Tańcowała Panna z Rakiem…

TAŃCOWAŁA PANNA Z RAKIEM…

…ja sierpniowa, on czerwcowy

ja brunetka, a on blondyn.

Starszy, bardziej doświadczony

mógłby mieć już ze dwie żony.

Ale nie miał, Bogu dzięki,

czym oswoił moje lęki.

Opiekuńczy, czuły, dobry

do wikinga jest podobny.

Nie uznaje słowa kryzys,

toż to przecież głupi wymysł.

Nie ma ze mną lekko Raczek,

niecierpliwa jestem Panna.

Maruderka bezustanna.

Ale On ugłaskać umie

i się zawsze dorozumie.

Czego mi na gwałt potrzeba:

jego silnego ramienia,

jego wsparcia

i poparcia.

Pocałunku, łez otarcia.

Górki optymizmu z rana,

kiedy wstaję niewyspana.

Rozdrażniona, przeziębiona,

byle być w niego wtulona.

No i pecha mi nie przyniósł,

ten mój Raczek ukochany.

Choć go w piątek trzynastego

pierwszy raz me gały ujrzały.

W sierpniowy wieczór, upalny,

pod blokiem zodiakalnej Panny.

www.zyciebezmakeupu.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kwiatki i czekoladki? Czy Dzień Kobiet to dla mnie wyjątkowy dzień?

Dzień kobiet za pasem. Niektórym to święto nadal kojarzy się z czerwonym goździkiem, paczką rajstop i całowaniem w rękę. Kiedyś zdecydowanie głośniej obchodzone, dziś znienawidzone przez sporą grupę kobiet. Dlaczego to święto wzbudza niesmak tylu z Nas…? Obchodzimy w końcu dzień mamy, taty, babci, dziadka, mężczyzny, chłopaka, teściowej (omg!), singla…itd.  Ale to właśnie Dzień Kobiet działa jak piekielnie upierdliwy alergen na Nasze podrażnione ego. Może to przez te oklepane kwiatki, które więdną tego samego dnia… i czekoladki czekoladopodobne? A może to staroświeckie całowanie Nas w rękę przy składaniu życzeń?

 

Źródło: www.kobieta.pl

 

Geneza tego kontrowersyjnego święta sięga 1910 roku. W Stanach Zjednoczonych ustanowiono wówczas Międzynarodowy Dzień Kobiet, chciano w ten sposób okazać szacunek kobietom poprzez uczczenie pamięci ofiar walki o równouprawnienie. W Polsce Dzień Kobiet cieszył się największą popularnością w czasach PRL-u, kiedy to właśnie wręczano Paniom wspomniane czerwone goździki i paczki rajstop.W szkołach i zakładach pracy obowiązkowo wręcz celebrowano ten dzień.

Jak to wygląda w dzisiejszych czasach?

Dziś 8 marca obchodzone są min.: manify, czyli manifestacje mające na celu walkę o równouprawnienie kobiet. Próbuje zwrócić się uwagę na problem dyskryminacji kobiet nie tylko w miejscach pracy, ale również w życiu społecznym.Póki co nie uczestniczyłam jeszcze w żadnej manifestacji, ale jak to mówią NIGDY NIE MÓW NIGDY. Kobieta kobiecie powinna być przyjacielem.

Oprócz manifestacji i marszy, na kilka tygodni przed naszym świętem w marketach mamy wysyp propozycji prezentowych. Perfumy, kwiaty cięte i doniczkowe, zestawy kosmetyków, seksowne koszulki i szlafroczki, bielizna rodem z Pięćdziesięciu, Ciemniejszych i Nowych Oblicz pewnego typa w szarym krawacie. Domyślam się, że Panowie są ,,zachwyceni” przemierzając sklepowe powierzchnie w poszukiwaniu czegoś wyjątkowego dla swoich kobiet 😉 Przyznam się szczerze, że gdyby nie nasz jedyny facet w domu, który stara się pamiętać o jakimś symbolicznym kwiatku dla swoich dziewczyn, to ja kompletnie zapomniałabym, że akurat mamy 8 marca…;) Ignorancja? Feminizm? Nieeee. Do mnie nie przemawia teza, że Dzień Kobiet ma być z założenia dla mnie jakimś specjalnie wyjątkowym dniem … I mówię tutaj tylko i wyłącznie o swoim odczuciu.Dla mnie czwartkowy dzień nie będzie niczym szczególnym różnił się od piątku czy poniedziałku. Kobietą obdarowaną i kochaną czuje się 365 dni w roku.

Chociaż…

Muszę się przyznać, że w tym roku wyskoczyłam jak filip z konopii do towarzysza życia z prośbą o zakupienie dla mnie w tym zacnym dniu … wielkiej Milki Oreo! Którą to zamierzam spałaszować po godzinie 20:30 kiedy już wszyscy będą smacznie pochrapywać. Jak słowo daję – zjem ją calusieńką. Żeby poszło w łydki!

