak i dla mojej córci, która już przebiera nogami ze zniecierpliwienia bo wie, że wraz z przyjazdem swojej babci (a mojej mamy) ma gwarantowane pierogi nie tylko na Wigilię, ale też w inne dni 😀  Najbardziej lubimy ruskie, z ziemniaczkami, serem białym i podsmażoną cebulką, z dużą ilością pieprzu w smakowitej okrasie! Ślinka cieknie mi na samą myśl 🙂
  2. BARSZCZYK CZERWONY. Aromatyczny, wyrazisty i krwiście czerwony. Solidnie doprawiony i naczosnkowany. Taki, którego będzie można się napić jeszcze następnego dnia i będzie smakował jeszcze lepiej. No i oczywiście do barszczyku czerwonego koniecznie pasują:
  3. USZKA Z GRZYBKAMI. Nazbierało się sporo tych leśnych grzybków w tym sezonie 😉 Będą one stanowić przepyszny farsz do naszych uszek. Satysfakcja niemała, wszak ceny grzybów przyprawiały o zawrót głowy!
  4. RYBKA SMAŻONA i do tego frytki. Smażenia ryby podejmuję się w tym roku ja, ponieważ mojej mamie ryba przeważnie przywiera i rozpada się. Ja mam na smażenie filetów rybnych swój patent. Najpierw obtaczam w mące, następnie w rozbełtanym jajku, a potem dopiero w bułce tartej. Patent od Dobrej Duszy 🙂 Zapewne skuszę się na filety z dorsza atlantyckiego. Do ryby idealnie będą pasowały frytki prosto z frytkownicy 🙂 Mniam!
  5. KAPUSTA Z GROCHEM. O tym jeszcze moja mama nie wie, ale zamierzam takową kapustę przyrządzić. Jest przepyszna i rozsmakowałam się w niej dzięki… (o zgrozo!) teściowej 😀 Można połączyć ją z rybą, jeśli ktoś nie preferuje frytek do ryby, albo pałaszować ją samą. Myślę, że będzie wszystkim bardzo smakowała.
  6. CIACHO! Obowiązkowo wjedzie na deser ciacho. Zamiast kutii i klusek z makiem, które nie są lubiane przez niektórych wigilijnych gości – na stole wigilijnym pojawi się ciasto, tym razem będzie to chałwowiec z dżemem porzeczkowym (na zimo).

Wspominając Wigilie organizowane przez moją babcię i nieżyjącego już dziadka, mam w pamięci wszystkie przepyszne i wyjątkowe potrawy wigilijne, którymi delektowaliśmy się co roku. Nie zapomnę smaku kompotu z suszek, karpia w galarecie, do którego przekonałam się z czasem, babcinego pysznego piernika i kutii w której się rozsmakowałam. To były piękne czasy, które dziś wspominam z łezką w oku. Natomiast mieszkając już w Katowicach zapoznałam się z totalnie nieznaną mi wówczas potrawą, czyli rybą po grecku. Okazało się, że ta potrawa wcale nie jest taka trudna w przygotowaniu jak mi się wydawało. Dlatego rozważam jeszcze czy przypadkiem zamiast tej ryby z … frytami (fast food w Wigilię! 😀 ) nie przyrządzę ryby po grecku.

Jedno jest pewne, nie zamierzam sobie niczego odmawiać i w jakikolwiek sposób ograniczać sobie przepysznego i jedynego w swoim rodzaju wigilijnego jedzenia 😉 Tylko ten jeden dzień w roku smakują one tak wyśmienicie i niepowtarzalnie 🙂

www.pixabay.com

 

