1361126909_by_PokazeCiPrawdeNicWiecej_600

6 powodów dla których jestem zwolenniczką internetowych randek

Być może wspominałam Wam już, że swoją drugą połówkę poznałam przez Internet. Znam sporo par, które właśnie w ten sposób się poznały, a ich relacja przerodziła się w coś głębszego i po dziś dzień są razem. Niektóre z nich w obawie przed totalnym niezrozumieniem otoczenia boi się przyznać do tego jakie były ich początki. Ja natomiast nie mam kompletnie problemu z tym żeby śmiało odpowiedzieć pytającej mnie osobie jak poznałam swojego T. Zresztą zanim poznałam Lubego większość swoich randek aranżowałam przez neta 😉 Niektóre z nich okazywały się kompletną klapą, ale były też udane spotkania i jakieś dłuższe znajomości. Nie zraziłam się niepowodzeniami. W swoim otoczeniu nie miałam zbyt wielu facetów, którzy jakoś specjalnie urzekaliby moją osobę. Nie znosiłam pozerów i Panów ,,dwie lewe ręce”, którzy nie umieli przybić gwoździa do ściany albo trzymać wiertarki w ręce 😀 Niestety dzisiejszy świat jest pełen takich pseudo mężczyzn, którzy zapewne mają swoje grono wielbicielek, ale ja mam alergię na takich picusiów 😉

Szukanie partnerki / partnera w Internecie niesie za sobą spore ryzyko. Wszyscy wiemy, że w Internetach nikt nas nie widzi (no, może nie do końca jest to prawda 😉 ) i w związku z tym możemy stworzyć portret totalnie różny od naszego prawdziwego oblicza. Takie lekkie podrasowanie swojej osoby 😀 Inną sprawą jest to, że można trafić na totalnego psychola albo psycholkę i gorzko pożałować randkowania przez Internet…


Dziś jednak chciałabym skupić się tylko na tych pozytywnych aspektach szukania drugiej  połówki przez neta 🙂

Oto sześć subiektywnych powodów dla których jestem zwolenniczką internetowych randek:

  1. Nie ma drugiego takiego ,,miejsca” na ziemi, które skupiałoby tak dużą ilość ludzi, totalnie różniących się od siebie pod względem charakteru, wyglądu i upodobań. Dzięki temu możemy z powodzeniem podjąć próby znalezienia osoby godnej uwagi 🙂
  2. Przeglądając profile randkowe możemy dowiedzieć się sporo rzeczy, które mogą albo zachęcić nas do poznania danej osoby, albo też totalnie zniechęcić. Jeśli ktoś ma podobne do Twoich zainteresowania/hobby jest szansa, że złapiecie wspólny język.
  3. Umawianie się przez Internet to dobry patent dla nieśmiałych osób, dla których pójście do biura matrymonialnego i odpowiadanie obcej osobie o sobie i swoich preferencjach może być mocno stresujące. Możesz umawiać się na randkę w domowych pieleszach popijając herbatkę 😉
  4. No dobra, przyznam się 🙂 Lubiłam ten dreszczyk emocji, który towarzyszył całej procedurze internetowego poszukiwania osoby z którą można było nawiązać fajną znajomość. Emocjonowałam się np. wysłaniem fotografii, wymianą numerów i pierwszego telefonu, pierwszym spotkaniem 🙂
  5. Wizja znalezienia osoby z zupełnie innego miasta i innego środowiska (zwłaszcza dla osób z mniejszych miejscowości) jest dla wielu samotników z różnym bagażem doświadczeń jedną z szans na znalezienie szczęścia gdzie indziej. Czasami ogranicza nas nasze otoczenie.
  6. W sieci też możesz odnaleźć miłość swojego życia! Jeśli oczywiście to właśnie jej tam poszukujesz 😉 Bo jak wiadomo istnieją poszukiwacze różnorakich wrażeń. Nie daj sobie wmówić, że Internet to samo zło i możesz tam poznać tylko seksoholików i zboczeńców, zapewniam Cię, że są tam też osoby godne Twojego zainteresowania 🙂

 

www.pixabay.com
1361126909_by_PokazeCiPrawdeNicWiecej_600

Nie idź spać pokłócony

Dziś będzie krótko i na temat. O pewnej żelaznej zasadzie, której przestrzegam, choć łatwo nie jest…Któż z Nas lubi się kłócić? Nie znam takiego osobnika. Tym bardziej nikt nie lubi iść spać pokłócony. Znacie to nieznośne uczucie kiedy po intensywnej kłótni próbujecie zasnąć i za chiny ludowe nie możecie? Z drugiej strony przez gardło nie chce Wam przejść zdanie: ,,Może porozmawiamy spokojnie? Nie chcę zasypiać w złości…” Przerabiałam to i nie chcę już wracać do takich sytuacji. Dlatego kiedy parę ładnych lat temu w znanym polskim serialu (tym ukochanym przez miliony Polaków 😉 ) usłyszałam takie oto zdanie:


,, Pamiętaj żeby nawet po największej kłótni nie kłaść się spać bez wyjaśnienia sobie wszystkiego i pogodzenia się”.


…pomyślałam sobie BINGO!