A Wy Drogie Babeczki jak świętujecie Nasz dzionek? Macie tradycyjne podejście do tego święta, lubicie być obdarowywane? Czy po prostu tak jak ja jesteście totalnie wyluzowane i czekacie na bombę kaloryczną?! 😀

 

Źródło: pixabay.com

 

 

6 powodów dla których jestem zwolenniczką internetowych randek

Być może wspominałam Wam już, że swoją drugą połówkę poznałam przez Internet. Znam sporo par, które właśnie w ten sposób się poznały, a ich relacja przerodziła się w coś głębszego i po dziś dzień są razem. Niektóre z nich w obawie przed totalnym niezrozumieniem otoczenia boi się przyznać do tego jakie były ich początki. Ja natomiast nie mam kompletnie problemu z tym żeby śmiało odpowiedzieć pytającej mnie osobie jak poznałam swojego T. Zresztą zanim poznałam Lubego większość swoich randek aranżowałam przez neta 😉 Niektóre z nich okazywały się kompletną klapą, ale były też udane spotkania i jakieś dłuższe znajomości. Nie zraziłam się niepowodzeniami. W swoim otoczeniu nie miałam zbyt wielu facetów, którzy jakoś specjalnie urzekaliby moją osobę. Nie znosiłam pozerów i Panów ,,dwie lewe ręce”, którzy nie umieli przybić gwoździa do ściany albo trzymać wiertarki w ręce 😀 Niestety dzisiejszy świat jest pełen takich pseudo mężczyzn, którzy zapewne mają swoje grono wielbicielek, ale ja mam alergię na takich picusiów 😉

Szukanie partnerki / partnera w Internecie niesie za sobą spore ryzyko. Wszyscy wiemy, że w Internetach nikt nas nie widzi (no, może nie do końca jest to prawda 😉 ) i w związku z tym możemy stworzyć portret totalnie różny od naszego prawdziwego oblicza. Takie lekkie podrasowanie swojej osoby 😀 Inną sprawą jest to, że można trafić na totalnego psychola albo psycholkę i gorzko pożałować randkowania przez Internet…


Dziś jednak chciałabym skupić się tylko na tych pozytywnych aspektach szukania drugiej  połówki przez neta 🙂

Oto sześć subiektywnych powodów dla których jestem zwolenniczką internetowych randek:

  1. Nie ma drugiego takiego ,,miejsca” na ziemi, które skupiałoby tak dużą ilość ludzi, totalnie różniących się od siebie pod względem charakteru, wyglądu i upodobań. Dzięki temu możemy z powodzeniem podjąć próby znalezienia osoby godnej uwagi 🙂
  2. Przeglądając profile randkowe możemy dowiedzieć się sporo rzeczy, które mogą albo zachęcić nas do poznania danej osoby, albo też totalnie zniechęcić. Jeśli ktoś ma podobne do Twoich zainteresowania/hobby jest szansa, że złapiecie wspólny język.
  3. Umawianie się przez Internet to dobry patent dla nieśmiałych osób, dla których pójście do biura matrymonialnego i odpowiadanie obcej osobie o sobie i swoich preferencjach może być mocno stresujące. Możesz umawiać się na randkę w domowych pieleszach popijając herbatkę 😉
  4. No dobra, przyznam się 🙂 Lubiłam ten dreszczyk emocji, który towarzyszył całej procedurze internetowego poszukiwania osoby z którą można było nawiązać fajną znajomość. Emocjonowałam się np. wysłaniem fotografii, wymianą numerów i pierwszego telefonu, pierwszym spotkaniem 🙂
  5. Wizja znalezienia osoby z zupełnie innego miasta i innego środowiska (zwłaszcza dla osób z mniejszych miejscowości) jest dla wielu samotników z różnym bagażem doświadczeń jedną z szans na znalezienie szczęścia gdzie indziej. Czasami ogranicza nas nasze otoczenie.
  6. W sieci też możesz odnaleźć miłość swojego życia! Jeśli oczywiście to właśnie jej tam poszukujesz 😉 Bo jak wiadomo istnieją poszukiwacze różnorakich wrażeń. Nie daj sobie wmówić, że Internet to samo zło i możesz tam poznać tylko seksoholików i zboczeńców, zapewniam Cię, że są tam też osoby godne Twojego zainteresowania 🙂

 

www.pixabay.com

Nie idź spać pokłócony

Dziś będzie krótko i na temat. O pewnej żelaznej zasadzie, której przestrzegam, choć łatwo nie jest…Któż z Nas lubi się kłócić? Nie znam takiego osobnika. Tym bardziej nikt nie lubi iść spać pokłócony. Znacie to nieznośne uczucie kiedy po intensywnej kłótni próbujecie zasnąć i za chiny ludowe nie możecie? Z drugiej strony przez gardło nie chce Wam przejść zdanie: ,,Może porozmawiamy spokojnie? Nie chcę zasypiać w złości…” Przerabiałam to i nie chcę już wracać do takich sytuacji. Dlatego kiedy parę ładnych lat temu w znanym polskim serialu (tym ukochanym przez miliony Polaków 😉 ) usłyszałam takie oto zdanie:


,, Pamiętaj żeby nawet po największej kłótni nie kłaść się spać bez wyjaśnienia sobie wszystkiego i pogodzenia się”.