1361126909_by_PokazeCiPrawdeNicWiecej_600

Niezły BIGOS – W klimacie nadchodzących Świąt

Zabierałam się za przyrządzenie bigosu już jakiś czas i … zebrać się nie mogłam 😉 Wydawało mi się, że to może być Mount Everest moich zdolności kulinarnych. Przełomem okazał się ubiegłotygodniowy Jarmark na Nikiszu, gdzie w Centrum Zimbardo miałam przyjemność ugościć się przepysznym bigosem, którego spożycie i smak okazały się na tyle motywujące, że wczorajszego popołudnia zapragnęłam upichcić swój. Nie mając wszystkich potrzebnych składników wskoczyłam w autko i podjechałam do pobliskiego sklepu. Tam zaopatrzyłam się w składnik numer 1 czyli kapustę kiszoną (wzięłam 2 kg!) i połówkę główki kapusty surowej białej. Po powrocie zabrałam się od razu do dzieła. Mój zdrowiejący tajfun energii – córka 😉  kręciła nosem na zapach kapusty kiszonej i zapowiedziała, że Ona tego na pewno jeść nie będzie. Spoko. Byłam przygotowana na taką ewentualność, zrobiłam wczoraj spory gar zupy jarzynowej 🙂 Poza tym próbując dziś bigosu (który przeżarł się przez noc) muszę z pełną świadomością przyznać, że raczej to nie jest smak, który przypadłby do gustu mojemu dziecku. Za to mnie i mojemu Lubemu zdecydowanie podchodzą takie klimaty 😉 Pierwsze koty za płoty, wyszło pysznie, ale i ostro (!) Na drugi raz nie będę jak opętana sypać pieprzu ognistego! Święta tuż tuż i być może spróbuję zrobić wersję mniej pikantną na Wigilię, zwłaszcza, że w tym roku mamy gości i cieszę się jak dziecko na te Święta 🙂

 


Składniki:

  1. 2 kg kapusty kiszonej (jeżeli będziecie gotować bigos w wielkim garze).
  2. Pół główki kapusty białej surowej.
  3. 30 dkg pieczarek.
  4. 4 garście suszonych grzybów.
  5. Koncentrat pomidorowy.
  6. Około 1 kg mięsa: łopatka lub szynka wieprzowa.
  7. Jedna laska kiełbasy toruńskiej.
  8. 2 cebule.
  9. Sól.
  10. Pieprz.
  11. Kostka rosołowa.
  12. Przyprawa Maggi.
  13. Liść laurowy.
  14. Ziele angielskie.
  15. Inne przyprawy które dodałam: papryka słodka, pieprz ognisty (z chili), tymianek, majeranek, rozmaryn, zioła prowansalskie, gorczyca, kminek i kurkuma.
  16. Olej do podsmażenia kiełbasy.

Sposób przygotowania:

 

Kiszoną kapustę wstawiamy do gotowania zalewając ją wodą do 1/3 wysokości garnka, dodajemy ziele angielskie, kminek i liść laurowy. Kapustę surową szatkujemy drobno i również dodajemy do gara. Wszystko dobrze mieszamy i do naszych kapust dodajemy suszone grzyby i pokrojone w plasterki pieczarki. Całość dusimy na wolnym ogniu pod przykryciem około 45 minut. W międzyczasie wstawiamy nasze mięsko w całości do gotowania. Do gotującego się mięsa wrzucamy kilka ziaren gorczycy. Kiełbasę kroimy w drobną kosteczkę (jeśli chcecie żeby kiełbasa była bardziej wyczuwalna pokrójcie ją tylko w grube talarki) i podsmażamy na odrobinie oleju z cebulką tak, aby wszystko ładnie się zeszkliło. Po upływie 45-50 minut wrzucamy kiełbaskę i cebulkę do gara z gotującymi się kapustami i grzybkami. Całość nadal gotujemy na wolnym ogniu i mieszamy składniki. Co jakiś czas podlewamy wodą żeby bigos nie przywarł nam do dna garnka. Kiedy surowa kapusta jest już miękka dodajemy koncentrat pomidorowy i przyprawy. Trzeba pamiętać, że bigos sam w sobie jest dosyć wyrazistą potrawą i lepiej nie przesadzać z solą i pieprzem. Mnie coś podkusiło i dodałam zdecydowanie za dużo pieprzu przez co mój bigos jest naprawdę ostry 🙂

Kiedy mięso będzie już na tyle miękkie i kruche, że po wbiciu widelca będzie odchodzić płatami wyciągamy je na talerz i studzimy. Natomiast wodę w której gotowało się mięso wlewamy do naszego bigosu. Ostudzone mięsko kroimy w drobne kosteczki i dorzucamy do naszego pysznego dania 🙂 Podsumowując: mój pierwszy bigos gotował się 4 godziny. Nie wiem czy to dużo czy mało bo generalnie nie sugerowałam się żadnymi przepisami. Wszystkiego dodawałam na oko i chciałam żeby był to taki freestyle 🙂 Wyszło ogniście, ale smacznie 🙂

Smacznego!

Fotki własne.