To jest chyba ten klucz do szczęśliwych i długodystansowych związków. Nie sztuką jest się nie kłócić i trzymać swoje emocje w kieszeni. Sztuką jest po największej kłótni ochłonąć i spróbować sobie wszystko wyjaśnić. Wiem, to nie takie proste… Wręcz przeciwnie, zdaję sobie sprawę, że to cholernie trudna sztuka pogodzić się z osobą z którą przed chwilą skakałaś sobie do gardła. Zwłaszcza jeśli jesteś upartą i niecierpliwą istotą, która obrażać lubi się częściej niż własne (5 letnie!) dziecko. Zdarzało nam się pokłócić, nie raz, nie dwa…Czasami wydawało mi się, że te kłótnie to taki mały koniec świata. Ostatnią rzeczą jakiej wówczas chciałam był rozejm. W złości zabierałam kołdrę i poduszkę i ostentacyjnie wynosiłam się do drugiego pokoju. Wracałam zwykle po kilkunastu minutach, kiedy udało mi się ochłonąć. Po prostu nie umiałabym (a raczej nie chciałabym) zasnąć w złości…przepełniona negatywnymi emocjami…Dlaczego? Bo wiem, że z rana wstałabym jeszcze bardziej nabuzowana, a konflikt nie zostałby rozwiązany.

W moim odczuciu owszem kłótnie są nieuniknione i czasem nawet potrzebne w celu oczyszczenia atmosfery, ale nie po żeby tworzyć między sobą dystans. Wzajemny dystans, który będzie się pogłębiał z każdą awanturą po której walniecie się do wspólnego łoża odwróceni tyłkami i bez wzajemnego słowa przepraszam.

Wyjaśniając sobie wszystkie nieporozumienia przed pójściem spać oszczędzacie sobie po prostu niepotrzebnych nerwów. Dlatego ja staram się trzymać tej zasady. Nie zasypiam dopóty dopóki nie pogodzę się z moim T. 🙂

Źródło: Stock Photos
1361126909_by_PokazeCiPrawdeNicWiecej_600

Fejsowe porady dla Pań i Panów w obrazku ujęte (z przymrużeniem oka)

Alfą i omegą w sprawie związków nigdy nie byłam, nie jestem i nie będę. Nie do końca potrafiłam także zdiagnozować osobników płci męskiej kręcących się kiedyś w pobliżu mojej osoby. Jedni sprawiający wrażenie królewiczów z bajki okazywali się draniami, z kolei drudzy z pozoru nieciekawi mile mnie rozczarowywali. Siedem lat temu wpadłam po uszy i już się nie rozglądam w poszukiwaniu odpowiedniego kandydata do życia ze mną. Aktualnie pozostała mi tylko obserwacja 🙂 Jest to jednak piekielnie fascynująca sprawa bo mogę spokojnie obserwować sobie z boku kiełkujące relacje męsko damskie. Od Panów wymaga się dziś coraz więcej, a Panie rozkochane w facebookowych guru: Oczami mężczyzny, Gentleman & Sensual Erotic Xmen (omg…) postawiły poprzeczkę tak wysoko, że mało który Pan potrafi ją przeskoczyć. Każde słowo wyżej wymienionych guru jest traktowane arcypoważnie. Do tego gustownie dopasowany obrazek i kobieta jest już kupiona, nie tylko singielka, ale także matka, żona, kochanka i babcia. Rozumiem, że kobiety potrzebują takich form wsparcia, utwierdzenia ich w przekonaniu o swojej wyjątkowości, codziennego zabiegania o nie, ale moim zdaniem zbyt wiele autorzy stron wymagają od swojej płci…Gdyby każdy facet miałby stosować się do tych złotych rad zrobiłoby się piekielnie nudno…Bo nie każda dziewczyna / kobieta Drodzy Panowie posika się ze szczęścia jak przyciśniecie ją do blatu, dostarczycie rozkoszy i wręczycie jej w zębach czerwoną różę. Nie zmienia to faktu, że wiele sentencji wpadło mi w oko i muszę się z nimi zgodzić 😉


Ostatnio w sieci moje oczy dojrzały pewien obrazek. Oto on:

Na facebooku szał, kobiety masowo udostępniają, mężczyźni się oburzają, wypominając kobietom, że to samo można byłoby napisać o nich. Zniesmaczeni Panowie twierdzą, że kobieta mając do wyboru spokojnego, wspierającego mężczyznę i tak wybierze skurwysyna po którym będzie płakać. Kobiety ripostują i stanowczo zaprzeczają powyższemu stwierdzeniu. Przyglądam się tym słownym przepychankom i dochodzę do wniosku, że zarówno Panie jak i Panowie mają rację w tej całej gównoburzy. Dla wielu kobiet nie wystarczy żeby facet był spokojny, kochający, wierny, oddany i wspierający…Nagle wspomną sobie, że chciałyby żeby był jeszcze dziki i namiętny, czasami brutalny, porywczy i wolny… Niestety pewne cechy wzajemnie się wykluczają, chyba że facet może być jednocześnie spokojny i porywczy, oddany i wolny ?! Może ja o czymś nie wiem…i tacy egzemplarze chodzą po świecie. Prawda jest taka, że sporo z nas kobiet nie wie czego chce. Tworzą się jakieś sztuczne ideały. Z tym obrazkiem wszystko byłoby ok, gdyby wyciąć trzeci wiersz: NIE KŁOPOTEM. Panowie, rozumiem Wasze wkurzenie kiedy czytacie te słowa. Wielu z Was z pewnością chciałoby być takim wsparciem dla Pani umieszczającej ten obrazek na swojej fejsowej tablicy…ale doczytujecie ,,Nie kłopotem” i czar pryska. Bo przecież ktoś ,,mądry” kiedyś wcisną kobietom ciemnotę, że faceci to same kłopoty i one powtarzają to teraz jak mantrę. Tak samo jak lubią często wygłaszać hasła w stylu:

  • ,,Tak niewielu jest porządnych facetów”.
  • ,,Oni na mnie nie zasługiwali, ja potrzebuję mężczyzny, który będzie mnie na rękach nosił”.
  • ,,Przez facetów wylałam już morze łez”.

Z takim nastawieniem i określaniem facetów mianem kłopot, na pewno nowe łzy zasilą to morze rozpaczy…których powodem jedynym słusznym jest oczywiście … facet.


„Opiekować należy się pizdusiem. Prawdziwego mężczyznę się wspiera.” (Oczami mężczyzny)

Ohoho, trochę kompleksami zapachniało. Wsparcie i opiekowanie się drodzy znawcy tematu idą ze sobą w parze. Więc ,,prawdziwy mężczyzno” nie ,,pizdusiu” ! kiedy Twoja kobieta robi Ci gorącą herbatę z miodem i cytryną bo leżysz w łóżku ze stanem podgorączkowym i umierasz…;) to znaczy, że się Tobą opiekuje. Tak wiem, to bardzo trudne do zaakceptowania dla prawdziwego macho. Weź to na umięśnioną klatę 😉


Mnie odstrasza ten napis, a co dopiero ma powiedzieć biedny, przestraszony, zakochany i nieśmiały facet, który zbiera się z powiedzeniem ukochanej dziewczynie, że chce z nią spędzić resztę życia? Ten tekst nie jest motywujący, on jest odstraszający. Jeśli jakiejś niecierpliwej dziewczynie przyjdzie do głowy umieścić go na swojej osi czasu, niech trzy razy się zastanowi czy chce aby obiekt jej westchnień to przeczytał. Jest duże prawdopodobieństwo, że zamiast ruszyć do boju i nagle z patrzenia przejść do czynów zacznie się wycofywać… I z ulgą przyjmie Twoje zamążpójście…:)


Mam bardzo mieszane uczucia dotyczące wyżej zamieszczonych i nie tylko obrazów. Z jednej strony rozumiem zamysł. Należy otworzyć kobietom i mężczyznom oczy na wzajemne potrzeby i zaspokajanie ich. Z drugiej jednak strony zmierza to wszystko w kierunku wykreowania nieistniejącego obrazu mężczyzny. Posiadającego całą pulę cech uruchamiających się zgodnie z życzeniem wybranki. Jeśli kobieta pragnie żeby facet był niegrzeczny – będzie niegrzeczny, żeby był spokojny – będzie spokojny, żeby był draniem – będzie nim, a potem na nowo niech się stanie kulturalnym gentelmanem … Mężczyzna robot, sterowany kobietą. To się nie może udać, ale widocznie jest na takie sentencje spore zapotrzebowanie. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że każda z Was Babeczki (która poszukuje lub czeka na uczucie) znajdzie swojego jedynego 🙂     Kierując się sercem i rozumiem, a nie fejsbukowym udostępnionym pierdylion razy tesktem.


Na koniec mój ulubieniec ostatnich dni:

www.kobiecyhumor.pl

 

😀

 

1361126909_by_PokazeCiPrawdeNicWiecej_600

Rozmawiajcie

Milczenie jest złotem. Ale nie w związku. Wtedy jest zwiastunem końca wspólnej drogi. Końca czegoś, co miało być na całe życie. Końca wszystkiego. Rozmowa, nawet najbardziej burzliwa, zwana kłótnią lub armagedonem jest lepsza od tej ciszy, która was dopada. Ta cisza, czasami bywa zwiastunem burzy, po której wychodzi słońce, czasami jednak przeciąga się i nic nie wskazuje na to aby któreś z was miało ją przerwać. W końcu staje się nieznośna i doprowadza do rozstania. Niekiedy jeszcze w trakcie trwania związku odchodzimy od siebie/ zrywamy psychicznie. Obojętniejemy sobie wzajemnie i wymieniamy tylko tyle słów między sobą ile jest konieczne wypowiedzieć aby na podstawowym poziomie móc się porozumieć. Zrezygnowaliśmy, poddaliśmy się, może walczyliśmy, może próbowaliśmy, a może po prostu pewnego dnia przestaliśmy ze sobą rozmawiać. Nawet o pierdołach, błahostkach, których każdego dnia wydarza się całe mnóstwo. Zwalanie winy na rutynę nic tutaj nie da. Bo to nie wina rutyny, to po prostu my…nie ma pomiędzy nami komunikacji. Zrezygnowani, wymieniamy uprzejmości na poziomie podstawowym, nie interesujemy się już zbytnio tym, czy któreś z nas ma migrenę piąty dzień z rzędu i ledwo zipie, ma ochotę na kilka szczerych, pokrzepiających słów. W zamian dostaje ochłap, że nie dba o siebie i sama jest sobie winna. Zmęczeni związkiem po cichu zadajemy sobie pytanie jak go uleczyć, co zrobić? Może jakaś romantyczna kolacja przy świecach, seksowna bielizna, czerwone wino, ulubiona muzyka, jakiś wypad weekendowy?…Ratunek na chwilę. Po chwilowej ekscytacji, namiętnym seksie i kilkudniowym mówieniu do siebie per Skarbie, mamy ochotę znowu wydrapać sobie oczy, ale wolimy się nie unosić, nie mamy siły na kłótnię, przeczekamy, pomilczymy….