…pomyślałam sobie BINGO!

To jest chyba ten klucz do szczęśliwych i długodystansowych związków. Nie sztuką jest się nie kłócić i trzymać swoje emocje w kieszeni. Sztuką jest po największej kłótni ochłonąć i spróbować sobie wszystko wyjaśnić. Wiem, to nie takie proste… Wręcz przeciwnie, zdaję sobie sprawę, że to cholernie trudna sztuka pogodzić się z osobą z którą przed chwilą skakałaś sobie do gardła. Zwłaszcza jeśli jesteś upartą i niecierpliwą istotą, która obrażać lubi się częściej niż własne (5 letnie!) dziecko. Zdarzało nam się pokłócić, nie raz, nie dwa…Czasami wydawało mi się, że te kłótnie to taki mały koniec świata. Ostatnią rzeczą jakiej wówczas chciałam był rozejm. W złości zabierałam kołdrę i poduszkę i ostentacyjnie wynosiłam się do drugiego pokoju. Wracałam zwykle po kilkunastu minutach, kiedy udało mi się ochłonąć. Po prostu nie umiałabym (a raczej nie chciałabym) zasnąć w złości…przepełniona negatywnymi emocjami…Dlaczego? Bo wiem, że z rana wstałabym jeszcze bardziej nabuzowana, a konflikt nie zostałby rozwiązany.

W moim odczuciu owszem kłótnie są nieuniknione i czasem nawet potrzebne w celu oczyszczenia atmosfery, ale nie po żeby tworzyć między sobą dystans. Wzajemny dystans, który będzie się pogłębiał z każdą awanturą po której walniecie się do wspólnego łoża odwróceni tyłkami i bez wzajemnego słowa przepraszam.

Wyjaśniając sobie wszystkie nieporozumienia przed pójściem spać oszczędzacie sobie po prostu niepotrzebnych nerwów. Dlatego ja staram się trzymać tej zasady. Nie zasypiam dopóty dopóki nie pogodzę się z moim T. 🙂

Źródło: Stock Photos

Fejsowe porady dla Pań i Panów w obrazku ujęte (z przymrużeniem oka)

Alfą i omegą w sprawie związków nigdy nie byłam, nie jestem i nie będę. Nie do końca potrafiłam także zdiagnozować osobników płci męskiej kręcących się kiedyś w pobliżu mojej osoby. Jedni sprawiający wrażenie królewiczów z bajki okazywali się draniami, z kolei drudzy z pozoru nieciekawi mile mnie rozczarowywali. Siedem lat temu wpadłam po uszy i już się nie rozglądam w poszukiwaniu odpowiedniego kandydata do życia ze mną. Aktualnie pozostała mi tylko obserwacja 🙂 Jest to jednak piekielnie fascynująca sprawa bo mogę spokojnie obserwować sobie z boku kiełkujące relacje męsko damskie. Od Panów wymaga się dziś coraz więcej, a Panie rozkochane w facebookowych guru: Oczami mężczyzny, Gentleman & Sensual Erotic Xmen (omg…) postawiły poprzeczkę tak wysoko, że mało który Pan potrafi ją przeskoczyć. Każde słowo wyżej wymienionych guru jest traktowane arcypoważnie. Do tego gustownie dopasowany obrazek i kobieta jest już kupiona, nie tylko singielka, ale także matka, żona, kochanka i babcia. Rozumiem, że kobiety potrzebują takich form wsparcia, utwierdzenia ich w przekonaniu o swojej wyjątkowości, codziennego zabiegania o nie, ale moim zdaniem zbyt wiele autorzy stron wymagają od swojej płci…Gdyby każdy facet miałby stosować się do tych złotych rad zrobiłoby się piekielnie nudno…Bo nie każda dziewczyna / kobieta Drodzy Panowie posika się ze szczęścia jak przyciśniecie ją do blatu, dostarczycie rozkoszy i wręczycie jej w zębach czerwoną różę. Nie zmienia to faktu, że wiele sentencji wpadło mi w oko i muszę się z nimi zgodzić 😉


Ostatnio w sieci moje oczy dojrzały pewien obrazek. Oto on:

Na facebooku szał, kobiety masowo udostępniają, mężczyźni się oburzają, wypominając kobietom, że to samo można byłoby napisać o nich. Zniesmaczeni Panowie twierdzą, że kobieta mając do wyboru spokojnego, wspierającego mężczyznę i tak wybierze skurwysyna po którym będzie płakać. Kobiety ripostują i stanowczo zaprzeczają powyższemu stwierdzeniu. Przyglądam się tym słownym przepychankom i dochodzę do wniosku, że zarówno Panie jak i Panowie mają rację w tej całej gównoburzy. Dla wielu kobiet nie wystarczy żeby facet był spokojny, kochający, wierny, oddany i wspierający…Nagle wspomną sobie, że chciałyby żeby był jeszcze dziki i namiętny, czasami brutalny, porywczy i wolny… Niestety pewne cechy wzajemnie się wykluczają, chyba że facet może być jednocześnie spokojny i porywczy, oddany i wolny ?! Może ja o czymś nie wiem…i tacy egzemplarze chodzą po świecie. Prawda jest taka, że sporo z nas kobiet nie wie czego chce. Tworzą się jakieś sztuczne ideały. Z tym obrazkiem wszystko byłoby ok, gdyby wyciąć trzeci wiersz: NIE KŁOPOTEM. Panowie, rozumiem Wasze wkurzenie kiedy czytacie te słowa. Wielu z Was z pewnością chciałoby być takim wsparciem dla Pani umieszczającej ten obrazek na swojej fejsowej tablicy…ale doczytujecie ,,Nie kłopotem” i czar pryska. Bo przecież ktoś ,,mądry” kiedyś wcisną kobietom ciemnotę, że faceci to same kłopoty i one powtarzają to teraz jak mantrę. Tak samo jak lubią często wygłaszać hasła w stylu:

  • ,,Tak niewielu jest porządnych facetów”.
  • ,,Oni na mnie nie zasługiwali, ja potrzebuję mężczyzny, który będzie mnie na rękach nosił”.
  • ,,Przez facetów wylałam już morze łez”.

Z takim nastawieniem i określaniem facetów mianem kłopot, na pewno nowe łzy zasilą to morze rozpaczy…których powodem jedynym słusznym jest oczywiście … facet.


„Opiekować należy się pizdusiem. Prawdziwego mężczyznę się wspiera.” (Oczami mężczyzny)

Ohoho, trochę kompleksami zapachniało. Wsparcie i opiekowanie się drodzy znawcy tematu idą ze sobą w parze. Więc ,,prawdziwy mężczyzno” nie ,,pizdusiu” ! kiedy Twoja kobieta robi Ci gorącą herbatę z miodem i cytryną bo leżysz w łóżku ze stanem podgorączkowym i umierasz…;) to znaczy, że się Tobą opiekuje. Tak wiem, to bardzo trudne do zaakceptowania dla prawdziwego macho. Weź to na umięśnioną klatę 😉


Mnie odstrasza ten napis, a co dopiero ma powiedzieć biedny, przestraszony, zakochany i nieśmiały facet, który zbiera się z powiedzeniem ukochanej dziewczynie, że chce z nią spędzić resztę życia? Ten tekst nie jest motywujący, on jest odstraszający. Jeśli jakiejś niecierpliwej dziewczynie przyjdzie do głowy umieścić go na swojej osi czasu, niech trzy razy się zastanowi czy chce aby obiekt jej westchnień to przeczytał. Jest duże prawdopodobieństwo, że zamiast ruszyć do boju i nagle z patrzenia przejść do czynów zacznie się wycofywać… I z ulgą przyjmie Twoje zamążpójście…:)


Mam bardzo mieszane uczucia dotyczące wyżej zamieszczonych i nie tylko obrazów. Z jednej strony rozumiem zamysł. Należy otworzyć kobietom i mężczyznom oczy na wzajemne potrzeby i zaspokajanie ich. Z drugiej jednak strony zmierza to wszystko w kierunku wykreowania nieistniejącego obrazu mężczyzny. Posiadającego całą pulę cech uruchamiających się zgodnie z życzeniem wybranki. Jeśli kobieta pragnie żeby facet był niegrzeczny – będzie niegrzeczny, żeby był spokojny – będzie spokojny, żeby był draniem – będzie nim, a potem na nowo niech się stanie kulturalnym gentelmanem … Mężczyzna robot, sterowany kobietą. To się nie może udać, ale widocznie jest na takie sentencje spore zapotrzebowanie. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że każda z Was Babeczki (która poszukuje lub czeka na uczucie) znajdzie swojego jedynego 🙂     Kierując się sercem i rozumiem, a nie fejsbukowym udostępnionym pierdylion razy tesktem.


Na koniec mój ulubieniec ostatnich dni:

www.kobiecyhumor.pl

 

😀