 

1361126909_by_PokazeCiPrawdeNicWiecej_600

Przepis na smaczny żur

Jesienią i zimą nasze obiady zostają zdominowane przez zupy. Uwielbiam wówczas serwować rodzince ciepłe, rozgrzewające i syte zupy krem z grzankami, tradycyjny rosół, gęste i sycące grochóweczki i fasolowe, ale także te specyficznie kwaśne: kapuśniak i żur. Ten ostatni wjechał u nas na stół w piątek. Jego przyrządzaniem zajęłam się już w czwartek po południu, chciałam żeby wszystkie smaki dobrze się ze sobą ,,przegryzły” 😉 Całe szczęście nie mam już nad głową teściowej i kucharzę sobie po swojemu, tzn. np.: mogę dodać do żuru jajko i to nie będzie profanacja 😉

Z racji tego, że nie jestem aż tak zajebistą Panią domu, która przygotowuje zakwas na żur sama, udałam się do pobliskiego sklepu po gotowy produkt 😀 Co jak co, ale mają tam naprawdę świetną bazę (zakwas). W owym sklepiku zaopatrzyłam się też w kiełbaski (frankfurterki). Resztę składników, które planowałam władować do mojego żuru miałam w domku.

Składniki na żur:

  • Słoik zakwasu na żur (można kupić w butelce np. w Biedronce, zrobić samemu lub po prostu zrobić żur z torebek – freestyle).
  • Wkładka mięsna, ja użyłam 5 frankfurterek, można użyć kości wędzonych, boczku lub jakiejkolwiek innej wędzonki/mięsa.
  • Solidna garść suszonych grzybów (borowiki i podgrzybki). Można użyć pieczarek.
  • 4 duże ziemniaki pokrojone w kostkę.
  • Jajka (ilość dowolna).
  • 3 duże ząbki czosnku.
  • Sól.
  • Pieprz.

Sposób przygotowania:

Do dużego gara wkładamy kiełbaski w całości i zalewamy wodą, dodajemy suszone grzyby, ząbki czosnku obrane i pokrojone w plasterki . Wstawiamy do gotowania na jakieś 30 minut. Po tym czasie frankfurterki zaczynają puszczać swoje aromaty. Następnie dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki. Gotujemy na małym ogniu około 20 minut. Po tym czasie nasze ziemniaki powinny być już ugotowane. Zakwas dobrze wstrząsnąć kilkakrotnie, po otwarciu stopniowo wlewać mieszając do naszego gara. Po dokładnym wymieszaniu gotujemy całość pod przykryciem na wolnym ogniu około 30-45 minut. W tym czasie wyciągamy frankfurterki i zostawiamy do ostygnięcia. Kiedy ostygną pokroimy je w plasterki i wrzucimy do naszego żuru. Pod koniec gotowania doprawiamy do smaku solą i pieprzem, można użyć majeranku dla podbicia smaku, ale ja niestety nie miałam go pod ręką…

Żur najlepiej smakuje na drugi dzień 🙂 Przed podaniem można ugotować jaja i wkroić je później do nalanego już do talerzy żuru. Według mnie jajko w żurze jest niezbędne 🙂 Podobnie jak pajda swojskiego chlebka do tzw. zagrychy 😉 Moja pięciolatka jadła aż jej się uszy trzęsły 🙂 Było pycha.

Smacznego!!!

 

1361126909_by_PokazeCiPrawdeNicWiecej_600

Nasz niedzielny śląski obiad

Wychodząc z założenia, że jedzenie jest jedną z największych przyjemności człowieka nie zamierzam się jakoś specjalnie ograniczać, zwłaszcza w niedzielę. Weekend bowiem to czas kiedy mam zdecydowanie więcej chęci na zrobienie czegoś ekstra, czegoś co zostanie docenione przez domowników. Ostatnio moja wena kulinarna trochę kulała i zrobiło się monotematycznie: kotlet schabowy, frytki, ogórek albo kotlet z kurczaka, frytki i jakaś surówka na szybko. Pomijając fakt, że frytki (nawet z domowej frytownicy) nie są jakieś specjalnie zdrowe, miałam ochotę w tą niedzielę zrobić jakieś konkretne danie z sosikiem. Wiedziałam, że na bank muszą być kluski śląskie z dziurką w rzeczy samej. Moja córka uwielbia mączne potrawy, więc takie kluski zaakceptowała bez mrugnięcia okiem. Tak, muszę z Młodą konsultować menu weekendowe 🙂 Do tego kapusta czerwona, przyrządzona bardzo łagodnie, tak aby nie było kręcenia nosem nad talerzem. No i oczywiście główny składnik – mięsiwo. Nie, tym razem nie były to roladki śląskie, choć bardzo je lubię. Postawiłam na pałki/ podudzia z indyka. Można je przyrządzić na wiele sposobów, ale ja najbardziej lubię dusić je w ,,przedwojennym” żeliwnym garze 😀 . Do okraszenia klusek śląskich potrzebny był mi sosik. Dlatego też pałki z indyka podlewałam wodą, dodałam przypraw, pora i cebulki. Dzięki temu mięso nie tylko przeszło aromatami warzyw, ale też udało się uzyskać naturalny sos, którego jakoś specjalnie nie chciało mi się zagęszczać (tak, robię to czasami mąką i gotowymi tytkami 😛 ).