www.pixabay.com

Jeszcze tylko kilka takich sytuacji, kilka takich cichych dni, przemilczanych i nierozwiązanych problemów, a będziemy … bliżej końca. Powiedzenia sobie ŻEGNAJ. Nie rozumiałaś/ Nie rozumiałeś mnie, moich potrzeb, nie chciałaś/ nie chciałeś rozmawiać, zobojętniałaś/ zobojętniałeś na mnie. Może jeszcze czeka na mnie ktoś, kto zrozumie mnie i moje potrzeby. Nie mając sobie nic wzajemnie do zarzucenia rzucimy się pazernie na kolejny, nowy związek, w którym na początku będziemy się czuli jak ryba w wodzie. Nowa miłość będzie jakże inna od poprzedniej, będzie nas rozumiała i nadawała na tych samych falach. Po kilku tygodniach lub miesiącach pierwszej fascynacji pojawi się proza życia, której znowu nie będziemy umieli wziąć na klatę. Przytłoczy nas codzienność, będziemy oczekiwali zrozumienia i wsparcia, ale nie wpadniemy na to żeby porozmawiać o tych problemach. Porozmawiać, ale nie z najlepszą przyjaciółką/przyjacielem, nie z mamą, siostrą, bratem, psychologiem, terapeutą… tylko właśnie z osobą, z którą jesteśmy w związku. Z którą tworzymy najbliższą relację z możliwych, z którą chcemy spędzić (być może) resztę życia, z którą mamy dzielić nie tylko radość i szczęście, ale także troski i smutki. Nie tworzysz przecież tego związku ze swoją mamą …  😉  A może, gdybyś tak spróbował rozmawiać z poprzednią partnerką/partnerem tamten związek przetrwałby? Może nie trzeba byłoby przerabiać jeszcze raz tego samego schematu…?

<Rozmawiajcie> jest postem pisanym trochę z autopsji. My też przestaliśmy rozmawiać, o Nas… Bo jednak mając dziecko siłą rzeczy wspólne tematy będące łącznikiem zawsze się znajdą. Był moment w którym cisza stała się nieznośna i musiałam wylać z siebie cały żal…Druga połowica na szczęście stanęła na wysokości zadania. Zaczęliśmy częściej rozmawiać, o tym co nas wzajemnie irytuje w sobie (niestety nie zawsze jest słodkopierdząco), co chcielibyśmy zmienić, czasami trzeba pójść na kompromis, nie ma wyjścia 🙂  Dziś nawet po ostrej wymianie zdań nie położymy się do łóżka spać bez wyjaśnienia sobie wszystkiego. Nie ma opcji, nie odwlekamy w czasie spraw teraźniejszych, nie ma nic gorszego niż nieznośna cisza i tematy nierozwiązane kotłujące się w niej…

Rozmowa, jest przez wielu ludzi żyjących w związkach kluczem do tworzenia szczęśliwych relacji na całe życie. Tego się trzymam i widzę, że to naprawdę działa!

1361126909_by_PokazeCiPrawdeNicWiecej_600

Czy warto stworzyć sobie obraz idealnego faceta?

Im człowiek starszy tym więcej wymaga od siebie i od innych, nie zadowala się już byle czym, nie interesują go półśrodki. Tyczy się to każdej płaszczyzny życia, także tej teoretycznie najważniejszej, czyli miłości. Ewoluujemy, nasze potrzeby zmieniają się, a różne doświadczenia wyostrzają nasze krytyczne spojrzenie na płeć przeciwną. Młodość rządzi się swoimi prawami. Wtedy w facecie fajne jest przede wszystkim to, że zawiesił na nas oko, próbuje poderwać, jest przystojny, fajnie ubrany i z dobrego domu. Wymagań żadnych, ślepa ,,miłość”, narzeczeństwo, małżeństwo, dzieci, a potem lament świętokrzyski bo On jest jednak taki inny niż mi się wydawało…Totalne niedopasowanie. Nie generalizuję jednak bo wiem, że bywają młodzi ludzie, którzy brzydko mówiąc nie kupują kota w worku i wiedzą jakie wartości powinna posiadać osoba z którą zechcą się związać.

