Wiersz, który był kalką moich pragnień

Zawsze byłam lekko oderwana od rzeczywistości, lubiłam wiersze, poezję, romantycznych facetów i filmy o miłości. Choć życie, którym żyłam raczej nie przypominało komedii romantycznej miałam głębokie przekonanie, że znajdę kiedyś swój ideał. Celowo podkreślam słowo swój bo jak wiadomo ideał ogółu nie istnieje (są różne gusta). Wyszperałam dawno temu w internetach pewien wiersz, który wywarł

Temu Państwu do twarzy z kielichem w dłoni …

... dlatego permanentnie wieczorami raczą się czerwonym winem, w którym topią siebie. Są jednak niezatapialni. Każdego miesiąca po wypłacie wybierają w sklepie kilka butelek swojego ulubionego trunku, zwykle soplicy lub krupniku. Na bogato. Po piętnastym wystarcza już tylko na biedronkową amarenę, lub w najlepszym wypadku na kadarkę. Żeby było ekskluzywniej nawet szitowe trunki sączą z wytwornych kieliszków.

Ile cierpienia jest w stanie znieść jedna osoba?

Miałam dziś pisać o czymś zupełnie innym. Temat jednak musi poczekać. W obliczu pewnej tragicznej historii, która dotknęła bliską mi osobę nie chcę przejść obojętnie. Tak, to ten wpis z cyklu: ,,z potrzeby serca". O osobie, która zniosła wiele. I którą los w przykry sposób doświadcza. Wiem, czytelniku, że cierpienie cierpieniu nie równe. Moja serdeczna nazwijmy: ,,koleżanka po