Składniki:

MIĘSO

  1. Trzy pałki z indyka.
  2. Dwie cebule.
  3. Garść suszonych grzybów.
  4. Pół pora (część biała).
  5. Sól.
  6. Pieprz.
  7. Zioła Prowansalskie.
  8. Papryka słodka.
  9. Woda do podlewania mięsa.

Potrzebne sprzęty: dobry garnek do duszenia mięsa.

KLUSKI ŚLĄSKIE

  1. 10  średnich sztuk ugotowanych ziemniaków.
  2. 250 g mąki. Polecam sypać mąkę na oko, tzn. oceniać konsystencję masy na bieżąco, żeby nie była zbyt rzadka albo zbyt twarda.
  3. Jedno jajko.
  4. Sól – wedle uznania.

Potrzebne sprzęty: stolnica.

PRZYSTAWKA/SURÓWKA

  1. Główka kapusty czerwonej (mała, lub pół)
  2. Jedno jabłko.
  3. Pół cebuli.
  4. Sól.
  5. Pieprz.
  6. Ocet (ja nie miałam i użyłam soku z cytryny).

Potrzebne sprzęty: maszynka do szatkowania warzyw w odpowiednim ostrzem lub ostry nóż.


Całe danie można przygotować na raty. Z samego rana umyłam pałki, umieściłam je w żeliwnym garze, podlałam wodą i zaczęłam dusić na ogniu. Pilnowałam tylko tego aby zbyt nie przywierały do spodu garnka i żeby woda całkowicie nie odparowała dolewając jej co jakiś czas.

Następnie poszatkowałam niewielką główkę kapusty czerwonej w maszynce, zalałam wodą do połowy garnka i gotowałam na wolnym ogniu. Po pewnym czasie dodałam obrane i starte na grubych okach jabłko, pół drobno posiekanej cebulki, sól, pieprz, a pod koniec soku z cytryny bo niestety nie miałam w domu octu. Kiedy kapusta uzyskała zadowalającą miękkość zdjęłam ją z ognia.

Kapustka czerwona i jej śliczny kolorek.

 

Do duszącego się mięsa dodałam 2 pokrojone w kostkę cebule, pół pokrojonego pora (biała część), kilka suszonych grzybów i przyprawy: sól, pieprz, zioła prowansalskie i paprykę słodką.

Duszą się smakowitości.

 

Ziemniaczki obrałam, zalałam wodą, osoliłam i wstawiłam do gotowania. Po ugotowaniu i odcedzeniu ziemniaki zmieliłam maszynką do mięsa. Można użyć praski, jeśli ktoś takową posiada. Najpierw oczywiście ziemniaki musiały ostygnąć. Zmielone ziemniaki łączymy z jajkiem, mąką i solą. Ugniatamy wszystko na jednolitą masę i z małych kawałków formujemy kulki, które następnie lekko rozpłaszczamy na stolnicy (potrzepanej mąką) i robimy małą dziurkę palcem. Ja miałam profesjonalną pomocnicę do robienia dziurek 🙂

Niezastąpiona w kuchni 🙂

 

W sporym garze zagotowujemy osoloną wodę. Na wrzątek rzucamy taką ilość klusek, żeby miały miejsce na ugotowanie się i nie skleiły się ze sobą w jedną wielką kluchę. Kluski należy lekko przemieszać, a od momentu wypłynięcia gotujemy je jeszcze około 1,5-2 minut.