Gdy byłam singielką wiedziałam już, że nie interesują mnie rozrywkowi chłoptasie, samce alfa i faceci typu Piotruś Pan. U płci przeciwnej ceniłam szczerość, naturalność i poczucie humoru. Nie byłabym w stanie spotykać się z wystylizowanym gogusiem, ponurakiem i bawidamkiem. Czyli chcąc nie chcąc stworzyłam sobie w głowie obraz faceta idealnego, z którym ewentualny związek może wypalić, ale nie musi 😉 Dziwiłam się dziewczynom, które ,,brały jak leci”, zarzekając się, że to miłość od pierwszego wejrzenia, choć facet prezentował sobą cechy, które wcześniej tak bardzo raziły je u innych. Po jakimś czasie okazywało się, że pewnych rzeczy się nie przeskoczy, związek okazywał się niewypałem, a dziewczyna zastanawiała dlaczego w ogóle zwróciła na kogoś takiego uwagę. Pisząc kogoś takiego nie mam wcale na myśli pijaka, damskiego boksera czy też permanentnego kobieciarza. Tutaj, ktoś taki, to człowiek z innej bajki z różnicami poglądowymi i charakterologicznymi nie do pogodzenia.

Idealny facet – pojęcie względne. Czuły pracuś? Romantyczny marzyciel? Odpowiedzialny siłacz? Bogaty prezes? Skromny kawaler? A może połączenie kilku lub kilkunastu cech, znanych tylko Tobie? Twój obraz faceta z którym mogłabyś konie kraść, z którym poszłabyś na koniec świata. Idealny dla Ciebie, z tymi cechami, które Tobie imponują, które Ciebie porwą i sprawią, że to właśnie przy tym facecie zatrzymasz się i zostaniesz…Nie musisz od razu jechać z grubej rury i tworzyć listy cech idealnego faceta 😉 Nawiązuję tutaj do słynnego już filmiku Olfaktorii, pt.: ,,8 cech idealnego faceta”, który podbija Internety. Jego autorką jest Dorota, która prowadzi na YouTubie kanał urodowo-lifestylowy. Ten filmik wzbudza niemałe kontrowersje, jedni wręcz szydzą z wymagań Olfaktorii (powstały nawet parodie tegoż filmiku), drudzy rozumieją i przybijają Jej piąteczkę. Kiedy obejrzałam ten filmik opadła mi lekko kopara, nie powiem…:) Miałam mieszane uczucia bo z jednej strony gdzie tutaj miejsce na spontaniczność, na pewien element zaskoczenia…? Szaleństwa…Wszystko konkretnie ustalone, kawa na ławę, a Ty widzu zbieraj szczękę z podłogi, zwłaszcza jeśli jesteś mężczyzną 🙂 Podejrzewam, że pod tym filmikiem kryje się także pewnego rodzaju zachęta dla kobiet, do tego aby jednak miały jakieś wymagania w stosunku do panów…Żeby nie były totalnie bezkrytyczne i wybierały zgodnie z pewnymi kryteriami. Żeby jednak ten obraz idealnego faceta w swojej głowie posiadać.

Przyjęło się , że my kobiety mamy brać wszystko jak leci, pierwszy lepszy mężczyzna spojrzy na nas łaskawym okiem, a my odrzucając naszą intuicję mamy lecieć ślepo jak ćma do światła. Marzymy o troskliwym i wesołym facecie, a kusimy się na relację z nerwowym lekkoduchem…Bo nie wypada, żebyśmy miały jakiekolwiek wymagania…Bo czas ucieka i potem już nikt nas nie będzie chciał. Guzik prawda Drogie Babeczki! Nie rezygnujcie ze swoich preferencji tylko dlatego, że:

  • Boicie się zostać wyśmiane przez koleżanki
  • Rodzina Was naciska i podpytuje kiedy się w końcu doczekają wielkiego weselicha (wrrrr!!!)
  • Boicie się samotności i upływającego czasu
  • Tracicie wiarę w to, że znajdziecie tego (DLA WAS) idealnego faceta

Odpowiadając więc na pytanie zadane w tytule wpisu…Czy warto stworzyć sobie obraz idealnego faceta?

Tak, warto. Zwłaszcza jeśli tworzysz go na podstawie cech charakteru i prezentowanych wartości.

 

1361126909_by_PokazeCiPrawdeNicWiecej_600

Plastikowe szczęście na okładkach ekskluzywnych gazet

Wydawać by się mogło, że wraz z pojawieniem się plotkarskich portali typu: pudelek i kozaczek minął szał na kolorowe czasopisma w których możemy poczytać o życiu gwiazd. Tak jednak nie jest, a magazyny typu: Viva, Gala, Party cieszą się wciąż dużą popularnością wśród społeczeństwa. Sama kilkakrotnie zakupiłam owe pozycje i z zainteresowaniem czytałam wywiady z osobami znanymi potocznie nazywanymi gwiazdami 😉 Nie uważam tego za szczyt obciachu, wolę takie czytadło o wiele bardziej niż polityczne dyrdymały.

Ostatnio głośno zrobiło się o słynnej sesji i wywiadzie Małgorzaty i Radosława Majdan dla dwutygodnika Viva. Ta para wzbudza bardzo skrajne emocje, a sesja w dubajskiej scenerii tylko podkręciła zainteresowanie ową parą. Zarzuca się Majdanom sztuczność, przepych, epatowanie bogactwem i odrealnienie. Bo w końcu którego Kowalskiego stać na taką egzotyczną podróż ze swoją lubą w pierwszą rocznicę ślubu?! Mało którego. Dlatego też internety wykorzystując czytelników i odbiorców, których imię drugie brzmi ZAWIŚĆ zaczęły nakręcać nagonkę na Majdanów. Że to niby Małgorzata jak dubajska księżniczka wygląda, botoksem ocieka, a nogi to Jej na pewno wydłużyli, że zdjęcia wyretuszowane, że Radosław jakiś taki sztywny, jak kelner…Że wyskakują z lodówki „Te Majdany jedne”. Bo to „Azja Express” i reklamy Plusa i cholera jasna ,,Nie mów do mnie teraz”!  No i oczywiście, że ta sesja ma na celu wpędzenie biednego społeczeństwa w kompleksy i że twarz Pani Małgorzaty z okładki gazety doprowadza zrozpaczone Polki do zaciągania kredytu na botoks…

Bohaterowie sesji udzielili też wywiadu, w którym po prostu opowiadają o swoim szczęściu, w sposób dla jednych infantylny, dla drugich wzruszający. Nie robią siary tym wywiadem, są otwarci, szczerzy i prostolinijni. Mają ochotę podzielić się swoim szczęściem? Dlaczego nie? Może dla kogoś staną się inspirujący? Może dla kogoś ich słowa będą motywujące? Dwójka ludzi z przeszłością próbuje sobie układać życie na nowo, ciągle pracując nad swoim małżeństwem. Może to właśnie ta otwartość i epatowanie szczęściem za pośrednictwem mediów jest taka wkurwiająca dla społeczeństwa? Bo jak ktoś jest szczęśliwy to powinien siedzieć cicho, nie zapeszać i nie kusić losu! To są jednak osoby publiczne i siłą rzeczy ich prywatność jest ograniczona do minimum.

Wchodzę raz jeszcze na stronę internetową magazynu VIVA. Czytam: „VIVA!” to ekskluzywne wywiady, piękne sesje zdjęciowe i unikalne materiały video. Przeglądam raz jeszcze gazetę – jest ekskluzywnie, jest piękna sesja, a na stronie oficjalnej – unikalne materiały video z pobytu Małgorzaty i Radosława w Dubaju. Wszystko się zgadza. Całość wpasowuje się w ideę dwutygodnika. Więc o co do cholery chodzi? Kto tutaj widzi sprzeczność? Gdyby to był magazyn „Sens” to ja rozumiem zniesmaczenie, ale jeśli kupujemy ekskluzywny magazyn o gwiazdach to do jasnej cholerki nie spodziewajmy się tam zdjęć sołtysa Zenona robionych tosterem w Pścimiu Dolnym! (z całym szacunkiem dla wszystkich Zenków 😉 )To się rozumie samo przez się, że jeśli wkurwiają nas ludzie, którym się dobrze powodzi i zazdrościmy wszystkim dookoła, to nie kupujemy takiej gazety! Dotknie ona nas do żywego i będziemy sypać „Kurwami” pod nosem, a potem wskoczymy na fejsa i pierdykniemy komentarz na publicznym profilu Pani Majdan, że ,,jest zbotoksowaną odrealnioną starą babą, która ma zły wpływ na społeczeństwo”… Więc czego oczekiwałeś człowieku po takiej prasie? Unikaj jak ognia, chyba, że uwielbiasz się pastwić nad sobą, zarażając nienawiścią w social mediach innych podatnych „czytelników”.

Człowiek rozumny, zadowolony z życia po obejrzeniu zdjęć i przeczytaniu tego wywiadu nie będzie się wyśmiewał, nie będzie też rzucał obraźliwymi tekstami, nie będzie źle życzył i chorobliwie zazdrościł. Jeżeli mu się coś nie spodoba – skomentuje z klasą, nie będzie pisał i wygłaszał sądów o złym wpływie ,,plastikowych krezusów Majdanów” na społeczeństwo polskie. Nie będzie też siał niepotrzebnej nienawiści na podatny grunt. Jeżeli ktoś poczuje niesmak, kulturalnie zamilknie.

1361126909_by_PokazeCiPrawdeNicWiecej_600

Kultowe teksty teściowych

Był już ogólny wpis o teściach opisujący skomplikowane relacje na poziomie teść – zięć, teściowa – synowa. Dziś przyszedł czas na teksty, którymi raczą nas teściowe, wszystkie oczywiście wygłaszane są w „dobrej wierze”…;) No to zaczynamy:

  1. Dziecko! Źle kroisz tę cebulę, miało być inaczej, drobniejsza kosteczka…Aha, w domu pewnie inaczej Cię mama uczyła, no popatrz, co dom, co region to inne zwyczaje…;) Hehehe…jakie to zabawne, no przecież co o gotowaniu, krojeniu, pieczeniu, przyrządzaniu jedzenia może wiedzieć młoda dziewczyna? Nic nie wie, to ja ją nauczę – logika teściówek. Może warto byłoby zamiast narzucania swojego zdania i rygoru w kuchni zaproponować pomoc, nie pouczać i doceniać to, że synowa w ogóle podejmuje próby gotowania. W dzisiejszych czasach coraz więcej babeczek po prostu ma w nosie gotowanie, nie chce się im, nie potrafią lub po prostu nie muszą! Wolny wybór, a jeśli druga połówka to akceptuje to ich sprawa. Mnie dotykały do żywego takie teksty, nie byłam co prawda orłem kulinarnym, ale miałam wiele zapału w kuchni, mogłabym nawet przystać na porady i wsparcie, ale te rozkazy i krytyka wytrącały mnie mocno z równowagi.
  2. Kiedy dzieci? Moja droga, do młodych już nie należysz, ja w Twoim wieku to już dwójkę miałam. Mój syn byłby takim dobrym ojcem, a ja już się nie mogę doczekać kiedy zostanę babcią… Rzygam tęczą…Jest coś takiego jak takt i niestety nie każdy go posiada, a już na pewno nie posiadają go świergoczące przyszłe babcie chcące pochwalić się wnuczką lub wnukiem. To czy para/małżeństwo chce zostać rodzicami jest tylko i wyłącznie ich sprawą. Rodzice czy to jednej ze stron , czy też drugiej, ciotki klotki i piąte wody po kisielu nie mają prawa w chamski i bezczelny sposób dopytywać i wiercić dziury w brzuchu. Dlaczego? Jest to indywidualna i delikatna sprawa dwojga ludzi, którzy dzielą ze sobą życie.
  3. Mój syn tak ciężko pracuje, a Ty siedzisz w domu i nic nie robisz, poszłabyś do jakiejś pracy – młoda jesteś…Ja się zajmę dzieckiem/dziećmi, przecież tak mnie kochają i lubią ze mną spędzać czas. Obstawiam, że wiele z Was usłyszało taki tekst, który mimo, że wypowiedziany w dobrej wierze (chyba…) jest jak pocisk, wyjeżdża nam na ambicje, czujemy się małe, czujemy się jak pasożyty społeczne, jak huby, które nic nie robią, tylko siedzą i pierdzą w stołek. W rzeczywistości – zajmujemy się dziećmi, ogarniamy dom, sprzątamy, gotujemy, prasujemy, pierzemy, odkurzamy…To jest to nic nierobienie…Mamy co prawda swoje marzenia, plany, zamiary, mogłybyśmy nawet zostawić pod opieką swoje latorośle tej babci tak bardzo kochającej swoje wnuki, ale…. Skoro teściowa ma nas za lenia i raczej nie okazuje nam cieplejszych uczuć, szacunkiem zbytnim też nas nie darzy to aż strach pomyśleć jak może wyrażać się o nas przy dzieciach, które zostawimy jej pod opieką… „Leniwa mamusia”, „Babcia kocha bardziej od mamusi”, „Bez mamusi dajemy sobie świetnie radę” – takie teksty niestety padają częściej niż sobie można to wyobrazić, padają z ust babć, odbiorcami są dzieci…
  4. Nie jedziecie na urlop na wieś do cioci Grażynki? Jak to? Wybraliście zagraniczną wycieczkę? Pewnie była droga! Egipt?! Że co?! Tam przecież tyle złego się dzieje! (a po cichu: Pewnie to Ona Go namówiła, trwoni Jego pieniądze, bezczelne dziewuszysko!) Zaglądanie do portfela ludziom: rodzinie, znajomym czy nawet obcym to szczyt obciachu. Teściówka jednak czuwa nad finansami latorośli i planuje Wam wakacje. Współczuje, ja wolę spędzać wakacje w mieście niż czuć się zobowiązana i co rusz słyszeć wypominanie. Gorszy może być tylko fakt, że Twój luby siedzi u swojej mamy w kieszeni…Jeśli jednak tak nie jest, macie swoje pieniądze, jesteście niezależni, a teściowa planuje Wam urlop – dajcie Jej wyraźnie do zrozumienia żeby odpuściła, a jeśli to wyraźne danie do zrozumienia nie zadziała – wpuszczajcie Jej marudzenie jednym uchem, a drugim wypuszczajcie. Niech sama jedzie do cioci Grażynki 😉
  5. Agnieszko, mogłabyś mi podać cukru? Upsss, przepraszam Cię Joasiu, ale mój syn był tak długo z Agniesią, a teraz trudno mi się przyzwyczaić, że już się z Nią nie spotyka. To była taka dobra i piękna dziewczyna, blondynka, zupełne Twoje przeciwieństwo, wiesz…? No i zaczyna się karuzela z opowieściami o byłej ukochanej naszego partnera. Jeśli posiadasz mocne nerwy, przetrzymasz ten potok wzruszających wspomnień, ale zapewne kiedy zostaniesz już sam na sam z lubym – pożyczysz go sobie. Bo teściówka wie kiedy „niechcący” może się „pomylić” i na pewno nie zrobi tego wtedy kiedy będziecie we dwoje 🙂 Wyczeka sobie moment sam na sam i uderzy. Swoją drogą można byłoby śpiewająco odpowiedzieć: „Agnieszka już dawno tutaj nie mieszka” 🙂

Tych tekściorów można byłoby wyciągać z kieszeni garściami, ale wyłoniłam top 5. Z góry przepraszam wszystkie porządne i normalne teściowe – ten post nie jest o Was tylko o tych jędzowatych teścióweczkach 😉

1361126909_by_PokazeCiPrawdeNicWiecej_600

Jestem singlem – świadomy wybór czy trend?