Całe danie nie prezentuje się może jakoś arcypięknie na talerzu, ale jest bardzo smaczne i zdecydowanie nadaje się na niedzielny obiad. Pałki z indyka mają ciemne mięsko, które dzięki duszeniu pod przykryciem dosłownie odchodzi od kości. Domyślam się, że widok nie dla każdego będzie zachęcający, ale skoro powiedziałam A, to muszę powiedzieć również B i wstawić fotę (lekko naruszonego już 😀 ) gotowego dania, które prezentuje się tak:

 

Tacy głodni, że nie czekali na zrobienie fotki i zaczęli jeść 😀

 

Wszystkim bardzo smakowało i z ręką na sercu mogę polecić Wam takie smakołyki 🙂 Niech Was nie zwiedzie ten indyk – świetnie pasuje do klusek śląskich i kapusty 🙂

 

1361126909_by_PokazeCiPrawdeNicWiecej_600

Risotto ze składników które masz pod ręką.

Proste i sycące danie za którym przepada chyba większość z nas. Doskonałe zarówno na obiad, jak i na kolację. Poza jednym składnikiem, tzw. bazą – w tym przypadku jest to ryż, reszta to totalny freestyle. Za to właśnie lubię to danie, że mogę zrobić je bez jakiś specjalnych zakupów bo wykorzystuję do niego akurat to co mam w danej chwili w lodówce i spiżarni. Tak oto spontanicznie przygotowałam dziś na obiadek risotto z piersią kurczaka i strączkowymi w puszcze. Wyszło bardzo dobre, ale muszę poczekać, aż smaczki troszkę się ,,przegryzą”.

Składniki:

  1. Opakowanie ryżu białego długoziarnistego (4 torebki). Niestety nie było ryżu w opakowaniu kilogramowym, więc kupiłam ten paczkowany.
  2. 1 duża pierś z kurczaka.
  3. Puszka fasoli czerwonej.
  4. Puszka groszku zielonego.
  5. 1/3 pora, część zielona.
  6. 2 łyżki koncentratu pomidorowego.
  7. 1/3 kostki startego sera Radamer lub dowolnego.
  8. Olej rzepakowy do przesmażenia mięsa.
  9. Papryka słodka.
  10. Sól.
  11. Pieprz.
  12. Zioła prowansalskie.

 

                                                                     

Sposób wykonania:

Ryż podgotowujemy. Podobnie robimy z piersią z kurczaka, dobrze jest najpierw lekko ją podgotować, a dopiero potem podsmażać w woku. Kiedy nasz ryż jest już gotowy, czyli po prostu ma taką konsystencję jaką lubimy najbardziej, odcedzamy go. Inaczej postępuje się gotując ryż osobno (nie w woreczkach), wówczas pozwalamy mu dojść pod przykryciem w cieple. Ugotowaną pierś z kurczaka kroimy w kostkę i na rozgrzanym woku przesmażamy z pokrojonym drobno porem. Dodajemy przyprawy wedle uznania. Ja dodałam: paprykę słodką, pieprz i zioła prowansalskie. Kiedy por lekko zmięknie, a kawałki kurczaka przyrumienią się do naszego woka wrzucamy ryż. Całość dobrze mieszamy, stopniowo dorzucając groszek i fasolę. Następnie do naszego risotto dodajemy dwie łyżki koncentratu pomidorowego i sól (według smaku). Wszystkie składniki potrzebują jeszcze kilka minut pod przykryciem na małym ogniu. Po tym czasie jako łącznika dodajemy do całości startego żółtego sera, który fajnie zespoli nam całe danie. Po wyłożeniu porcji na talerz możemy dodatkowo posypać jeszcze raz żółtym serem. Danie można z powodzeniem zjeść również na drugi dzień.

Efekt końcowy

 

Smacznego!

 

 

1361126909_by_PokazeCiPrawdeNicWiecej_600

Prosty i szybki przepis na domowy sos czosnkowy

Uwielbiam czosnek i gdyby tylko było to możliwe dodawałabym go do każdej potrawy. Niestety nie do wszystkiego pasuje, ale przede wszystkim moja córka nie toleruje jeszcze zbyt silnego aromatu czosnku. My z T. możemy go nawet jeść na chlebie z masłem, a w okresie jesienno-zimowym jest to nasz kultowy specyfik na odporność. W czasach studenckich, kiedy to chodziło się jeszcze na kebsy i nie szło w biodra ;)rozsmakowałam się w sosie czosnkowym, ale takim totalnym gotowcu sklepowym. Na szczęście jakieś 3 lata temu poznałam smak domowego sosu czosnkowego bo dobra dusza pokazała mi, że przygotowanie tego sosiska jest banalnie proste. Od tego czasu sos czosnkowy robię sama. Różnica jest wielka. Bazujemy na trzech składnikach plus dwie przyprawy. 5 minut roboty i gotowe! Można z powodzeniem łączyć sos z: pizzą, frytkami, domowym kebabem, grillowanym mięskiem, pieczonymi ziemniakami, warzywami na patelnie itd.

Składniki:

  • 4 łyżki majonezu (ja użyłam Kieleckiego, ale równie dobry jest Winiary, Koronny czy też Mikado)
  • 1 łyżka śmietany 12 lub 18% (Mleczna Dolina)
  • główka czosnku
  • łyżeczka pieprzu (wersja pikantna, można dodać zdecydowanie mniej)
  • 2 łyżeczki wegety/przyprawy uniwersalnej

 

Potrzebna będzie miseczka do połączenia składników, wyciskarka do czosnku, łyżki i nożyk do obierania czosnku.

Sposób przygotowania:

W miseczce łączymy ze sobą trzy łyżki majonezu z jedną łyżką śmietany. Po wymieszaniu dodajemy przyprawy: pieprz i wegetę według uznania. Główkę czosnku dzielimy na ząbki, obieramy je i wyciskamy przez wyciskarkę do miseczki. Mieszamy dokładnie i tak oto otrzymujemy nasz domowy sosik czosnkowy najlepszy na świecie 🙂

 

S

1361126909_by_PokazeCiPrawdeNicWiecej_600

Ślimaki drożdżowe z cynamonem

Pierwszy raz ślimaka drożdżowego z cynamonem zjadłam w wieku kilku lat i upiekła go dla mnie moja siostra. Był przepyszny. Przepadam za ciastem drożdżowym do dnia dzisiejszego. Jednak o dobrą drożdżówkę w dzisiejszych czasach dosyć trudno. Bo albo są suche i mają mało owoców, albo są zbyt wilgotne i polane nadmierną ilością lukru.

Jakiś czas temu, szukając przepisu na dobre ciacho, wpadłam na pomysł upieczenia owych zapominanych ślimaków mojej siostry. Oczywiście jej zapiski wylądowały już dawno na śmietniku, ale wujek google naprowadził mnie na dobre tory. Tak oto, tydzień temu po raz pierwszy zrobiłam ślimaki drożdżowe i muszę powiedzieć że wyszły przepyszne 🙂

Przepis to mix kilku przepisów znalezionych w Internecie. Z podanych niżej proporcji wychodzi 14 sztuk.


Składniki:

  1. 25 g drożdży.
  2. 250 dkg mąki pszennej.
  3. Pół szklanki mleka.
  4. Jajo.
  5. 50 g masła.
  6. Cynamon
  7. 50 g cukru.
  8. Szczypta soli.
  9. Białko jaja.
  10. Cukier puder.

Sposób wykonania:

 

Drożdże rozkruszamy w misce, dodajemy 1 łyżeczkę cukru, 3 łyżeczki mąki i pół szklanki podgrzanego mleka. Miskę przykrywamy ścierką i odstawiamy na 15 minut. W tym czasie z wymieszanych składników robi się zaczyn. Po 15 minutach do miski wsypujemy mąkę, dodajemy jajo, cukier, szczyptę soli i roztopione masło (odrobinę zostawiamy do wysmarowania rozwałkowanego ciasta). Całość wyrabiamy ręcznie bądź mikserem. Dobrze wyrobione ciasto przykrywamy ścierką i zostawiamy na około 45 minut. Ciasto wyrośnie i będzie można przełożyć je na wysypaną wcześniej mąką stolnicę. W  międzyczasie w małej miseczce/szklance mieszamy 2 łyżki cynamonu z 3 łyżeczkami cukru.

Po 45 minutach wykładamy nasze ciasto na stolnice i dobrze rozwałkowujemy na całą jej szerokość i długość. Jeśli ciasto zbytnio się klei, podsypujemy mąką. Rozwałkowane ciasto skrapiamy pozostałym roztopionym masłem i potrzepujemy cynamonem. Zawijamy ciasto od góry do dołu w rulon. Powstaje zawinięta rolada, którą kroimy na około 3 cm kawałki. Każdy kawałek odwracamy i układamy na blasze w ten sposób aby przypominała ona ślimaka. Białkiem z jaja smarujemy każdego ślimaczka. Ślimaki pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 20-25 minut. Po upieczeniu posypujemy je cukrem pudrem.

Smacznego!!