Otoczenie notorycznie próbuje Cię swatać i jesteś w ciągłym ogniu pytań o status związku, masz tego serdecznie dość, ale nagonka trwa nadal? Cóż…większość ludzi przekonanych jest, że jesteśmy stworzeni do życia we dwoje i choć osób żyjących w pojedynkę przybywa, przykleja się do nich łatkę dziwadła. Nie chcesz mieć partnerki/partnera? Na pewno poprzewracało Ci się w głowie, przecież samemu będzie ciężej się utrzymać i wziąć kredyt, rodzice chcieliby zostać dziadkami bo sąsiadka to już dwójkę wnuków ma…A Ty? Już po trzydziestce i nadal nic?! Nie do wiary jak łatwo przychodzi ludziom wmawianie nam co jest i będzie dla nas najlepsze. Nie jesteśmy oceniani na podstawie swoich czynów, ale w oparciu o relacje w których tkwimy bądź nie. Najprościej byłoby nie przejmować się opinią kogokolwiek i pozostać wiernym sobie. Sami przecież poniesiemy konsekwencje naszych wyborów, dotyczy to również decyzji o nie związywaniu się z nikim, czyli potocznie mówiąc zostaniu singielką lub singlem.

Postanowienie zostania singlem nie oznacza tego, że izolujesz się od wszystkich, rezygnujesz z przyjaźni i zamykasz się w czterech ścianach. Często jest wręcz odwrotnie, single mogą więcej czasu poświęcić na rozwój swoich pasji, spotkania i wspólne wypady z przyjaciółmi. Nikt ich nie ogranicza i nie muszą się nikomu tłumaczyć. Taka swoboda i wolność wzbudzają zazdrość, najczęściej wśród typowych związków, w których wieje nudą i w natłoku codziennych rodzinnych obowiązków narasta frustracja. Single natomiast czasu wolnego mają zdecydowanie więcej, a poświęcając go sobie czują się spełnieni i dobrze im w takim stanie. Wówczas zarzuca się im konformizm.

Istnieje przekonanie, że jeśli jest się samotnym to na pewno doświadczyło się zawodu miłosnego. Nie wyszło w poprzednim związku, być może jakaś zdrada i nagle postanawiasz, że od dziś koniec z miłością. Dzięki temu unikniesz kolejnych rozczarowań i na pewno będziesz szczęśliwsza/szczęśliwszy w pojedynkę. Być może będąc świadkiem rozpadu związków bliskich przyjaciół zakładasz z góry, że miłość nie jest dla Ciebie i nie będziesz komplikować sobie życia. Rozpoczynasz nowy rozdział w swoim życiu. Zaczynasz spełniać swoje marzenia: zapisujesz się na kurs prawa jazdy, kupujesz wymarzony samochód, a w międzyczasie robisz sobie prezent i skaczesz na bungee. Podoba Ci się takie życie i jest to Twoja świadoma decyzja, oparta na doświadczeniach osobistych albo bliskich osób. Gdyby tylko jeszcze wytłumaczyć swoją decyzję nic nie rozumiejącej rodzinie…

Wydaje się, że sprawa jest prosta, jeżeli masz kochających i akceptujących Twoje wybory rodziców– zrozumieją, ale być może zajmie im trochę czasu oswojenie się z Twoją decyzją.

Natomiast tym bardziej opornym nawet tłumaczenia nie pomogą, sugerować się będą opinią wszystkich dokoła i wciąż będziesz słyszeć słowa: „Nie wypada być samotnym w Twoim wieku”.

Być może przylgnie do Ciebie łatka : „starej panny” albo „starego kawalera”, ale skoro Ty sam ze sobą jesteś szczęśliwa/ szczęśliwy będzie Cię to już tylko śmieszyć 🙂

W opinii osób dociekliwych uchodzić będziesz za dziwaka o odmiennej orientacji seksualnej bo skoro jesteś sama/ sam to na pewno jesteś lesbijką albo gejem. Pokrętna logika wścibskich ludzi 🙂

Osoby, które bycie singlem traktują jako sposób na życie podyktowany modą nie sposób zrozumieć. Przyjęcie pewnej postawy życiowej, poparte tylko marnym medialnym szumem nie może skończyć się dobrze. Dlatego jeżeli spotykasz singla, który nadgorliwie zachwala Ci życie solo i mocno krytykuje bycie w związku – nie wierz Mu do końca. Być może jest to ofiara mody na bycie singlem, a nie samotnik z wyboru.

Warto dodać, że 15 lutego obchodzony jest Dzień Singla. Jest to dzień w którym wszystkie single mogą otwarcie manifestować swoją radość ze swojego wyboru życia w pojedynkę.

Zdjęcie: www.pixabay.com